Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 listopada 2015

Denko z ostatnich miesięcy...

Witajcie,

Tytuł brzmi szumnie, jednak wybrałam kilkanaście zużytych produktów, jakie znalazły się w koszyku - a było tego całkiem sporo. Niestety wpadły do niego także kosmetyki przeterminowane, co nie dało mi możliwości zastosowania. W większości są to produkty godne polecenia i niekoniecznie stricte eco;)
Standardowo posortuję je według legendy na Wyspie... będzie zielono:)

  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...






  1.  Krem do rąk Lavera Basis Sensitive - miniatura, która świetnie sprawdza się na wyjazdach, czy do torebki na codzień. Krem, który dobrze się wchłania, ma delikatny zapach i zapewne, nie jedna z Was miała z nim do czynienia - więcej znajdziecie w ręcenzji - klik. Osobiście nie wiem czy do niego wrócę, ale kto wie.
  2. Bezacetonowy zmywacz do paznokci Cree, o którym pisałam tutaj. Bardzo przyjemny zapach czekolady roztaczał dookoła, podczas zmywania lakierów. Z żalem piszę, ale nie jest już dostepny w Super-Pharm. Jeśli gdzieś akurat dostaniecie, dajcie proszę znać:)
  3. Balsam do pielęgnacji biustu Naturtiv - bardzo dobry kosmetyk, o przyjemnym zapachu. Niesamowicie wydajny. Przy regularnym stosowaniu, w połączeniu z ćwiczeniami daje świetny efekt. Dostępny dla osób mieszkających w UK w EcoEuphoria - aktualnie w promocji - polecam:)
  4. Antyperspirant Vichy - nie jest to produkt z naturalnym składem, jednak jak dotąd nie znalazłam skutecznego dezedorantu w produktach ekologicznych. Polubiłam ten kosmetyk i chętnie do niego wrócę.
  5. Szampon Babylove - o ile pamiętam nabyłam go w DM. Używałam do mycia pędzli, zatem nie wiem, jak się sprawdza u maluchów. Natomiast dobrze zmywał zanieczyszczenia z włosia. Delikatny i bardzo przyjemny w użyciu - polecam:)
  6. Pasta do zębów dla dzieci o smaku truskawkowym Lavera - już w jakimś denku się pojawiła. Moje dziecię bardzo ją lubi.
  7. Superowocowe Serum do Twarzy Odylique - bardzo dobre serum z krótkim składem, które naprawdę mogę polecić - klik - recenzja. Jednak, jak kilka z Was zauważyło cena pełnowymiarowego opakowania jest dosyć wysoka;) INCI, jak dla mnie nie do końca znane, ale może komuś z Was uda się odtworzyć olejek do twarzy o podobnym składzie;)
  8. Peeling do ciała kozie mleko i liczi Organique - kosmetyk o świeżym aromacie. Stosunkowo drobny, jednak bardzo dobrze ścierający martwy naskórek. Pozostawia bardzo delikatny film. Skóra pozostaje po nim odżywiona i dobrze nawilżona. Polecam:)
  9. Woda toaletowa Adidas - bardzo mi odpowiadała na codzień. Tutaj oczywiście w grę wchodzi kwestia gustu naszych nosów, zatem polecam przy okazji sprawdzić, o ile jeszcze nie znacie;)
  10. Mydło do rąk Silk Dove - kosmetyki Dove szczególnie przyciągają aromatami i delikatnością, dlatego chętnie od czasu do czasu sięgnę po te mydła:)
  11. Żel do kąpieli Alterra - teraz nie pamiętam dokładnie, jaki to był rodzaj żelu, ale jeden z niewielu Alterry, który rzeczywiście przypadł mi do gustu;)
  12. Krem do rąk Sephora - o ile dobrze pamiętam Sephora ma sporą gamę aromatycznych kremów do rąk. Czekolada świetnie się sprawdza w chłodne jesienne czy zimowe wieczory - polecam, jeśli lubicie takie słodkości.
  13. Olejek do twarzy z granatem Alterra - ku mojemu zaskoczeniu bardzo dobry produkt. Dotychczas kosmetyki Alterry nie służyły mojej twarzy - zwłaszcza kremy. A tu proszę, olejek bardzo dobrze nawilżał, dobrze się wchłaniał, jednocześnie rozpieszczając nozdrza delikatnym zapachem. Nie kolidował z makijażem.
  14. Szampon do włosów Phenome - szampon całkiem przyzwoity, skutecznie oczyszczał włosy, nie obciążając ich. Jednak zapach mięty niekoniecznie przypadł mi do gustu.
  15. Olej arganowy, który otrzymałam od Agi - serdecznie dziękuję. Tak nieśmiało wygląda zza pasty Lavery;) Nie pamiętam już marki, ale olej był lekki. Miniatura bardzo fajna na podróż...

Natomiast podróż po denku na dziś kończę. Mam nadzieję wrócic do regularnego "denkowania". Zapewne już nie nadrobię wszystkich Waszych wpisów, ale postaram się powoli powrócić do blogosfery...


pozdrawiam

sobota, 11 kwietnia 2015

W marcu, jak w garncu - denko │ Marzec 2015

Witajcie,


Jak zwykle prawie w połowie miesiąca pokazuję Wam zużycia z minionego;). Jednak warto myślę tak czy siak, bo to takie minirecenzje w pigułce. Przyznaję, że sama czasem w nie zerkam, by sobie przypomnieć ulubieńców. Zatem startujemy...


Legenda:
  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...








  1. Krem do rąk Lavera -  akurat byłam w posiadaniu miniatury i z przyjemnością używałam poza domem. Jego niewielkie gabaryty pozwalały zawsze go mieć przy sobie. Chętnie bym wróciła, ale także do miniatury.
  2. Regenerujące masło do ciała Phenome - jak mogłabym nie pokochać aksamitnego masła o subtelnym aromacie migdałów -  nie ma takiej opcji. Z wielką radością sięgnę jeszcze po mazidło, które pozostawiało mą skórę niezwykle przyjemną w dotyku. Otulało ulubionym zapachem w chłodne wiechory, ach...
  3. Tonik do twarzy Naturativ (Pat&Rub) - jeden z lepszych toników jakie miałam. Wiecej w temacie znajdziecie tutaj - klik.
  4. Żel do ciała Nature SPA - jeśli będę jeszcze kiedyś miała okazję to chętnie do niego wrócę. Zdał egzamin. Nienachalny zapach i skuteczne oczyszczanie bez efektu sucharkowatości tylko dobrze o nim świadczy.
  5. Hipoalergiczny balsam do stóp Pat&Rub - to moja ulubiona seria, zatem z wielką chęcią wrócę i przygarnę inne specyfiki z tej lini, ale już pod nazwą Naturativ;).
  6. Żel aloesowy dr.Organic - niezwykle trudno mi się o nim jednoznacznie wypowiedzieć. Dawno nie używałam, a zdenkowałam właściwie już taką reszteczkę, ale jest wielce prawdopodobne, że jakiś żel aloesowy jeszcze nabędę.
  7. Dezodoronat Tea Tree dr.Organic - chyba najlepszy naturalny kumpel pach jakiego poznałam. Bardzo dobrze zabezpiecza przed nieprzyjemnym zapachem. Acz sam ma niezwykle intensywny aromat drzewa harbacianego. Zatem jeśli ktoś nie przepada za nim, może niekoniecznie stać się jego faworytem.
  8. Minitura kremu do twarzy na dzień Naturelle - to dość ciekawa seria z olejem arganowym. Aczkolwiek jestem już nim znudzona - arganem;). Krem przyjemny w użyciu, ale poszukuję czegoś innego.
  9. Lawendowe mydło Cosmetic Garden - po przygodzie z mydłem piwnym, powoli zaczynam przekonywać się do tych pachnących kostek. Z lawendową także się bardzo polubiłam. Moim ulubionym testem mydeł są włosy - to mydło świetnie się na nich sprawdza:). Obiecuję pełną recenzję.
  10. Lawendowe mydło w płynie Organic Surge - te mydła stały się moimi ulubieńcami, a przetestowałam ich naprawdę wiele. Kolejne otrzyma pełną recenzję.
  11. Odżywka do włosów Natural Tone Suncare - firmę napotkałam na Majorce, kiedy do hotelu przywędrowała Pani z walizką pełną kosmetyków. Wzięłam kilka, bo mają zaskakująco dobre składy. To bardzo dobra odżywka do włosów, wręcz genialna - zdecydowanie chcę więcej i wiem gdzie to zdobyć:).
  12. Dezodrant Crystal Essence - nabytek z Rossmanna, który jednak średnio mnie zadowolił i nie mam pojęcia czy jeszcze po niego sięgnę. Może czasem warto dać drugą szansę.
  13. Szampon Natural Tone Suncare - był najlepszym szamponem jaki miałam. Wow! Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jestem przekonana, że jeszcze się spotkamy.
  14. Odżywka do włosów Avril - nabytek z targów i niestety zawód. Odżywka tępo się rozprowadzała i efekt na włosach pozostawiała marny. Mimo niskiej ceny nie warto.
  15. Płyn do higieny intymnej Facelle - już raz pojawił się w moim denku, co o nim dobrze świadczy:). Także powtórzę się. Świetny skład i działanie za grosze - do nabycia w Rossmannie. Polecam z bardzo czystym sumieniem. Osobiście najchętniej sięgam po wersję aloesową.
  16. Krem Enzymion Lush - używał go mój były po goleniu i był zadowolony nawet.
  17. Balsam do ust Gwdihw - znalazłm go w jakimś Beauty Boxie. Całkiem przyjemne mazidło na bazie oleju kokosowego. Dobrze nawilżał usta, ale jest go tak dużo, że myślałam, iż nigdy się nie skończy. Wolę sztyfty do ust.
  18. Serum pod oczy Femi - świetny skład, wydajność i działanie + wygodna aplikacja. To tak w skrócie, a więcej w recenzji - klik.
  19. Woda toaletowa Lancome Hypnose - bardzo długo pozostawała moim faworytem pośród zapachów. Subtelny, świeży kwiatowy aromat towarzyszył mi przez kilka flaszek. Zamieniłam go na Pradę Infusion d'Iris.
  20. Olejek hydrofilny do demakijażu Femi - pokochałam, jak wiele innych specyfików marki. Nietłusta formuła skutecznie usuwa makijaż i zanieczyszczenia z twarzy. Szerzej się o nim rozpisywałam tutaj - klik.
  21. Żel do kąpieli Alverde - tak jak lubię zapach żeli marki w butelkach, tak ten w tubie okazał się okrutnym śmierdziuchem. Do tego stopnia, że nie byłam w stanie zużyć go nawet do czyszczenia pędzli. Niezdenkowany zalicza kosz - z przytupem;).
  22. Płyn micelarny Caudalie - zapewne do niego wrócę, choć ma naprawdę bardziej godziwego następcę - tyle, że dla mnie trudno dostępnego. Bo jest nim micel z Sylveco. O Caudalie pisałam w notce - klik.
  23. Oliwka Babydream - moja ulubiona wśrod oliwek. Zawsze chętnie do niej wracam. Najczęściej zużywam przy goleniu.
  24. Pasta do zębów z neem Dabur - to chyba najlepsza naturalna propozycja na rynku, jeśli chodzi higienę jamy ustnej. Bardzo ładnie wybiela zęby, odświeża oddech. Zużyłam z 5 opakowań. Jest dostępna w UK, także zapewne się jeszcze spotkamy.
  25. Olejek do kąpieli Neom - ciekawa marka. Jednak zapach tego konkretnego kosmetyku w ogóle nie przypadł mi do gustu. Zbyt ciężki, a w kąpieli lubię świeżość lub słodycz zimą.
  26. Odżywka do włosów Sensitive Organique - lubię odżywki tej firmy. Bardzo ładnie pielęgnują włosy. Ta konkretna także pięknie pachnie. Tutaj - klik - możecie przeczytać więcej.
  27. Próbka kremu przeciwzmarszczkowego Caudalie - ilość pozwoliła na jednorazowe zastosowanie, także nie potrafię się o nim sensownie wypowiedzieć.
  28. Kula do kąpieli Organique - zapewne przynudzam, ale to moja wielka miłość. Choć raz w życiu trzeba spróbować:). Zapraszam na pochwalną notkę - klik.

Oczywiście nie wszystkie kosmetyki zużyłam w przeciągu jednego miesiąca. One się w marcu skończyły, albo, jak z przypadku żelu Alverde zaliczyły kosz.


Jestem ciekawa, czy znacie cokolwiek z powyższego zestawienia?
Dajcie proszę znać w komentarzach.


pozdrawiam

czwartek, 12 marca 2015

Zużycia │ Luty 2015

Witajcie,

Cóż, lepiej późno, niż później i dopiero dziś (prawie połowa miesięca) pokazuję Wam denko z Lutego. Nie ma tego aż tak dużo, ale zawsze. Może wypatrzycie coś dla siebie - zapraszam...

Legenda:
  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)... 



 
  1. Olej Avocado - jest jednym z lepszych oleji, które posiadam w swojej skromnej kolecji. Najlepiej sprawdza się na mej twarzy - tutaj możecie poczytać o nim więcej - klik.
  2. Maska nawilżająca A'kin - bardzo dobry nawilżacz, ale dyskwalifikuje ją mój wybredny nos ;).
  3. Olejek dla Niej Femi - to próbka, którą otrzymałam w ramach współpracy. Na tyle zdobył moje serce, że sięgnęłam po pełnowymiarowe opakowanie - otrzymałam, jako upominek dedykowany od Sponsora naszego spotkania blogerek. Chętnie pokuszę się o napisanie szerzej o produkcie.
  4. Krem Fitness Femi - sytuacja podobna, jak w wypadku Maski z A'kin. Świetny produkt, jednak nie mój zapach. Zapraszam na recenzję - klik.
  5. Żel do kąpieli YesTo - carrots to chyba moja ulubiona seria z YesTo. Właśnie udało mi się upolować masło z tej linii w TKMaxx. Natomiast sam żel dobrze mi służył. Nie wysuszał, przyjemnie pachniał i dobrze się pienił, a to mi wystarczy...
  6. Mydło do rąk Faith - intrygująca, brytyjska marka, którą wypatrzyłam w Internetach. Mydło delikatnie pachniało kokosem. Nie powaliło mnie jakoś specjalnie, ale jest przyzwoite. W świetle przystępnych cen, chętnie sięgnę po inną wersję zapachową.
  7. Olejek do włosów Phenome - olejek przeciw wypadaniu włosów jest całkiem przyzwoitym produktem. Przyjemny zapach i barzo wygodna aplikacja, przy pomocy zakraplacza, tylko zachęcają do użytku. Jednak nie do końca mam pewność co do skuteczności... Może powinnam raz jeszcze spróbować, tyle, że w planach mam własną mieszankę olei przeciw wypadaniu włosów;).
  8. Peeling enzymatyczny Organique - kiedy zmieniłam sposób aplikacji (czyli zamiast masować 5 minut, pozostawiałam na twarzt od 5-7 minut) przestał mnie podrażniać i genialnie  wywiązywał się z zadania. Ziołowy zapach tylko umilał rytuał. Niesamowicie wydajny, recenzję znajdzieciecie tutaj - kilk.
  9. Kula do kąpieli Organique - jeśli ktoś jeszcze nie próbował, to najpierw zapraszam do lektury - klik - a następnie na zakupy:D.
  10. Maseczka błotna White Flowers - to te fajne maski z Rossmana, od czasu do czasu lubię po nie sięgać.
  11. Scrub do stóp  Babuszki Agafii - słaby produkt, oferował delikatny masaż. Przyjemny zapach, jednak nie sięgnę po niego więcej.
  12. Krem do rąk Bio Beautr by Nuxe - bardzo się polubiliśmy i przy nadarzającej się sposobności, chętnie po niego sięgnę. O tym, że pachnie migdałami i świetnie nawilża poczytacie tutaj - klik.
  13. Dezodorant Old Spice - to klasyka i mój małż chętnie i regularnie do niego powraca.
  14. Szampon Zatik - upolowany w TKMaxx podbił  moje serce. Bardzo dobrze się pienił, świetnie oczyszczał czuprynę i skórę głowy - także z olei. Nie pozostawiał trzeszczących włosów, a do tego przyjemnie pachniał Lawendą - edit: ta lawendą :P Oczywiście, jak Łucja słusznie zauważyła w komentarzu jaśminem:).
  15. Woda toaletowa Adidas - jeszcze z Pl. Bardzo przyjemny, świeży zapach do codziennego użytku.
  16. Scrub do ciała Receptury Babuszki Agafii - zapach obłędny, działanie całkiem dobre, a  z recenzji - kilk - jasno wynika, dlaczego do niego raczej nie wrócę.
  17. Męski żel pod prysznic Alverde - jak twierdzi małż, nic ciekawego - na zasadzie może być.
  18. Maseczka Luwos - tej konkretnej akurat za bardzo nie lubiłam - niestety nie pamiętam nazwy.
  19. Krem do twarzy Andalou Naturals - nie mam pojęcia, jak to się stało, ale regularnie używałam go jako maseczki haha. Dziwiło mnie tylko, że ta maska tak pięknie się wchłania. Gdyby spojrzeć na jego faktyczne przeznaczenie - genialny. Konsystencja musu, przyjemna aplikacja, jak wspomniałam wchłaniał się do matu, a po - twarz była tak przyjemnie gładka, jak aksamit, co chwila jej tykałam. W roli maski także lubiłam;)


To byłoby na tyle... Znacie cokolwiek z wymienionych produktów?
Lecę Was poczytać:)

pozdrawiam

wtorek, 10 lutego 2015

Denko │ Syczeń 2015

Witajcie,

Wiem, że często to powtarzam, ale czas po prostu pędzi. Trudno za nim gonić, fajnie gdyby udało mi się płynąć równomiernie z nim;) Wiele postów denkowych już czytałam, teraz zapraszam do lektury mych zużyć. Dziś mamy oczko...


Legenda:
  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...




  1. Hydrolizat jedwabiu - nabytek z ZSK, który z przyjemnością dodawałam nawet do serów do twarzy, choć zakupiłam głównie do serów do włosów. Chciałabym, aby produkt na stałe zamieszkał w mej kosmetyczce.
  2. Kwas mlekowy - także bardzo się polubiliśmy. Często dodawałam do płynów do higieny intymnej, a ostatnio przygotowałam z nim serum, które opiszę, jeśli tylko macie ochotę.
  3. Szampon z olejem arganowym do włosów farbowanych Alverde - nie zrobił na mnie wrażenia. Zdecydowanie faworytem wśród szamponów Alverde jest dla mnie ten z morelą i cytryną.
  4. Odżywka do włosów farbowanych Alverde - także nie warta powrotu, nie by była zła, jednak nie na tyle dobra bym tęskniła.
  5. Tonik Home Made - te zawsze z przyjemnością będę przygotowaywać. Ich podstawową zaletą jest to, że dodajemy komponenty, takie, jakich oczekujemy efektów. Gorąco polecam! To bodaj najprostszy kosmetyk do przygotowania w domu.
  6. Płyn do Kąpieli "Przed Snem" dla Dzieci Mama&Baby Organics - nie będę się zabijać, ale jeśli wpadnie mi w łapki, chętnie je po niego wyciągnę. Szerzej o nim pisałam tutaj - klik.
  7. Peeling do ciała Wellnes&Beauty - mimo, że solny, bardzo mi się podobał. Przyznaję, że to miłe zaskoczenie. Przyjemny aromat towarzyszył konkretnemu zdzieraniu:).
  8. Macerat z zielonej herbaty - został wylany, gdyż przekroczył datę ważności.
  9. Balsam do ust Michael Todd - niestety nie moja bajka. Choć kolor bardzo ładny, efekt chłodzenia na ustach skutecznie mnie powstrzymał od użytkowania. Nie podobało mi się to i nie wrócę do produktu. Zresztą nawet go do końca nie zużyłam. Przekroczył ważność i nabrał wstrętnego zapachu.
  10. D pantenol - to także jeden z półproduktów, które mają być zawsze pod mą ręką. Fantastyczny dodatek do samoróbek, czy gotowych kosmetyków.
  11. Próbka kremu Pai Skin - nie zrobiła na mnie większego wrażenia, zatem nie ciągnie mnie do pełnowymiarowego opakowania.
  12. Próbka kremu liftingującego Femi - na kremy Femi mam zawsze ochotę. Także tutaj odczuuwałam niezwykły komfort po aplikacji. Chętnie bym sięgnęła po pełnowymiarowe opakowanie. Próbka starczyła mi na ponad 2 tygodnie stosowania:).
  13. Maseczka Oatifix Lush - uwielbiam świeże maseczki z Lusha i z przyjemnością po nie sięgam. Czas na własną zbliżoną kompozycję:). O masce rozpisywałam się tutaj - klik.
  14. Krem Laura na dzień z Femi - jeden z lepszych kremów, jakie miałam okazję testować. Warto! Zapraszam na recenzję - klik.
  15. Płyn micelarny Caudalie - poznałam dzięki Czarnej Ines (dziękuję kochana) i oczywiście rozkochał mnie  w sobie od pierwszego przyłożenia wacika;). Mam już drugą flaszkę i prawdopodobnie będą kolejne. O micelu pisałam oczywiście - klik.
  16. Olej z pestek moreli Manufaktura Kosmetyczna - zużyłam go głównie do włosów i śmiem twierdzić, że zdecydowanie lepiej na nie wpływa niż olej arganowy - ku mojemu całkiem miłemu zaskoczeniu:). Zdecydowanie wrócę i z przyjemnością szerzej się o nim wypowiem.
  17. Mydło do rąk Le Petit - nabytek z TKMaxxa (bosze, jak dawno w nim nie byłam - koniecznie chcę się wkrótce wybrać:P), który niespecjalnie mi przypadł do gustu. Być może dlatego, że konsystencja mydła sprawiała wrażenie lepkiej mazi...
  18. Żel do twarzy SoBio Etic - to także produkt, do którego nie wrócę. Wspominałam o nim co nieco - klik. A poszukiwania ulubionego żelu w toku:).
  19. Odżywka do włosów Sukin - odżywcza - tak zdecydowanie bardziej mi odpowiada niż proteinowa z marki, o której tutaj pisałam - klik. W szczególności mam na myśli zapach i zdaje mi się, że mniej obciąża me włosy.
  20. Kula Organique - jeśli mnie już ciutek znacie, to wiecie :P - klik.
  21. Krem na noc A'kin - tak, to także jeden z lepszych kremów, z którymi miałam przyjemność. Pozostawia na twarzy cudowny aksamitny woal. Więcej znajdziecie w tym poście - klik - zapraszam:).


Jakoś całkiem zielono w powyższym zestawieniu:P. A koszyk już wypełniam kolejnymi opakowaniami...


Znacie cośkolwiek z mych zużyć?
Jestem też ciekawa, jak Wam idzie denkowanie kosmetyków?


***

Skusiłam się też wczoraj na udział w zabawie. Jeśli podobają Wam się moje usta wystrojone w Bitten Pink od Lily Lolo - o którym pisałam tutaj - klik, to pięknie proszę o Wasze głosy...



 http://thebodyshopclub.pl/konkurs-kuszace-usta


Należy wejść w Galerię - ogromnie dziękuję za każdy głos i Wasz czas :). A może także dołączycie do zabawy?


pozdrawiam

wtorek, 6 stycznia 2015

Zdenkowane │Listopad, Grudzień

Witajcie,

Właściwie to już myślałam, że denka z minionych miesięcy nie opbulikuję. Już, już miałam wywalić puste opakowania, kiedy tknęło mnie, by jednak sfocić i opisać. W sumie lubię te podsumowania, bo nawet, jeśli produkt nie doczekał się wyróżnienia w postaci recenzji, to choć w denku jest mała wzmianka o nim. Zatem, bez przeciągania, startujemy...

By tradycji na Wyspie, uczynić zadość:

Legenda:
  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...



 

 

  1. Tonik do twarzy Naobay - kosmetyki, tej hiszpańskiej marki, charektyryzują się wspaniałymi opakowaniami. Białe butelki z naturalnymi, drewnianymi nakrętkami - zachwyciły mnie. Osobiście nabyłam w TKMaxx komplet 3 miniatur, w tym toniku. Bardzo chętnie bym do niego wróciła, gdyby tylko był u mnie do zdobycia. Rozglądałam się za firmą na Majorce, ale nie wypatrzyłam...
  2. Dezodorant Alverde limetka i szałwia - ogólnie jeszcze mi nie podpasował żaden dezodorant Alverde. Zbyt mocno trąci alkoholem i niestety nie radzi sobie z potem.
  3. Krem pod oczy YesTo - przyznaję, że byłam na tak, ze względu na bardzo dobre działanie. Jednak zapach zdecydowanie mnie odrzucał przez cały czas stosowania. Będę szukać dalej, bo wolałabym, aby kosmetyk aplikowany tak blisko nozdrzy dawał mi poczucie komfortu. Pisałam o nim tutaj - klik.
  4. Odżywka do włosów Alverde z morelą - chyba jedna z lepszych, jeśli chodzi o Alverde w ogóle. Nie mniej nie szaleję...
  5. Krem do stóp Organique - bardzo ciekawy krem i u mnie zdecydowanie zdał egzamin, ale nie mam pojęcia czy chcę do niego wracać. Obecnie stosuję z Pat&Rub i jednak te balsamy mi chyba dają nawięcej komfortu, pielęgnacji i jakości. Tutaj znajdziecie recenzję - zapraszam.
  6. Odżywka do włosów z granatem Alterra - za tę cenę, z takim skladem i działaniem, chyba najlepsza oferta na polskim rynku. Jednak mi się najzwyczajniej w świecie znudziła;). Wspominałam o niej szerzej w recenzji - klik.
  7. Perełki do kąpieli wanilia i sezam z Wellness&Beauty - nabyłam z ciekawości. Interesująca forma rozpieszczacza w kąpieli. I faktycznie było miło, jednak nie wrócę, także dlatego, że ostatnim składnikiem jest silikon;).
  8. Chusteczki nawilżające do demakijażu YesTo - jakoś też do mnie nie przemówiły i co mam zrobić? Nie sądzę, bym po nie jeszcze sięgnęła, choć tak naprawdę nie mam im wiele do zarzucenia, poza małym detalem - zdarzało się, że mnie podrażniały.
  9. Kultowy Old Spice, żel pod prysznic dla panów - do niego mój mąż wraca regularnie. Choćby się waliło i paliło, to klasyka zawsze mile widziana:).
  10. Odżywka do włosów Aubrey Organics - całkiem nie zła, chyba jednak drażnił mnie wyraźny, cynamonowy aromat. Także mimo pozytywnego działania na mą czuprynę - mówię nie.
  11. Szapmon do włosów Lavera - przeznaczony był przede wszystkim dla męża. Choć ze 2 - 3 razy mnie także zdarzyło się nim umyć włosy. Nie zrobił na mnie spektakularnego wrażenia, ale też nie mogę powiedzieć, że jest beznadziejny. O ile pamiętam, to dobrze sobie poradził z olejami, jednak pozostawiał włosy sztywne i trzeszczące - a tego nie lubię.
  12. Szampon do włosów Aubrey Organics - z przyczyn zapachowych, mimo przyzwoitego działania kończy u mnie podobnie, jak siostra - odżywka;).
  13. Truskawkowy żel do kąpieli Born To Bio - cudowne, słodkie wspomnienie lata. Jeśli tylko nadaży mi się okazja, wrócę z przyjemnością - klik.
  14. Żel do kąpieli balanceMe - właściwie dobrze mi się go używało. Niesamowicie wydajny, mimo tego nie wiem. Być może przetestuję jeszcze jakieś z marki, by móc się konkretniej określić.
  15. Odżywka antystresowa Luvos - tak jak lubię odżywki Luvos, tak coś te antystresowe mi ostatnio nie podchodzą za bardzo;). Przerwa...
  16. Maseczki Dermaglin: Kleopatra i Przeciwzarszczkowa - polubiłam te maseczki i lubię zawsze którąś mieć w zapasie:).
  17. Sól do kąpieli Isana - całkiem fajna, tylko zdecydowanie bardziej preferuję kule niż sole, albo perełki czy oleje...
  18. Maseczka błotna White Flower - jest także odkryciem minionego roku. Świetny skład, dobra cena i przyjemne dzialanie. Chętnie będę wracać.
  19. Szampon Avalon Organics - jeden z lepszych szamponów, jakie miałam. Jeśli nadarzy się okazja, nabędę z przyjemnością, zwłaszcza, że ostatnio pokochałam lawendę:).
  20. Dezodorant w kulce Alterra - te dezodoranty lubię znacznie bardziej od Alverde i być może znowu kupię, będąc w maju w Pl.
  21. Płyn do higieny intymnej Facelle - to także odkrycie 2014 roku. Za niewielkie pieniądze, otrzymałam fantastyczny skład i skuteczny w działaniu produkt. Na rossmannowskich półkach znajdziecie wiecej rodzai tych płynów. Niedawo po raz kolejny, sięgnęłam po aloesowy i jestem bardzo zadowolona.
  22. Mydło do rąk Organic Surge - po zużyciu hektolitrów mydeł w płynie różnej maści: tańszych, droższych, średniaków, śmiało mogę powiedzieć, że to najlepsze mydło, z jakim miałam niewątpliwą przyjemność:). Producent sugeruje sztachanie się aromatem podczas mycia rąk, co radośnie czyniłam, odświeżając drogi oddechowe. Nie wysusza i niezwyke przyjemnie pachnie. Będziemy do siebie wracać, jak dzicy;)...

I tym miłym akcentem finiszuję swoje niewątpliwe dziś smęcenie;). Nie mam pojęcia, czy z wiekiem taka wybredna się zrobiłam, czy to wydarzenia ostatniego czasu mnie pozostawiły taką sfoszoną...;)


Część Waszych denek miałam już przyjemność podglądnąć. Jeszcze mam ochotę poznać więcej ulubieńców. Do swoich odkryć, minionego 2014 roku, mogę zdecydowanie zaliczyć pozycje: 21 i 22 - tak na skróty - ad hoc... A czy u Was  jakiś/jakieś produkt/y szczególnie odbił/y się pozytywnym echem?

pozdrawiam

środa, 5 listopada 2014

Pustaki z minionego miesiąca │Denko październikowe

Witajcie,

Jakoś od weekendu ciężko mi się ogarnąć - zajęć mam mnóstwo i ciągłe poczucie niewyrobienia normy w ciągu dnia, choć i tak spać chodzę późno:P 
Dodatkowo ich przybywa;) Od dziś fitness, no bo foczka...☺ Mam twarde postanowienie, by codziennie choć godzinę poćwiczyć - może publiczna deklaracja prędzej mnie wyciągnie z kanapy;).
Ale wracając do tematu dzisiejszego posta... W wyniku ostatnich rozmów powstałych wokół denka, zaczęłam się zastanawiać dlaczego u siebie mam "projekt denko", od kiedy go zaczęłam i jak mocno obniża (czy w ogóle) standard mego bloga?
Zerknęłam zatem do Archiwum i czarno na białym - w 3 miesiącu od powstania Kosmetycznej Wyspy pojawiło się pierwsze denko. To, co od początku kierowało moim projektem, do teraz jest aktualne, czyli:
  • lubię kończyć kosmetyk, bo w jego miejsce mogę wyciągnąć nowy - zapewne gorąco wyczekiwany,
  • takie zbieranie "śmieci" mobilizuje mnie do systematyczności:). W między czasie zrezygnowałam z zachowywania opakowań po płatkach kosmetycznych:P Fakt ubywają, ale one jakoś mi znikają szybko tak czy siak... na inne typu - denko po wkładkach - sama bym nie wpadła jednak:P
  • w projekcie, mam (mamy), mini opinie w pigułce. Dla mnie to błyskawiczny podgląd, co mi służyło, do czego chcę/chciałam wrócić, a co omijać szerszym łukiem...
Wiem, że są zwolennicy i przeciwnicy denek - należę do pierwszej grupy, z pewnymi oczywiście zastrzeżeniami. Mianowicie lubię, kiedy denko jest czytelne - w jakiś jasny sposób skategoryzowane - u mnie jest to kolorystyka. Spotkałam się z podziałem na perełki, średniaki i słabeusze... Kiedy mam jasno przedstawiony taki zbiór kosmetyków - szybko orientuję się w temacie i gdy chcę zgłębiam, co mnie zainteresowało...
Oczywista, nie muszę już pisać, że co jest słabeuszem u Kasi - u Basi, czy u mnie może być hitem, etc...
Co do jakości bloga, w znaczeniu czy denko ją podnosi, czy obniża. Uczciwie rzecz ujmując, nie odczuwam z tego tytułu ani wzrostu ani obniżki;). Traktuję projekt jako część Kosmetycznej Wyspy, przerywnik między standardowymi recenzjami i "pamiętnik" z mini opiniami...
Tyle tytułem dzisiejszego denkowego wstępu, zatem do dzieła...

Legenda:
  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...








  1. Maska do twarzy Planeta Organica - w kosmetykach rosyjskich zachwycają mnie zapachy, takie jakich szukałam wśród natury. Ta maska była bardzo przyjemna w użyciu, fajnie chłodziła i łagodziła, skutecznie nawilżając lico. Jednak mam tyle nowych i kolejnych na nie pomysłów, że nie sądzę, bym kiedyś do niej wróciła.
  2. Scrub do ciała Bio2You - o ile mnie pamięć nie myli - łotewska marka - niedawne odkrycie. Ale ten scrub nie podbił mego serca. Głównie dyskwalifikuje go zapach, w którym pokładałam niezapomniane doznania, a tu mieszanka brzoskwini z migdałem okazała się dla mego nosa fiaskiem. Samo działanie poprawne, jednak stawiam na większe cząstki złuszczające;).
  3. Emulsja oczyszczająca z granatem Alterra - niestety Alterrę darzę coraz mniejszym zaufaniem. Tylko kilka produktów się u mnie sprawdziło i jest jeden bestseller, aczkolwiek to nie ta emulsja. Dla oddania sprawiedliwości, myje, ale nie zmywa makijażu. Jako poranne odświeżenie byłaby idealna, gdyby nie przebijał intensywny zapach alkoholu. Z rana wolę coś lżejszego i milszego...
  4. Balsam do ciała Pat&Rub - jestem na tak, jednak nie zawsze może być wystarczający. Seria hipoalergiczna to druga ulubiona, po otulającej i nawet bardziej na lato niż ta druga z wymienionych. Sprawdził się od stóp po szyję, poprzez dobre wchłanianie, skuteczne nawilżanie, łatwą aplikację i delikatny aromat - radość użytkowania:).
  5. Otulający scrub do ciała Pat&Rub - jeśli opanuje się niebanalną technikę obsługi, może stać się ulubieńcem - zapraszam na recenzję - klik.
  6. Babydream płyn do kąpieli dla dzieci - miniatura - lubię chyba wszystkie produkty marki, do tego przyjazne ceny, zachęcają do częstych i regularnych powrotów. Płyn zużył mój syn i oboje byliśmy zadowoleni:).
  7. Kula Organique - bezapelacyjna miłość ♥ - recenzja, na którą serdecznie zapraszam - klik.
  8. Pomadka ochronna z filtrem Lavera - nie zdążyliśmy nawet zdenkować, bo lato  jest po prostu za krótkie, a daty ważności obligują. Poza tym okrutnie bieliła, nie moja bajka... dawno temu o niej wspominałam w poście - klik.
  9. Krem aloesowy Santa Verde (medium) - tutaj miniatura, ale wyczuwam w powietrzu wiele dobroci, z tego może być pełnowymiarowa miłość. Jak tylko nadejdzie ten moment, na pewno zakupię:).
  10. Maseczka do twarzy Terra Naturi - niestety, okazała się zbyt mocna na moje lico, o czym poczytacie tutaj - klik.
  11. Szampon migdałowo - arganowy Alverde - tak, jak zazwyczaj bardzo mi pasują szampony marki, tutaj nie zaiskrzyło. Cieszyłam się, że się skończył.
  12. Dezodorant aloesowy So Bio Etic - tradycyjnie mi tu małż obniża średnią i twierdzi, że deo był właśnie średni i niewydajny. I woli bym mu kupowała Tea Tree dr.Organic:P.
  13. Żel i szampon Lavera - głównie korzystał mój syn:). Nie narzekałam też, kiedy umyłam nim włosy - poradził sobie z olejem i były po nim całkiem przyzwoite - nie trzeszczały bynajmniej.
  14. Maseczka do twarzy Natura Siberica - w obliczu składnikowych wątpliwości i wycofania ze sprzedaży przez Komisję Europejską, skróciłam jej żywot. Ale też nie uwiodła mnie, nawet zapachem... żalu nie było zatem.
  15. Aloesowe mydło do rąk Jason - przyzwoity myjak, który nie wysuszył na wiór naszych dłoni - co raz bardziej też, zaczynam cenić moc aloesu:).
  16. Woda winogronowa Caudalie - nie pieję nie wiadomo jak z zachwytu, ale to chyba jest wynikiem tego, że ja w ogóle nie potrafiłam dotychczas używać tego typu specyfików. Nie lubię zimą się chłodzić, natomiast w gorące dni, kiedy skóra dramatycznie się przesusza świetnie zdaje egzamin. Nawet małż się polubił z wodą, dlatego na upalne chwile naszego życia - prawdopodobnie wyłącznie czas urlopu - chętnie będę nas zaopatrywać w ten kosmetyk.
  17. Woda toaletowa Scent Essence Avon - świeży, przyjemny i subtelny zapach,  ładnie sprawdził się w gorącym słońcu:).
  18. Olej z baobabu - porównywany bywa do arganowego... Nie jest jednak moim must have.
  19. Carrot Oil - wyhaczony w TKMaxx - nie używałam solo, tylko do kręcenia kosmetyków, najwięcej dodałam do wakacyjnego olejku do opalania;).
  20. Olej do ciała limonka Alterra - bardzo fajny w kąpieli, bo do ciała, to oleje u mnie na co dzień nie za bardzo;). Świeży aromat sprawdza się szczególnie latem.
  21. Olejek Tea Tree - a to już nasze domowe must have, szczególnie lubi małż. Jednak niestety olejek olejkowi nie równy i ten konkretny okazał się słabszym bratem olejku dr.Organic - i na pewno będę do niego wracać.
  22. Olej z czerwonych malin - nie używałam solo, bo nawet nie zdążyłam, a już przyparła mnie do muru data ważności. Skończył w wakacyjnym olejku do opalania - wpasował się, jak ulał, zważywszy na posiadany filtr. Bardzo chętnie znowu nabędę.
  23. Hydrolat kadzidłowca Balm Balm - fantastyczny produkt, o którym więcej możecie przeczytać tutaj - klik. Niedawno do kompletu dołączył olejek z kadzidłowca:).


 Znacie coś z powyższych zużyć?


Oczywiście pamiętam o zabawie dla Czytelników i wkrótce pojawią się wyniki.
Podobnie, jak z powoli kończącym się konkursem, który zostawiłam Wam przed wyjazdem.
Jeśli ktoś ma chęć na udział w zabawie, jeszcze zostało kilka chwil - zapraszam tutaj - klik.

pozdrawiam

poniedziałek, 6 października 2014

Denko │Wrzesień

Witajcie,

To startujemy - poniedziałek. Na wielu Waszych blogach już z przyjemnością, pooglądałam Wasze zużycia. Zatem teraz zapraszam do podobnej lektury na Wyspie...


Legenda:

  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...





  1. Olej z wiesiołka z ZSK - ogólnie lubię półprodukty z tego sklepu, jednak oleju jakoś wybitnie nie testowałam, tylko przed końcem daty ważności poczyniłam mieszankę olei do włosów. Zapewne jeszcze nabędę, choć nie wiem czy akurat ten konkretny.
  2. Olej ZSK - dorzucony do mieszanki do włosów.
  3. Płyn do higieny intymnej Organique - zapach w porządku, ale do samego płynu już nie powrócę. Wystarczy, że mnie podrażniał.
  4. Olej jojoba - do większości olei wracam chętnie, a są takie, które zawsze lubię mieć przy sobie. Ten do nich należy:).
  5. Olej arganowy - jak wyżej, jednak na temat samego oleju więcej poczytacie tutaj - klik.
  6. Tonik do twarzy własnej roboty - tym razem zrobię lepszy, choć nie był tragiczny;).
  7. Odżywka proteinowa Sukin - bardzo dobry kosmetyk do mych włosów. Sporo się o nim tutaj rozpisałam - klik - zapraszam.
  8. Bronzer Alverde - bardzo dobry bronzer, także dla bladolicych, jednak ciepła tonacja mi nie do końca odpowiada. Ponieważ zadowolenie z niego było ogromne, dokupiłam zapas, a teraz chętnie wymienię lub sprzedam - zerknijcie tutaj - klik.
  9. Żelowy liner Alverde - masakryczna masakra! Nie ma sensu po niego sięgać. Maluje tak, że zmywa poprzednią warstwę, taki z gumką hah. A serio - tym się nie da zmalować porządnej kreski, że o trwałości nie wspomnę.
  10. Eliksir Caudalie - spore rozczarowanie. Zapach mięty, ale jakoś do mnie nie przemawiał. Odświeżałam nim po prostu ciało, bo na twarzy obiecywanych przez producenta cudów nie zanotowałam.
  11. Tusz do rzęs Aubergine Alverde - wspaniały i fantastyczny:) Najlepszy naturalny tusz, jaki miałam (a mam jeszcze Logony, Physicians Formula). Kolor oberżyny, ładnie podkreśla i wydłuża rzęsy. Nie rozmazywał się (!) i nie osypywał. Ogromnie żałuję, ale nie widzę go już w ofercie firmy:(.
  12. Masło otulające z Pat&Rub - mój ulubieniec pośród maseł. Roztacza cudowny zapach, kremowego, pluszowego misia:). Więcej poczytacie w recenzji - klik - zapraszam.
  13. Maska do włosów anti-age Organique - pachnie winogronem, acz bardziej celuję w zapach maski sensitive. Jednak efekt i przyjemność używania nieocenione. Wielbię i z przyjemnością będę powracać:).
  14. Olejek Baydream - to także kosmetyk, który zawsze lubię mieć blisko. Chętnie po niego sięgam, zwłaszcza podczas depilacji.
  15. Mydło w piance Method - przyjemna dbałość o dłonie, ale skład nie do końca zielony, dlatego niekoniecznie jeszcze po coś takiego sięgnę. Acz polecić mogę - dostępny w iHerb.
  16. Relaksujący olejek do kąpieli z Pat&Rub - kolejne sympatyczne spotkanie, o którym więcej poczytacie  tutaj - klik.
  17. Olej sezamowy Ikarov - to niestety nie był czysty olej. I też ostatecznie wylądował w mieszaninie olei do włosów z racji kończącej się lada moment daty przydatności do użycia. Olej sezamowy sam w sobie już mam oczywista (czysty) i jakoś specjalnie Ikarov mnie nie porwał swoimi produktami.
  18. Płatki kosmetyczne, które już nie wiem nawet gdzie zakupiłam;).
  19. Kula Organique - w tym wypadku była to kokosowa kula, acz większość wielbię. O kulach pisałam tutaj - klik - zapraszam.
  20. Maseczka różana z Femi - ta część z Was, która kojarzy już moje preferencje kosmetyczne, może tu być zaskoczona. Jednak ta maseczka do twarzy ma zupełnie inny aromat, niż wszelkie dotychczas spotykane różane zapachy. Próbka starczyła mi na dwa użycia i zdecydowanie jestem na tak:).


Mieliście coś z powyższych?
Ktoś, coś?
Dajcie proszę znać...

pozdrawiam


czwartek, 18 września 2014

Zużycia minionego misiąca │Sierpień - denko

Witajcie,

Śmiem twierdzić, że chyba jestem ostatnią osobą, która pokazuje puste pojemniki z sierpnia;) Jednak mnie to wcale nie przeszkadza, bo lepiej późno niż wcale przecież.
Ilość nie powala, ale tak jest zawsze, kiedy wyjeżdżam. Po prostu przekładam kosmetyki do mniejszych opakować, a te często wyrzucam na wakacjach, albo kupuję coś na miejscu etc.. I wreszcie ta pielęgnacja na wakacjach jest nieco inna, ale do rzeczy. Oto wykończone w minionym miesiącu...


Tradycyjnie - Legenda:

  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...





  1. Maska do rąk Alverde - więcej znajdziecie tutaj. Ogólnie maska i peeling do rąk to dla mnie gadżet.
  2. Peeling do rąk Alverde - wszystko dokładnie, jak wyżej, łącznie z linkiem;).
  3. Żel do kąpieli Alterra - jeden z najlepszych żeli z tej firmy, o przyjemnym zapachu, więcej - tutaj.
  4. Tonik z algami Alverde - ogólnie kosmetyki do twarzy Alverde, to dla mnie w większości niewypały. Wyczuwam alkohol (który rozumiem po co tam jest), ale mnie często podrażnia. O toniku tutaj co nieco pisałam.
  5. Odżywka do włosów Alterra - zaraz po rumiankowej pomadce, to bodajże najlepszy produkt Alterry. Nie wiem, czy jeszcze będę do niej wracać, bo znalazłam jednak ciekawsze, jak np. Sukin z proteinami:). Aczkolwiek na pewno jest godna uwagi i jeśli akuratnie dysponujemy skromnym budżetem - to chyba najlepszy wybór, przy tym składzie i działaniu - recenzję znajdziecie tutaj.
  6. Tonik The Body Shop z certyfikowanej, naturalnej linii Nutriganics - kompletnie nie moja bajka. Tonik w postaci żelu, której nie znoszę. Wrażenie klejenia wrr. W ogóle ta seria, mimo najszczerszych chęci coś do mnie nie przemawia. Mam ten zestaw - tutaj. Chyba jeszcze najbardziej odpowiadają mi kremy, choć nie na tyle, bym sięgnęła po pełnowymiarowe opakowania;).
  7. Masło SOS a'la Green Love - niezwykle skuteczny produkt, który sama robię. Z przyjemnością do niego wracam. Recepturę i działanie znajdziecie tutaj.
  8. Olej Arganowy - tu chyba za wiele nie muszę mówić. Mój must have, A jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się co, jak i dlaczego, zapraszam do lektury w tym poście.
  9. Maseczka do włosów Lavera - nie zła, jednak pachnie  różą, a jak wiecie to nie moja bajka.
  10. Olejek Passiflora Femi - hicior:). Jeden z lepszych olejków, które testowałam. Pisałam o nim w recenzji - tutaj. Aktualnie stosuję olej z opuncji figowej i przyznaję, że także jest bardzo dobry:).
  11. Balsam do rąk Pat&Rub - bardzo lubię te balsamy z P&R. Pisałam o jednym tutaj. Jednak rewitalizująca seria mi nie odpowiada. Ale trawa cytrynowa, czy seria otulająca są wspaniałe i po te zapachy chętnie sięgam, także w formie balsamów do rąk:).
  12. Maseczka do twarzy Cattier - dobry produkt. Jeśli będę miała okazję i nie znajdę po drodze lepszej alternatywy, chętnie wrócę. O kosmetyku pisałam tutaj.
  13. Balsam po goleniu Alva - małż twierdzi, że dobry, jednak nadal szuka swojego naturalnego ideału:).
  14. Odżywka do włosów Luvos - dla mie to dziwaczek, choć odżywka lepsza od szamponu z tej serii, na pewno nie powrócę. Ani zapach, ani działanie mnie nie przekonały.
  15. Krem do rąk Dr. Scheller - nie zły i wart spróbowania, jednak znam większych przyjemniaczków, choćby balsamy do rąk z P&R. Recenzję kremu znajdziecie tutaj.
  16. Płyn micelarny z Bio Beauty by Nuxe - powiew egzotyki bym rzekła, niestety nie warty grzechu. Dlaczego, możecie dowiedzieć się z recenzji.
  17. Zestaw próbek kremów Pai - o którym kompletnie nie potrafię się wypowiedzieć:P.
  18. Kula do kąpieli Organique - geniusz! Jeśli chcecie wiedzieć czemu chodźcie poczytać tutaj:).
  19. Dezodorant So Bio Etic - według mojego męża średni. Bardziej mu odpowiada z drzewem herbacianym od dr.Organica.


To byłoby na tyle w temacie pustych opakowań.
A jak Wasze zużycia?


Wkrótce ogłoszenie wyników Wakacyjnego Rozdania z Alverde - bądźcie czujni:).
Natomiast, jeśli chodzi o Rozdanie z Alverde - Agnieszka się nie zgłosiła, a czekam wyjątkowo długo. Zatem jeszcze  raz wybiorę osobę, która otrzyma nagrodę:).
Wyniki podam razem.


Aaa i zapomniałabym, a bardzo chciałam Wam o czymś powiedzieć:).
Ola, na swoim blogu, zorganizowała fantastyczną akcję Czytam Składy,
która pozwoli nabyć nam nietuzinkową wiedzę - samodzielnie i z Jej pomocą.
Oczywiście dołączyłam do akcji i Was serdecznie zapraszam:).


http://arsenicmakeup.blogspot.co.uk/2014/09/akcja-czytam-skady.html
 

pozdrawiam

piątek, 4 lipca 2014

Denko - czerwiec

Witajcie,

W minionym miesiącu, ponownie uzbierałam sporo pustych opakowań. Pomijam już płyny do płukania jamy ustnej... Tak czy siak jest wiele zużyć, z czego się bardzo cieszę, bo zrobiłam miejsce na kolejne ciekawe kosmetyki:). Jeśli macie chęć dowiedzieć się, z czym skończyłam w czerwcu, zapraszam dalej...


Legenda:

  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...







  1. Płyn micelarny Caudalie - miniatura. Spodobał mi się na tyle, że zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie 200 ml, które czeka na swoją kolej i prawdopodobnie doczeka się miejsca w notce:).
  2. Dezodorant Tea Tree dr.organic - wreszcie udało mi się trafić w bardzo dobry odświeżacz dla męża. Drzewo herbaciane koncertowo pozbywa się bakterii, które próbują zamieszkać pod pachami. Zapach z pojemnika intensywny, jednak od małża nie wyczuwam go jakoś specjalnie. Zakupiłam kolejne dwa.
  3. Płyn do kąpieli i mycia włosów z serii Basic Lavera - przyjemny płyn, który używa głównie mój syn i jesteśmy zadowoleni. Rozpoczął kolejne opakowanie:).
  4. Serum Organix Cosmetix - serum niby przeznaczone do pielęgnacji oczu, jednak w ilości 30 ml chybabym nie zużyła przez 3 lata, zatem stosowałam na całą twarz. Niestety nie odnotowałam niczego godnego uwagi, poza nieprzyjemnym zapachem, podczas aplikacji - zdecydowanie nie sięgnę po nie ponownie.
  5. Płyn do kąpieli So Bio Etic - przyjemny, nie pamiętam teraz dobrze, ale chyba jakoś drastycznie nie wysuszał, zapach bardzo delikatny. Zapewne kiedyś jeszcze wyciągnę po niego rękę, ale niekoniecznie w tym zapachu.
  6. Sól do kąpieli no name - zakupiona w TKMaxie o niesamowicie przyjemnym aromacie, subtelniejącym w wodzie. Kryształki pięknie do końca rozpuszczały. Być może nadarzy się jeszcze okazja, by coś takiego nabyć.
  7. Szampon do włosów Anti - Aging Phenome - bardzo dobry produkt, o którym zdecydowanie więcej dowiecie się tutaj.
  8. Tonik anti - age Baikal Herbals - niezwykle zadowalający kosmetyk, jednak toniki, lubię zmieniać - wiecej informacji o produkcie - tutaj.
  9. Dezodorant Alverde - tym specyfikom w kulce z Alverde mówię zdecydowane nie. Okropnie lepiąca maź, nieprzyjemna w stosowaniu, zapach też nie powala na kolana. Nie lubię i już.
  10. Maska do włosów Sensitive Organique - fantastyczny produkt, o cudownym zniewalającym aromacie. Znalazł oczywiście swoje miejsce w poście, na który zapraszam tutaj.
  11. Maseczka do twarzy Kneeip - bardzo przyjemna, gdybym tylko miała możliwość z chęcią bym nabyła ponownie.
  12. Cukrowy krem do rąk Phenome - o tak, tak, tak... tutaj zapraszam na więcej.
  13. Olejek antycellulitowy Ikarov - wiecie, że olejki używam wyłącznie w kąpieli (te do ciała), tak też stosowałam ów. Jednak specjalnie mnie nie powalił, ani zapachem, ani działaniem. Nie sądzę, bym kiedykolwiek wyciągnęła jeszcze po niego rękę.
  14. Mydło do rąk w płynie Alterra - nie najgorsze mydełko, o cytrynowym zapachu. Kto wie, może kiedyś.
  15. Dezodorant Neobio - a to kompletna pomyłka, jakaś masakra, o której więcej możecie przeczytać tutaj.
  16. Tonik do twarzy Alterra - podobnie, jak z powyższym dezodorantem, będę omijać szerokim łukiem. Tutaj więcej informacji.
  17. Peeling pomarańczowy Alterra - hah koło peelingu to nawet nie leżało, ale można zużyć, jako niezwykle delikatnie muskający płyn do kąpieli, o nieco sztucznej nucie. Raczej się więcej nie spotkamy.
  18. Próbka toniku Pat&Rub - mimo pochwalnych często opinii, to nie moja bajka. Działanie przyjemne, jednak dyskwalifikuje go różany zapach.
  19. Żel i szampon męski Alverde - niestety małż jest rozczarowany tymi kosmetykami, w większości. Podobny los spotkał żel. Małż narzeka na wydajność i powodowanie łupieżu.
  20. Spirulina i chlorella - genialny suplement, który stosujemy wspólnie, od kilku miesięcy. Właśnie czekam na kolejną dostawę.
  21. Masło shea Ikarov - kupuję i zużywam (najczęściej, jako półprodukt), z nieukrywaną sympatią. Chętnie wrócę, niekoniecznie do tego z Ikarova akurat.
  22. Płatki kosmetyczne Superdrug - nie powalają, ale też nie są wcale najgorsze. Możliwe, że jeszcze nabędę.
  23. Balsam do mycia twarzy Botanics - coś wspaniałego dla sucharków. Z przyjemnością zakupię ponownie, jak tylko zużyję aktualne specyfiki. Znacznie więcej pisałam o nim tutaj.
  24. Chusteczki do demakijażu Burt's Bees - przyzwoite, zapewne kiedyś znowu się spotkamy. Na ten moment mam z YesTo.
  25. Borówkowa pasta do zębów Babuszki Agafii - świetna pasta, choć Dabur z neem nie przebija.
  26. Nawilżający mus Femi - sama marka, jest w ogóle perełką i odkryciem. O nawilżaczu pozytywnie się rozpisałam i zapraszam do lektury - tutaj.
  27. Peeling do twarzy Melvita - niestety, dla mojej delikatnej cery okazał się zbyt mocnym zdzierakiem i choć furory na ciele również nie zrobił, do ciała go zużyłam.
  28. Truskawkowa pasta do zębów dla dzieci Lavera - mój syn uwielbia tę pastę i kupuję mu nagminnie:).
  29. Balsam do stóp Alverde - nie był zły. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się, jak się u mnie sprawdził, zachęcam do poczytania tutaj.
  30. Dezodorant Old Spice - produkty tej marki, małż zużywa z przyjemnością. Czy to żel, czy dezodorant, chętnie po nie sięga.
  31. Kule Organique - wielka miłość:). Tutaj szczegóły.
  32. Przeciwstarzeniowa maseczka do twarzy z e-naturalne - nic ciekawego. Kompletnie nie zrobiła na mnie wrażenia. Ani zapach, ani działanie, jakoś specjalnie mnie do niej nie przekonały.

U mnie na tyle. Jak Wasze denka?
Z rana usiądę z kawką i chętnie poczytam, o tym, co zużyliście:).


Tymczasem, mam jeszcze dla Was filmik:).
Nagrany po długim czasie, także trema towarzyszyła na nowo.
Jeśli jednak macie chęć, poznać moich Ulubieńców ostatnich
miesięcy, serdecznie zapraszam do oglądania
i dzielenia się doświadczeniami w komentarzach...



wyjaśnienie wstępu i więcej na YouTube
Zachęcam do oglądania:).


pozdrawiam 

środa, 4 czerwca 2014

Denko maj 2014

Witajcie,

Widziałam, widziałam już nieco Waszych denek:), a teraz Wam pokażę swoje. Nie będę ukrywać i powiem nieskromnie, że jest WIELKIE! Akuratnie wszystko mi się w maju kończyło - ewidentnie. Dodatkowo wspomógł małżyk i zaniżył mi średnią;). Jeśli zatem macie czas i chęć, bierzcie ulubiony napój i zapraszam - będzie sporo...

Standardowo, legenda:

  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)









 
 
  1. Dezodorant Adidas -  niestety, mąż pełen ambiwalentnych uczuć i nie ma pewności czy jeszcze kiedyś by go chciał. Ot zwykły dezodorant.
  2. Dezodorant Alverde - średnio sobie radził z zapaszkami...
  3. Żel do kąpieli Lynx - według męża, najzwyklejszy zwykłas... niegodny specjalnej uwagi.
  4. Szampon Alverde - mąż nabawił się dzięki niemu łupieżu i nie ma ochoty do niego wracać.
  5. Mydełko z nanosrebrem - moja druga połówka twierdzi, że efekty marne (mył nim całe ciało, w celu ograniczenia występowania wyprysków), według mnie jednak jakieś tam efekty są. Zobaczymy po przetestowaniu drugiego mydła, być może jedno to zbyt krótka kuracja... Wybredny widzę ten mój facet;).
  6. Żel do kąpieli Alverde - lubuję się w ich żelach... To akurat wersja bardziej zimowa i w chłodne wieczory umilał mi kąpiele. Tutaj przeczytacie o innym żelu Alverde - też zimowym.
  7. Olej kokosowy z e-naturalne - dostałam jako gratis do zakupów. Bardzo lubię olej kokosowy, ale kupuję w pół litrowych słoikach, bo głównie używam w kuchni. Więcej o tym oleju znajdziecie tutaj.
  8. Masło do ciała Alverde - masełko także z serii zimowej, o przyjemnym, ciepłym zapachu i treściwej konsystencji. Nie wiem czy nabędę akurat to, nawet nie wiem czy jest osiągalne pełnowymiarowe opakowanie - miałam 50 ml.
  9. Mus do ciała Organic Shop - bardzo przyjemne masło, o niebywale lekkiej konsystencji musu i powalającym, nienachalnym aromacie. Na więcej w temacie zapraszam tutaj.
  10. Żel do kąpieli Weleda - nie powalił mnie na kolana, ale też nie odrzucił na kilometr. Miałam miniaturę i być może przy jakiejść dobrej okazji się spotkamy:).
  11. Scrub do ciała Sukin - zapach miły, jednak drobnoziarnistość ziaren i jak sądzę skuteczność przemawiają na nie. Krótka recenzja tutaj.
  12. Olejek do ciała The Body Shop - jak wiecie wszelkie olejki do ciała używam tylko w kąpieli i ten się także w ten sposób sprawdził. Być może skuszę się na jakiś, w innej wersji zapachowej - tutaj nieco więcej.
  13. Kule Organique 3x - genialny produkt. W sklepie od wyboru do koloru. Każdy zapach coś w sobie ma - zdecydowanie uwodzą. Nasze ciało pachnie jeszcze dłuuuugo po kąpieli z kulą:D Zdecydowany faworyt i odkrycie 2013!
  14. Próbki Pat&Rub - odżywka do włosów, balsam do biustu i piling do ciała. Uogólniając niewiele mam do powiedzenia. Przyjemne zapachy i po odżywce włosy były ok. Jednak pełnowymiarowe opakowanie, zwłaszcza balsamu do biustu "powiedziałoby" mi wiele więcej:).
  15. Krem do rąk Weleda - całkiem przyzwoity produkt. Więcej informacji w recenzji - tutaj.
  16. Popkornowy czyścik Lush - jeśli kiedyś zakupię, to tylko i wyłącznie do ciała. Na tyle mocny zdzierak, że podrażniał mi twarz, za to zapach ohh - można się rozpłynąć:D.
  17. Krem BB So' Bio Etic - bardzo dobre krycie, wygładzenie cery. Wracam do niego chętnie - już uzupełniłam kosmetyczkę o kolejne opakowanie. Tutaj dokładny opis tego produktu - zapraszam:).
  18. Mydło do rąk Sodasan -  bardzo dobry zmywak, jednak zapach oliwka z brzoskwinią, w tej wersji do mnie niespecjalnie przemówił. Zdecydowanie więcej oliwki wyczuwałam na dłoniach po użyciu mydła. Może skusi mnie inna wersja zapachowa.
  19. Pasta do zębów z propolisem Babuszki Agafii - całkowicie jestem na nie. Nie odświeża, tak jakbym sobie tego życzyła. Jej siostra borówkowa jest stanowczo lepsza.
  20. Płatki Co-operative - bardzo średnie i nie wiem czy jeszcze kiedyś nabędę.
  21. Chusteczki do demakijażu Burt' Bees - dobrze radziły sobie ze zmywaniem make upu. Używałam ich z przyjemnością i już zakupiłam kolejne, w nieco innej wersji.
  22. Maseczka do twarzy Lavera - na mojej twarzy się sprawdziła, choć na początku nieco mnie piekła.
  23. Płyn micelarny Une - dopiero o nim pisałam, zatem serdecznie zapraszam - tutaj.
  24. Żel rumiankowy do twarzy Alverde - bardzo sympatyczny produkt, o którym tutaj przeczytacie znacznie  więcej.
  25. Maseczka do twarzy Oatifix Lush - maseczki Lush są dla mnie genialne. Miałam dwie do cery suchej i obie mnie zachwyciły. Jednak, każdy znajdzie jakąś odpowiednią do swojej cery. Tutaj o Oatifix.
  26. Serum do twarzy ArtDeco - szczerze przyznam, że mam mieszane uczucia, ale takimi darzę wszystkie nieolejowe sera, nie mając pojęcia dlaczego. Może kiedyś do tego dojdę;). Ów charakteryzował się delikatnym, ledwo wyczuwalnym zapachem i ledwo widocznymi srebrnymi drobinami, ale czy coś robił? - nie wiem...
  27. Krem z olejkiem arganowym Dr.Scheller - w tym wypadku zapach, to nie do końca moja bajka - ale zapraszam, tutaj możecie dowiedzieć się więcej.
  28. Masło waniliowe Green Love - miłość od pierwszego wejrzenia:). Recenzję znajdziecie pod tym linkiem.
  29. Balsam do stóp Saaf - bardzo dobrze sprawdzał się po kąpieli. Formuła stosunkowo tłusta, o aromacie balsamu do stóp [If you know, what I mean;)]. Ogólna ocena bardzo dobra - przy okazji przewiduję kolejne spotkanie:).
  30. Arganowa maseczka do twarzy Dr.Scheller - zdecydowanie przypadła mi do gustu. Pięknie nawilżyła i odżywiła twarz. Chętnie nabędę ponownie.
  31. Antystresowa maseczka do twarzy Luvos - ogólnie lubię maseczki Luvos, choć ta wypada nieco słabiej niż przeciwzmarszczkowa.
  32. Piling do ust Pat&Rub - kawowy ulubieniec. Jeśli tylko zdobędę w promocji, jest znowu mój. Póki co, wkrótce wydziergam peeling do ust samodzielnie:).

Edit:
Między 8, 10 a 13 schowało się Masło do ciała Organique, które skradło mi serce - więcej przeczytacie tutaj.


 Uff, naprawdę było tego sporo - jeszcze nigdy nie zaliczyłam taaakiego dna;).
Jeśli udało Wam się wytrwać - dziękuję.
Piszcie proszę, co macie, co znacie i jak Wasze denka?


pozdrawiam

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *