piątek, 19 lutego 2016

Krem Różany na dzień odżywczy │ Femi ♥

Witajcie,

Serdecznie Wam dziękuję za ponowne miłe przyjęcie. Serce mi podskakuje, kiedy czytam Wasze przesympatyczne komentarze hmm - to jest fajowe:P 
Nie  chcąc Was zawieść przychodzę z kolejnym produktem mojej ukochanej marki Femi. Niesamowite kosmetyki, ale nie ma się co dziwić, skoro opracowuje je tak wspaniała, zadbana i piękna osoba - szczególnie w sercu!!!
By nie przedłużać już, opowiem dziś o Różanym Odżywczym Kremie na Dzień Femi. Opowieść zacznę nieco inaczej. Jeśli macie na nią ochotę zachęcam do dalszej lektury...



nie żebym była leniwa:P, acz grafika ściągnięta ze sklepu Femi - za pozwoleniem


Producent:
Krem różany na dzień przeznaczony jest do pielęgnacji cery naczynkowej z tendencją do przesuszania się naskórka, jest także doskonały dla bardzo delikatnej cery problemowej, trudnej do pielęgnacji. Systematyczne stosowanie kremu zapewnia skórze odpowiednie nawilżenie i wygładzenie. Pod wpływem działania kremu poprawie ulegają napięcie i elastyczność skóry. Krem zawiera cenne wyciągi roślinne, bogate w kwas linolowy, który ma ogromne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania skóry. Składniki roślinne kremu, m.in. olej z passiflory i ceramidy, optymalnie wzmacniają naturalną barierę ochronną naskórka. Wyciągi z róży i ruszczyka chronią ścianki naczyń włosowatych. Krem wzbogacony jest w kompleks olejków eterycznych, m.in. olejek wetiwerowy i różany, które wspierają odmładzające działanie pozostałych składników, zapewniając cerze blask i witalność.
Krem o delikatnej konsystencji, lekko i równomiernie się wchłania, zapewniając cerze doskonałą dzienną ochronę.

Skład:
Tilia Platyphyllos Flower Water, Rosa Centifolia Water, Biosaccharide Gum-1, Passiflora Incarnata Oil, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Horedum Vulgare Extract, Aragania Spinosa Oil, Butyrospermium Parkii Butter, Tocopherol, Glyceryl Stearate Citrate, Kaempferia Galanga Root Extract, Brassica Campestris Sterols, Helianthus Annuus Seed Oil, Centella Asiatica Extract Lecithin, Parfum , Rosa Canina Extract, Ceramide 3, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Allantoin, Olea Europaea Leaf Extract, Pelargonium Graveolens Oil, Sodium Hyaluronate, Lavandula Officinalis Oil, Xanthan Gum, Ascorbyl Palmitate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Rosa Damascena Oil, Citral, Citronellol, Eugenol, Farnesol, Geraniol, Linalool



Zacznę nieco kolokwialnie i rzeknę - o matkę trzeba dbać! W podziękowaniu (takim ogólnym za wszystko) przekazałam mojej mamie 50 ml kremowej mazi do testów. Nie była zachwycona, gdyż razu jednego, jak użyła jakiś mój naturalny kosmetyk wystąpiło uczulenie - takie mamy z mamą szlachetne cery;)
Nie mniej odważnie zaryzykowałam - i nie żałuję. Niestety musiałam odczekać aż mama sięgnie po szklany, estetycznie oprawiony słoiczek, bo mimo iż jest na emeryturze, jest kobietą mocno zapracowaną... ale wreszcie dziś zdała mi relację:)
Na szczęście (moje:P) uczulenie nie wystąpiło. Mama opisała mi krem takimi słowy: 'Fajna konsystencja, dobrze się rozprowadza. Przyjemny, nienahalny zapach róży' - cóż znalazłam się w tym momencie w ogrodzie pełnym czerwonych kwiatów i rozmarzyłam...
'Skóra się po nim nie świeci' - mówiąc to delikatnie głaskała się po policzku - śmiem sądzić, znając magię kremów Femi, że policzek był aksamitny w dotyku. Przez chwilę pożałowałam, że sama po niego nie sięgnęłam - taka wyrodna córka ze mnie:P - no ale 'o matkę trzeba dbać'. Femi nam w tym świetnie pomoże. Ich kremy to wspaniałe prezenty. Mogę szczerze polecić. I nie bójcie się ceny, bo skubańce są bardzo wydajne.
Obecnie kosmetyki Femi są dostępne również na terenie UK, w EcoEuphoria - serdecznie zapraszam:)


https://www.ecoeuphoria.com/femi



Cena: 125 zł
UK: £30 - obecnie w promocji £25.50


Znacie kosmetyki Femi?
Wkrótce pojawi się kilka nowości, ale o tym sza;)

pozdrawiam

środa, 17 lutego 2016

Lipowy Płyn Micelarny ♥ │ Sylveco

Witajcie,

Po niewczasie ponownie odżywam, a wraz ze mną mam nadzieję moja mała Kosmetyczna Wyspa:) Na usprawiedliwienie mogę tylko rzec, że wracałam do żywych... Odwiedziny najlepszej przyjaciółki z Pl bardzo mi pomogły, jak i zmiany wystroju mego gniazda, które możecie podpatrzeć na Instagramie - o tutaj;)
Przechodząc do meritum, z radością opowiem Wam dzisiaj o ulubionym micelu, który przebił działaniem opisywany wcześniej płyn z Caudalie - klik. Szanowni Czytelnicy, przed Wami Lipowy Płyn Micelarny Sylveco...



Producent:
Wyjątkowo delikatny i jednocześnie skuteczny, hypoalergiczny preparat, który dokładnie oczyszcza skórę. Zawiera ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, który wykazuje działanie nawilżające i osłaniające, zwiększa elastyczność i sprężystość oraz odporność skóry na utratę wody. Ponadto wyciąg ten polecany jest w pielęgnacji oczu, łagodzi podrażnienia i koi zaczerwienioną skórę. Delikatny składnik myjący pozwala łatwo usunąć nawet intensywny i wodoodporny makijaż. Po zastosowaniu kosmetyku skóra pozostaje gładka, czysta i świeża.


Skład:
Woda,  Ekstrakt z lipy,  Glukozyd decylowy,  Gliceryna,  Panthenol,  Alantoina,  Proteiny owsa,  Ekstrakt z aloesu,  Kwas mlekowy,  Kwas fitowy,  Alkohol benzylowy,  Kwas dehydrooctowy



W plastikowej, przyciemnionej butelce, otrzymujemy 200 ml preparatu do demakijażu. Wstyd się przyznać, że dopiero wzięłam się za recenzję tego micela, a to już moja trzecia buteleczka - co samo w sobie zdaje się jest sugestywne ;)



Nie będę się zbyt wiele rozwodzić nad składem, bo jak dla mnie jest wystarczająco krótki. Mam jedynie wątpliwości co do alkoholu benzylowego - jeśli wiecie coś o nim więcej, proszę o informacje w komentarzach :)
Tak czy owak, na mojej wrażliwej i jakże suchej cerze ów płyn micelarny działa fantastycznie. Perfekcyjnie zmywa zarówno makijaż oczu, jak i całej twarzy. Naprawdę muszę otwarcie to powiedzieć, że jest najlepszym naturalnym micelem z którym się spotkałam.
Wystarczy, że przez chwilę przytrzymam waciki na oczach, a make up znika tuż po lekkim ich przeciągnięciu. Nie drażni mych delikatnych gał!!!
Dodatkowym atutem wody jest jej działanie pielęgnacyjne - świetnie nawilża skórę, przygotowując oczyszczony grunt pod tonik (zawsze je używam, także przed i po zamaskowaniu), który potęguje tylko efekty  otrzymane po zastosowaniu micela. Łagodzi podrażnienia - nie  sposób nie zgodzić się z opisem producenta.
Cóż  tu więcej gadulić. Na tę chwilę jest to mój number one. Tak na marginesie, ciekawe, czy znajdzie się konkurencja :P


Cena: ok. 19 zł



Ręka do góry, kto zna powyższy produkt i jest równie zadowolony...
A może ktoś nie miał zbyt miłej z nim pryzgody?
Dajcie proszę znać:)


pozdrawiam

środa, 13 stycznia 2016

Cukrowa maska i peeling 2 w 1 Multi-Active Sugar Peel │ Phenome

Witajcie,

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Wam życzę! Cholernie trudno wraca się do pisania po takiej przerwie. Podejść już miałam kilka. Ufam, że tym razem się uda, zwłaszcza, że mam zobowiązania. Ale zacznę tak bez ;)
Przedstawię Wam, co tu dużo mówić fenomenalny produkt polskiej marki Phenome. Cukrowa maska i peeling 2 w 1 Multi-Active Sugar Peel zachwyca mnie chyba pod każdym względem...




Producent:
Innowacyjny preparat oczyszczająco-pielęgnacyjny w postaci gęstej pasty. Drobnoziarnisty cukier, wspomagany drobinkami z pestek truskawek i oliwek, delikatnie i skutecznie usuwa obumarłe komórki naskórka, podczas gdy naturalne ekstrakty roślinne - wraz z kompleksem bogatych w witaminy i nienasycone kwasy tłuszczowe organicznych olejów - działają na skórę odżywczo. Pierwszym krokiem pielęgnacji jest masaż przy użyciu pasty, która usuwa zrogowaciałe części naskórka, stymuluje powierzchniową mikrocyrkujację skóry i aktywizuje komórki skóry, dając im sygnał do odnowy. Następnie do działania przystępują organiczne oleje i aktywne wyciągi roślinne, których zadaniem jest odżywienie i rewitalizacja naskórka, a także głębszych warstw skóry. Oczyszczona skóra bez przeszkód przyjmuje kompleks substancji odżywczych, nawilżających i łagodzących, jest idealnie pobudzona do odnowy i regeneracji. Produkt polecany do wszystkich typów skóry.


Skład:
Sucrose**, Dicaprylyl Carbonate**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Polyglyceryl-4-Caprate**, Trihydroxystearin**, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax**, Steralkonium Hectorite**, Glycerin**, Macadamia Ternifolia Seed Oil / Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil**, Tocopherols**, Aqua**, Orbingnya Oleifera Seed Oil*, Propylene Carbonate, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract*, Althea Officinalis Root Extract*, Ananas Sativus (Pineapple Plant) Fruit Extract**, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract*, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract**, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract**, Fragaria Vesca (Strawberry) Seed**, Olea Europaea (Olive) Seed Powder**, Lithospermum Officinale Root Extract**, Octyldodecyl Myristate**, Dehydroacetic Acid, Parfum**, Benzyl Alcohol, Glyceryl Caprylate*, Caramel**, Geraniol***, Limonene*** 



To kosmetyk, o którym się wiele naczytałam. W końcu także zapragnęłam wejść w posiadanie tego cuda :). Nie żałuję.
125 ml gęstej, brązowej masy z drobinkami cukru, pestek truskawek i oliwek zamknięta jest w solidnym, szklanym, brązowym słoiku. I tu duży plus, choć trzeba być ostrożnym, bo w zderzeniu z kaflami może dojść do katastrofy ;)




Dzięki swojej zwartości świetnie przylega do skóry, jednocześnie bardzo dobrze się rozprowadza. Nakładam na zwilżoną twarz, chwile masuję, po czym zostawiam  na kikanaście minut. Spłukiwanie nie stanowi najmniejszego problemu. Schodzi gładko, pozostawiając cerę aksamitną. Tę delikatną, miękką powłokę nadają olejki zawarte w paście. Przy użyciu roztacza się niezwykle przyjemny, słodko - owocowy aromat. To sprawia, że po peeling sięgam chętnie, a końca nie widać. Jest niezwykle wydajny. Osoby z delikatną cerą, której sama jestem posiadaczką nie powinny mieć obaw, bo drobinki są subtelne (jeśli tak można o nich powiedzieć) i bardziej masują skórę niż zdzierają... 





Jeśli jeszcze nie mieliście okazji spotkać się z tym kosmetykiem, gorąco polecam, nawett wrażliwcom, bo faktycznie produkt nie jest inwazyjny, o czym wspominałam powyżej.


Cena: 125 zł


Znacie się z tą maską-peelingiem? Dajcie proszę znać...

pozdrawiam


środa, 18 listopada 2015

Denko z ostatnich miesięcy...

Witajcie,

Tytuł brzmi szumnie, jednak wybrałam kilkanaście zużytych produktów, jakie znalazły się w koszyku - a było tego całkiem sporo. Niestety wpadły do niego także kosmetyki przeterminowane, co nie dało mi możliwości zastosowania. W większości są to produkty godne polecenia i niekoniecznie stricte eco;)
Standardowo posortuję je według legendy na Wyspie... będzie zielono:)

  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...






  1.  Krem do rąk Lavera Basis Sensitive - miniatura, która świetnie sprawdza się na wyjazdach, czy do torebki na codzień. Krem, który dobrze się wchłania, ma delikatny zapach i zapewne, nie jedna z Was miała z nim do czynienia - więcej znajdziecie w ręcenzji - klik. Osobiście nie wiem czy do niego wrócę, ale kto wie.
  2. Bezacetonowy zmywacz do paznokci Cree, o którym pisałam tutaj. Bardzo przyjemny zapach czekolady roztaczał dookoła, podczas zmywania lakierów. Z żalem piszę, ale nie jest już dostepny w Super-Pharm. Jeśli gdzieś akurat dostaniecie, dajcie proszę znać:)
  3. Balsam do pielęgnacji biustu Naturtiv - bardzo dobry kosmetyk, o przyjemnym zapachu. Niesamowicie wydajny. Przy regularnym stosowaniu, w połączeniu z ćwiczeniami daje świetny efekt. Dostępny dla osób mieszkających w UK w EcoEuphoria - aktualnie w promocji - polecam:)
  4. Antyperspirant Vichy - nie jest to produkt z naturalnym składem, jednak jak dotąd nie znalazłam skutecznego dezedorantu w produktach ekologicznych. Polubiłam ten kosmetyk i chętnie do niego wrócę.
  5. Szampon Babylove - o ile pamiętam nabyłam go w DM. Używałam do mycia pędzli, zatem nie wiem, jak się sprawdza u maluchów. Natomiast dobrze zmywał zanieczyszczenia z włosia. Delikatny i bardzo przyjemny w użyciu - polecam:)
  6. Pasta do zębów dla dzieci o smaku truskawkowym Lavera - już w jakimś denku się pojawiła. Moje dziecię bardzo ją lubi.
  7. Superowocowe Serum do Twarzy Odylique - bardzo dobre serum z krótkim składem, które naprawdę mogę polecić - klik - recenzja. Jednak, jak kilka z Was zauważyło cena pełnowymiarowego opakowania jest dosyć wysoka;) INCI, jak dla mnie nie do końca znane, ale może komuś z Was uda się odtworzyć olejek do twarzy o podobnym składzie;)
  8. Peeling do ciała kozie mleko i liczi Organique - kosmetyk o świeżym aromacie. Stosunkowo drobny, jednak bardzo dobrze ścierający martwy naskórek. Pozostawia bardzo delikatny film. Skóra pozostaje po nim odżywiona i dobrze nawilżona. Polecam:)
  9. Woda toaletowa Adidas - bardzo mi odpowiadała na codzień. Tutaj oczywiście w grę wchodzi kwestia gustu naszych nosów, zatem polecam przy okazji sprawdzić, o ile jeszcze nie znacie;)
  10. Mydło do rąk Silk Dove - kosmetyki Dove szczególnie przyciągają aromatami i delikatnością, dlatego chętnie od czasu do czasu sięgnę po te mydła:)
  11. Żel do kąpieli Alterra - teraz nie pamiętam dokładnie, jaki to był rodzaj żelu, ale jeden z niewielu Alterry, który rzeczywiście przypadł mi do gustu;)
  12. Krem do rąk Sephora - o ile dobrze pamiętam Sephora ma sporą gamę aromatycznych kremów do rąk. Czekolada świetnie się sprawdza w chłodne jesienne czy zimowe wieczory - polecam, jeśli lubicie takie słodkości.
  13. Olejek do twarzy z granatem Alterra - ku mojemu zaskoczeniu bardzo dobry produkt. Dotychczas kosmetyki Alterry nie służyły mojej twarzy - zwłaszcza kremy. A tu proszę, olejek bardzo dobrze nawilżał, dobrze się wchłaniał, jednocześnie rozpieszczając nozdrza delikatnym zapachem. Nie kolidował z makijażem.
  14. Szampon do włosów Phenome - szampon całkiem przyzwoity, skutecznie oczyszczał włosy, nie obciążając ich. Jednak zapach mięty niekoniecznie przypadł mi do gustu.
  15. Olej arganowy, który otrzymałam od Agi - serdecznie dziękuję. Tak nieśmiało wygląda zza pasty Lavery;) Nie pamiętam już marki, ale olej był lekki. Miniatura bardzo fajna na podróż...

Natomiast podróż po denku na dziś kończę. Mam nadzieję wrócic do regularnego "denkowania". Zapewne już nie nadrobię wszystkich Waszych wpisów, ale postaram się powoli powrócić do blogosfery...


pozdrawiam

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *