Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dead Sea SPA Magic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dead Sea SPA Magic. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2013

Podsumowanie akcji z Maliną. Październik - miesiącem maseczek

Witajcie:)

Minął wspaniały okres intensywnej pielęgnacji twarzy. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość wzięcia udziału w akcji Maliny.



Poznałam wiele świetnych produktów. A co ważniejsze, poprzez "obowiązek" cotygodniowych recenzji maseczek, przywykłam do regularnego ich stosowania. Jest to dla mnie ważne, zwłaszcza po lecie, w jesienno-zimowym czasie. Zatem w październiku, miałam przyjemność zapoznać się i Was z kilkoma produktami, czy się sprawdziły? - Zapraszam do poczytania:






3. Rewitalizująca maseczka do twarzy z dziką różą - Lavera



4. Maseczka Pearl and Silk Michael Todd True Organic



5. Maseczeka The Sacred Truth - Lush 
 


Ciekawa jestem, czy z pośród powyższych propozycji, udało się Wam coś dla siebie wybrać? Jak Wam się podobała akcja Maliny? Lubicie takie akcje?

Niecierpliwie oczekuję Waszych odpowiedzi:)

Pozdrawiam!

niedziela, 6 października 2013

Dead Sea Spa Magik - Boosting Mask maseczka do twarzy

Witajcie!

W pierwszym poście z cyklu akcji Maliny - październik miesiącem maseczek - przygotowałam dla Was maskę pobudzającą do twarzy Dead Sea Spa Magik Boosting Mask.


zdjęcie opracowane cyfrowo przeze mnie, elementy moje (by Strawberries Designs)

Producent:
Dead Sea Spa Magik Boosting Mask natychmiast poprawia wygląd skóry. Posiada działanie odżywiające, wzmacniające i rewitalizujące. Preparat zawiera błoto z Morza Martwego i wykazuje natychmiastowe i niezwykłe rezultaty. Delikatnie oczyszcza i usuwa zanieczyszczenia, nadając skórze świeży, zdrowy blask. Delikatna w działaniu, przeznaczona dla skóry najbardziej suchej i wrażliwej.

Skład:

Harmonised WaterTM* (Aqua, Maris Sal), Hydrogenated Polyisobutene, Propylene Glycol (food grade) , Glycerin1, Maris Limus (Dead Sea Mud), Cetanol2, Petrolatum, Glyceryl Stearate2, Phytosqualane3, Titanium Dioxide, PEG-40 Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)4, Butylene Glycol, Phenoxyethanol, Sorbitan Tristearate, Allantoin5, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Parfum (Fragrance)**, Ethylhexylglycerin, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract***, Tilia Vulgaris (Linden Blossom) Flower Extract***, Melissa Officinalis (Lemon Balm) Leaf Extract***, Aspalathus Linearis (Rooibos) Leaf Extract***, Iodopropynyl Butylcarbamate. Source - 1Vegetable, 2Coconut Oil, 3Olive Oil, 4Karite Tree Fruit, 5Comfrey (Plant). *Special de-ionised water with pure Dead Sea Minerals - Magnesium, Potassium, Calcium, Sodium as Bromides, Chlorides and Sulphates

**Allergen-free blend with essential oils
*** Certified as organic according to the EEC council regulation No. 2029/91

żródło:
http://www.hollandandbarrett.com/pages/product_detail.asp?pid=2200&prodid=2451


Przyznam Wam, że od dawna mierzyłam się z zamiarem przedstawienia tytułowej bohaterki. Jednak pełna wątpliwości, nie potrafiłam zdecydować się na jednoznaczną ocenę. Akcja, nieco przymusiła mnie do pokazania Wam jej w całej krasie:)
W zwyczajnej tubce, otrzymujemy 75 ml specyfiku. Całość opakowana w kartonik na miarę. Prosty, biało-beżowo-niebieski design skupia na sobie uwagę. Nie jest w żadnym razie wyszukany, jednak ustawione na półce sklepowej produkty, mimowolnie przyciągają oko.
Maska o kremowej konsystencji i białej barwie, zdaje się nieco tępo rozprowadzać na twarzy, jednak bez większych komplikacji. Konsystencja nie pozwala spływać produktowi. Po 10 do 15 minut zmywamy maseczkę, a naszym oczom ukazuje się gładkie lico. Nie ma cudów i fajerwerków. Twarz w miarę oczyszczona, gładka i przyjemna w dotyku. Mimo to, nie czuję wielkiej przyjemności stosowania. Dziwny zapach, również nie pogłębia mojego uczucia wobec białej mazi. Szczerze powiedziawszy, liczyłam na nieco więcej. Przyglądając się kolejnym produktom marki, zauważyłam, że na aromatyczną rozkosz nie ma co liczyć. Tak czy siak, spełnia swoje zadanie i jest przeznaczona dokładnie do potrzeb mojej suchej i wrażliwej cery. Zużyję co mam [albo i nie, bo zauważyłam, że ma znielubione przeze mnie PEG-i w składzie - a niby firma naturalna:(] i do niej nie wrócę. Nie mniej zachęcam do przetestowania, bo a nuż komuś bardziej przypadnie do gustu.

Cena: ok. £7 / ok. 35 zł

Znacie produkty marki DeadSea SPA Magic? Jestem też ciekawa jakie maseczki preferujecie?





Wiem, że się powtarzam, jednak pytanie dotyczące zdjęć (z wcześniejszych postów), jest nadal aktualne. Jeśli z jakiś powodów nie czujecie się na siłach oceniać zdjęć w komentarzach, proszę wypełnijcie ankietę (po prawej na pasku bocznym) anonimowo. Jeszcze przez dwa dni można wyrazić w ankiecie swoją opinię. Pozwoli mi to poznać Wasze zdanie i podjąć decyzję.


Wkrótce ogłoszenie wyników rozdania z Bingo Spa:)

Pozdrawiam i miłego, niedzielnego popołudnia życzę:)

dostępne także na: Przepis na Kobietę

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *