Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alverde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alverde. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2015

W marcu, jak w garncu - denko │ Marzec 2015

Witajcie,


Jak zwykle prawie w połowie miesiąca pokazuję Wam zużycia z minionego;). Jednak warto myślę tak czy siak, bo to takie minirecenzje w pigułce. Przyznaję, że sama czasem w nie zerkam, by sobie przypomnieć ulubieńców. Zatem startujemy...


Legenda:
  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)...








  1. Krem do rąk Lavera -  akurat byłam w posiadaniu miniatury i z przyjemnością używałam poza domem. Jego niewielkie gabaryty pozwalały zawsze go mieć przy sobie. Chętnie bym wróciła, ale także do miniatury.
  2. Regenerujące masło do ciała Phenome - jak mogłabym nie pokochać aksamitnego masła o subtelnym aromacie migdałów -  nie ma takiej opcji. Z wielką radością sięgnę jeszcze po mazidło, które pozostawiało mą skórę niezwykle przyjemną w dotyku. Otulało ulubionym zapachem w chłodne wiechory, ach...
  3. Tonik do twarzy Naturativ (Pat&Rub) - jeden z lepszych toników jakie miałam. Wiecej w temacie znajdziecie tutaj - klik.
  4. Żel do ciała Nature SPA - jeśli będę jeszcze kiedyś miała okazję to chętnie do niego wrócę. Zdał egzamin. Nienachalny zapach i skuteczne oczyszczanie bez efektu sucharkowatości tylko dobrze o nim świadczy.
  5. Hipoalergiczny balsam do stóp Pat&Rub - to moja ulubiona seria, zatem z wielką chęcią wrócę i przygarnę inne specyfiki z tej lini, ale już pod nazwą Naturativ;).
  6. Żel aloesowy dr.Organic - niezwykle trudno mi się o nim jednoznacznie wypowiedzieć. Dawno nie używałam, a zdenkowałam właściwie już taką reszteczkę, ale jest wielce prawdopodobne, że jakiś żel aloesowy jeszcze nabędę.
  7. Dezodoronat Tea Tree dr.Organic - chyba najlepszy naturalny kumpel pach jakiego poznałam. Bardzo dobrze zabezpiecza przed nieprzyjemnym zapachem. Acz sam ma niezwykle intensywny aromat drzewa harbacianego. Zatem jeśli ktoś nie przepada za nim, może niekoniecznie stać się jego faworytem.
  8. Minitura kremu do twarzy na dzień Naturelle - to dość ciekawa seria z olejem arganowym. Aczkolwiek jestem już nim znudzona - arganem;). Krem przyjemny w użyciu, ale poszukuję czegoś innego.
  9. Lawendowe mydło Cosmetic Garden - po przygodzie z mydłem piwnym, powoli zaczynam przekonywać się do tych pachnących kostek. Z lawendową także się bardzo polubiłam. Moim ulubionym testem mydeł są włosy - to mydło świetnie się na nich sprawdza:). Obiecuję pełną recenzję.
  10. Lawendowe mydło w płynie Organic Surge - te mydła stały się moimi ulubieńcami, a przetestowałam ich naprawdę wiele. Kolejne otrzyma pełną recenzję.
  11. Odżywka do włosów Natural Tone Suncare - firmę napotkałam na Majorce, kiedy do hotelu przywędrowała Pani z walizką pełną kosmetyków. Wzięłam kilka, bo mają zaskakująco dobre składy. To bardzo dobra odżywka do włosów, wręcz genialna - zdecydowanie chcę więcej i wiem gdzie to zdobyć:).
  12. Dezodrant Crystal Essence - nabytek z Rossmanna, który jednak średnio mnie zadowolił i nie mam pojęcia czy jeszcze po niego sięgnę. Może czasem warto dać drugą szansę.
  13. Szampon Natural Tone Suncare - był najlepszym szamponem jaki miałam. Wow! Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jestem przekonana, że jeszcze się spotkamy.
  14. Odżywka do włosów Avril - nabytek z targów i niestety zawód. Odżywka tępo się rozprowadzała i efekt na włosach pozostawiała marny. Mimo niskiej ceny nie warto.
  15. Płyn do higieny intymnej Facelle - już raz pojawił się w moim denku, co o nim dobrze świadczy:). Także powtórzę się. Świetny skład i działanie za grosze - do nabycia w Rossmannie. Polecam z bardzo czystym sumieniem. Osobiście najchętniej sięgam po wersję aloesową.
  16. Krem Enzymion Lush - używał go mój były po goleniu i był zadowolony nawet.
  17. Balsam do ust Gwdihw - znalazłm go w jakimś Beauty Boxie. Całkiem przyjemne mazidło na bazie oleju kokosowego. Dobrze nawilżał usta, ale jest go tak dużo, że myślałam, iż nigdy się nie skończy. Wolę sztyfty do ust.
  18. Serum pod oczy Femi - świetny skład, wydajność i działanie + wygodna aplikacja. To tak w skrócie, a więcej w recenzji - klik.
  19. Woda toaletowa Lancome Hypnose - bardzo długo pozostawała moim faworytem pośród zapachów. Subtelny, świeży kwiatowy aromat towarzyszył mi przez kilka flaszek. Zamieniłam go na Pradę Infusion d'Iris.
  20. Olejek hydrofilny do demakijażu Femi - pokochałam, jak wiele innych specyfików marki. Nietłusta formuła skutecznie usuwa makijaż i zanieczyszczenia z twarzy. Szerzej się o nim rozpisywałam tutaj - klik.
  21. Żel do kąpieli Alverde - tak jak lubię zapach żeli marki w butelkach, tak ten w tubie okazał się okrutnym śmierdziuchem. Do tego stopnia, że nie byłam w stanie zużyć go nawet do czyszczenia pędzli. Niezdenkowany zalicza kosz - z przytupem;).
  22. Płyn micelarny Caudalie - zapewne do niego wrócę, choć ma naprawdę bardziej godziwego następcę - tyle, że dla mnie trudno dostępnego. Bo jest nim micel z Sylveco. O Caudalie pisałam w notce - klik.
  23. Oliwka Babydream - moja ulubiona wśrod oliwek. Zawsze chętnie do niej wracam. Najczęściej zużywam przy goleniu.
  24. Pasta do zębów z neem Dabur - to chyba najlepsza naturalna propozycja na rynku, jeśli chodzi higienę jamy ustnej. Bardzo ładnie wybiela zęby, odświeża oddech. Zużyłam z 5 opakowań. Jest dostępna w UK, także zapewne się jeszcze spotkamy.
  25. Olejek do kąpieli Neom - ciekawa marka. Jednak zapach tego konkretnego kosmetyku w ogóle nie przypadł mi do gustu. Zbyt ciężki, a w kąpieli lubię świeżość lub słodycz zimą.
  26. Odżywka do włosów Sensitive Organique - lubię odżywki tej firmy. Bardzo ładnie pielęgnują włosy. Ta konkretna także pięknie pachnie. Tutaj - klik - możecie przeczytać więcej.
  27. Próbka kremu przeciwzmarszczkowego Caudalie - ilość pozwoliła na jednorazowe zastosowanie, także nie potrafię się o nim sensownie wypowiedzieć.
  28. Kula do kąpieli Organique - zapewne przynudzam, ale to moja wielka miłość. Choć raz w życiu trzeba spróbować:). Zapraszam na pochwalną notkę - klik.

Oczywiście nie wszystkie kosmetyki zużyłam w przeciągu jednego miesiąca. One się w marcu skończyły, albo, jak z przypadku żelu Alverde zaliczyły kosz.


Jestem ciekawa, czy znacie cokolwiek z powyższego zestawienia?
Dajcie proszę znać w komentarzach.


pozdrawiam

czwartek, 12 marca 2015

Zużycia │ Luty 2015

Witajcie,

Cóż, lepiej późno, niż później i dopiero dziś (prawie połowa miesięca) pokazuję Wam denko z Lutego. Nie ma tego aż tak dużo, ale zawsze. Może wypatrzycie coś dla siebie - zapraszam...

Legenda:
  • kolor zielony - produkt godny uwagi, chętnie do niego wrócę...,
  • kolor pomarańczowy - mam mieszane uczucia... lub możliwe, że jeszcze nabędę...,
  • kolor czerwony - temu produktowi mówię "nie", z różnych powodów, zatem zachęcam do czytania, bo może się okazać, że dla Was będzie "tak":)... 



 
  1. Olej Avocado - jest jednym z lepszych oleji, które posiadam w swojej skromnej kolecji. Najlepiej sprawdza się na mej twarzy - tutaj możecie poczytać o nim więcej - klik.
  2. Maska nawilżająca A'kin - bardzo dobry nawilżacz, ale dyskwalifikuje ją mój wybredny nos ;).
  3. Olejek dla Niej Femi - to próbka, którą otrzymałam w ramach współpracy. Na tyle zdobył moje serce, że sięgnęłam po pełnowymiarowe opakowanie - otrzymałam, jako upominek dedykowany od Sponsora naszego spotkania blogerek. Chętnie pokuszę się o napisanie szerzej o produkcie.
  4. Krem Fitness Femi - sytuacja podobna, jak w wypadku Maski z A'kin. Świetny produkt, jednak nie mój zapach. Zapraszam na recenzję - klik.
  5. Żel do kąpieli YesTo - carrots to chyba moja ulubiona seria z YesTo. Właśnie udało mi się upolować masło z tej linii w TKMaxx. Natomiast sam żel dobrze mi służył. Nie wysuszał, przyjemnie pachniał i dobrze się pienił, a to mi wystarczy...
  6. Mydło do rąk Faith - intrygująca, brytyjska marka, którą wypatrzyłam w Internetach. Mydło delikatnie pachniało kokosem. Nie powaliło mnie jakoś specjalnie, ale jest przyzwoite. W świetle przystępnych cen, chętnie sięgnę po inną wersję zapachową.
  7. Olejek do włosów Phenome - olejek przeciw wypadaniu włosów jest całkiem przyzwoitym produktem. Przyjemny zapach i barzo wygodna aplikacja, przy pomocy zakraplacza, tylko zachęcają do użytku. Jednak nie do końca mam pewność co do skuteczności... Może powinnam raz jeszcze spróbować, tyle, że w planach mam własną mieszankę olei przeciw wypadaniu włosów;).
  8. Peeling enzymatyczny Organique - kiedy zmieniłam sposób aplikacji (czyli zamiast masować 5 minut, pozostawiałam na twarzt od 5-7 minut) przestał mnie podrażniać i genialnie  wywiązywał się z zadania. Ziołowy zapach tylko umilał rytuał. Niesamowicie wydajny, recenzję znajdzieciecie tutaj - kilk.
  9. Kula do kąpieli Organique - jeśli ktoś jeszcze nie próbował, to najpierw zapraszam do lektury - klik - a następnie na zakupy:D.
  10. Maseczka błotna White Flowers - to te fajne maski z Rossmana, od czasu do czasu lubię po nie sięgać.
  11. Scrub do stóp  Babuszki Agafii - słaby produkt, oferował delikatny masaż. Przyjemny zapach, jednak nie sięgnę po niego więcej.
  12. Krem do rąk Bio Beautr by Nuxe - bardzo się polubiliśmy i przy nadarzającej się sposobności, chętnie po niego sięgnę. O tym, że pachnie migdałami i świetnie nawilża poczytacie tutaj - klik.
  13. Dezodorant Old Spice - to klasyka i mój małż chętnie i regularnie do niego powraca.
  14. Szampon Zatik - upolowany w TKMaxx podbił  moje serce. Bardzo dobrze się pienił, świetnie oczyszczał czuprynę i skórę głowy - także z olei. Nie pozostawiał trzeszczących włosów, a do tego przyjemnie pachniał Lawendą - edit: ta lawendą :P Oczywiście, jak Łucja słusznie zauważyła w komentarzu jaśminem:).
  15. Woda toaletowa Adidas - jeszcze z Pl. Bardzo przyjemny, świeży zapach do codziennego użytku.
  16. Scrub do ciała Receptury Babuszki Agafii - zapach obłędny, działanie całkiem dobre, a  z recenzji - kilk - jasno wynika, dlaczego do niego raczej nie wrócę.
  17. Męski żel pod prysznic Alverde - jak twierdzi małż, nic ciekawego - na zasadzie może być.
  18. Maseczka Luwos - tej konkretnej akurat za bardzo nie lubiłam - niestety nie pamiętam nazwy.
  19. Krem do twarzy Andalou Naturals - nie mam pojęcia, jak to się stało, ale regularnie używałam go jako maseczki haha. Dziwiło mnie tylko, że ta maska tak pięknie się wchłania. Gdyby spojrzeć na jego faktyczne przeznaczenie - genialny. Konsystencja musu, przyjemna aplikacja, jak wspomniałam wchłaniał się do matu, a po - twarz była tak przyjemnie gładka, jak aksamit, co chwila jej tykałam. W roli maski także lubiłam;)


To byłoby na tyle... Znacie cokolwiek z wymienionych produktów?
Lecę Was poczytać:)

pozdrawiam

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Pielęgnujący olejek do paznokci │ Nagelpflegeöl Alverde

Witajcie,

Dawno nie było słowa o kosmetykach Alverde. Wynika to po części z tego, że mój entuzjazm do marki z lekka opadł, jak i dlatego, że co nieco już poznałam. Sporo było rozczarowań, zwłaszcza przy produktach do pielęgnacji twarzy, ale znalazłam kilka perełek, do których z przyjemnością wracam. Właściwie nie wiem, jakim cudem dopiero teraz wspomnę Wam o Pielęgnującym olejku do paznokci z Alverde, bo gości u mnie już sporo czasu;)...



Producent:
Olejek do paznokci, dzięki zawartości olejku z pestek moreli i wyciągowi z rokitnika wygładza płytkę paznokcia i nadaje im połysk. Formuła olejku sprawia,że skórki wokoło paznokcia i sam paznokieć są nawilżone.
Stosować w zależności od potrzeb,nawet kilka razy w tygodniu. Preparat rozprowadzić na paznokciu, chwilę pozostawić, następnie rozsmarować.


Skład:
Glycine Soja Oil*, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Argania Spinosa Oil*, Dextrin Palmitate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Hippophae Rhamnoides Extract*, Ricinus Communis Oil*, Olea Europaea Oil*, Ceramide 3, Hamamelis Virginiana Oil*, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Limonene**, Citral**

*   składniki z certyfikowanych ekologicznych upraw
** składniki z naturalnych olejków


10 ml specyfiku zamknięte w wygodnej, estetycznej, szklanej butelce starcza na długo, a nawet bardzo długo. Mocno słomkowym i stosunkowo dość rzadkim olejkiem najczęściej traktuję skórki, przed przygotowywaniem paznokci pod manicure...



Po dłuższej chwili, produkt naniesiony na skórki rozsmarowuję na całej płytce i przystępuję do działań.
Lekka formuła, wyłącznie sprzyja - zarówno aplikacji, jak i szybkiemu wchłanianiu - a to jest szczególnie wygodne. Po intensywnym używaniu lakierów i zmywaczy, olejek świetnie regeneruje, odżywia i nawilża paznokcie. Dlatego czasem aplikuję go tak po prostu. Ale najwięcej efetów widzę przy skórkach, które pozostają miękkie, ładnie się dają odsuwać i oprawie paznokcia. Może dlatego, że nie mam i nie miałam większych kłopotów z samą płytką.
W iście zielonym składzie znajdziemy między innymi oleje - sojowy, z pestek moreli, migdałowy czy rycynowy i inne dobroczynne substancje.
Reasumując, powinam była Wam o nim dawno temu napomknąć, bo jest fantastyczny:). Wygodny w użyciu, a przede wszystkim skuteczny...


Cena: drogerie DM ok. 3 €, w sklepach internetowych w Pl widziałam za ok. 23  zł


Choć nie jestem maniaczką lakierową (a może właśnie dlatego), a na stanie mam max 5 lakierów, ostanio myślę o hybrydach. Głównie ze względu na czas utrzymywania się. Powiedzcie mi proszę, czy on może narobić szkody? Czy faktycznie wystarczy raz na miesiąc pomalować paznokcie? Jak to naprawdę jest?

Zdradźcie mi te skerety:P

pozdrawiam


środa, 8 października 2014

Dezodorant Alverde │Płyn do higiemy intymnej Organique │Balsam do stóp Saaf

Witajcie,

Przyznam się Wam, że polubiłam mini recenzje, czyli te swoją pigułkę prawdy;). Czasem zdecydowanie nie widzę potrzeby dłuższego rozwodzenia się nad produktem. Poza tym mam/mamy, 3 w 1 i w potrzebie, jak znalazł...
To do rzeczy - zacznę od kosmetyków, które - no cóż, zapraszam do lektury:P...

Dezodorant w kulce Mango i Papaja Alverde...



Producent:
Antyperspirant w kulce, o świeżym zapachu owoców papai i mango. Zapewnia 24-godzinną ochronę przed potem i nieprzyjemnym zapachem. Specjalny kompleks składników ochronnych nie uczula wrażliwej skóry, wyciąg z owoców łagodzi podrażnienia, pozostawiając ją zawsze czystą i świeżą.


Skład:
Aqua, Aloe Barbadensis Extract*, Zinc Oxide, Cellulose, Glycery Caprylate, Xanthan Gum, Triethyl Citrate, Zinc Ricinoleate, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Hydrogenated Palm Glycerides, Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrated Silica, Hydrogenated Lecithin, Mangifera Indica Seed Oil, Mangifera Indica Fruit Extract*, Carica Papaya Fruit Extract*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Citral**, Citronellol**, Farnesol**, Geraniol**

* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oilsl


50 ml dezodorantu otrzymujemy w solidnej szklanej butelce typu roll-on. Niezwykle przyjemny słodkawy aromat owoców, towarzyszy aplikacji. I to byłoby prawie na tyle, jeśli o zaletach wspomnieć;).
Niestety, nie ma mowy o skutecznej ochronie przed potem, zwłaszcza przez 24 godziny - to taki żarcik ze strony producenta.
Poza tym, nieprzyjemny w stosowaniu, ze względu na maziowatą - sprawiającą wrażenie klejącej i ciągnącej - konsystencję.
Broni się jeszcze składem i ceną, bo nawet z dostępnością wiemy jak jest - głównie drogerie DM. Nie wiedzę już go w ofercie i nie płaczę...


Cena: ok. 2 -3 Euro / na Allegro widzę ok. 26 zł




Płyn do higieny intymnej Organique...



Producent:
Łagodna emulsja do higieny intymnej Bloom Essence ORGANIQUE o zapachu japońskiej wiśni, stworzona z myślą o troskliwej pielęgnacji skóry kobiet. Emulsja zawiera wyciąg z japońskiej wiśni bogaty w witaminy A i C, botaniczny kompleks zawierający wyciąg z lili wodnej oraz wyciąg z babki lancetowatej. Składniki te mają właściwości przeciwzapalne i łagodzące, zapewniając świeżość i długotrwały komfort wrażliwych okolic intymnych.


Skład:
Aqua, Cocamiopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Plantago Lanceolata Leaf Extract, Prunus Serrulata Flower Extract, Xanthan Gum, Lactic Acid, Mica, Titanium Dioxide, Carmine, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum.


W plastikowym opakowaniu, z wygodną pompką, znajduje się 250 ml różowej, połyskującej emulsji. Cała seria Bloom Essence, przyciąga mnie nietuzinkowym wyglądem i ślicznym, świeżym aromatem.
Wygodny w użyciu, ale niestety w moim wypadku nie sprawdził się i kompletnie mnie nie porwał. Przy całej, ogromnej sympatii, jaką darzę markę, z żalem "kreślę" te słowa...
W momencie, kiedy miał łagodzić, odnosiłam wrażenie, że potęguje dyskomfort. Niechętnie "spotykałam się" z nim w miejscach intymnych. Zdecydowanie przyjemniejsze odczucia miałam myjąc ciało, czy choćby ręce - i tak, w tej roli rewelacyjny. Ale w końcu przeznaczenie oczywiste, bo do kąpieli zakupiłam nektar z tej linii - notabene cudne opakowanie :).

Cena: 30 zł



I na koniec miły akcent - Balsam do stóp, stosunkowo niszowej naturalnej marki Saaf...



Producent:
Balsam intensywnie nawilżający, zapewnia optymalne nawilżenie. Pomaga uspokaja, łagodzi i ożywia szorstkie, suche stopy na noc. Balsam zmiękczający do stóp działa jak karma dla stóp, odżywia skórę i tworząc barierę ochronną, aby zapobiega suchości.


Skład:
Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit oil*, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter*, Cera Alba (Beeswax)*, Nigella Sativa (Black) Seed Oil*, Melia Azadirata (Neem) Seed Oil*, Tocopherol (Natural Vitamin E), Backhousia Citriodora (Lemon Myrtle) Leaf Oil*, Rosmarinus Officiinalis (Rosemary) Leaf Oil*, Limonene1, Linalool1, Citral1.



W solidny, szklany słoik, zapakowano nam 40 g balsamu. Całość, podana w tekturowym kartoniku na miarę. Wchodząc właśnie na stronę sklepu zauważyłam, że firma zmieniła nieco design opakowań, rozjaśniając się trochę;).
Sam balsam, to treściwe mazidło, bez specjalnie wzruszających doznań zapachowych, ale też nie odrzuca. Jednak działanie rekompensuje nam brak fajerwerków. To jeden z najlepszych, naturalnych, nawilżających specyfików do stóp, jakie miałam okazję próbować. Fantastycznie pielęgnuje  stopy, odżywia, widocznie zmiękcza, ale co dla mnie najistotniejsze, świetnie i długotrwale nawilża - brawa:D.
Po kąpieli, kiedy me stopy są szczególnie spragnione, sprawdzał się rewelacyjnie. Dokładnie to czego szukałam i czego oczekuję.
Swój zdobyłam w TK Maxx - tam znajdziecie wiele eco pereł, niedostępnych na co dzień - takie przyjemne miejsce "odkryć":D

Cena: £15 / w Pl nie znalazłam, ale warto szukać



Ciekawi mnie, czy znacie, któryś z tych trzech produktów?
Jeśli tak, to jak się u Was sprawdził?

pozdrawiam


poniedziałek, 15 września 2014

Tonik, peeling i maska do rąk Alverde │Serum odmładzające Artdeco │Żel do kąpieli Altera

Witam,

W moim koszyku kosmetycznym, zawsze znajdzie się grupa produktów, której nie zamierzam poświęcać osobnego miejsca w recenzji. Sama nie wiem dlaczego, bo nie zawsze to są tylko beznadziejne kosmetyki. Po prostu, czasem lubię krótko i na temat. I właśnie dziś tak będzie. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się co nieco o tytułowych produktach zapraszam dalej...



Poniższe kosmetyki stosowałam w duecie - peeling i maska z czarnego bzu do rąk Alverde - dlatego doczekały się wspólnego zdjęcia i takiej recenzji:)...



Producent o peelingu do rąk:
Peeling zawierający drobne cząsteczki krzemionki, które delikatnie, ale skutecznie usuwają martwy naskórek sprawiając, że skóra staje się jedwabiście gładka. Kulkę wielkości orzecha należy wmasować w wilgotne dłonie a następnie dokładnie spłukać. Produkt przebadany dermatologicznie, oparty na roślinnych składnikach z kontrolowanych upraw.


Skład:
Aqua, Glycerin, Alcohol*, Sodium Coco-Sulfate, Hydrated Silica, Sodium Lactate, Xanthan Gum, Sambucus Nigra Flower Extract*, Acacia Fernesiana Flower Extract*, Citrus Aurantifolia Fruit Extract*, Maris Sal, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Hydrogenated Jojoba Wax, Cellulose, Xylitol, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Polygonum Fagopyrum Flour, CI 77289, Simmondsia Chinensis Seed Extract*, Hydrogenated Castor Oil, Ascorbyl Palmitate, Algin, CI 77492, Parfum**, Limonene** Linalool**

* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oils


Producent o masce do rąk:
Maska do rąk z ekstraktem z czarnego bzu i akacji regeneruje sucha skórę, intensywnie pielęgnuje. Dzięki zawartości masła shea i olejku migdałowego zapewnia odpowiednie nawilżenie. Wygładza suche i spierzchnięte dłonie, sprawia, że bledną tzw. plamy starcze. Należy nałożyć grubszą warstwę i pozostawić na co najmniej 5 minut lub na noc. Produkt przebadany dermatologicznie, oparty na roślinnych składnikach z kontrolowanych upraw.


Skład:
Aqua, Glycine Soja Oil*, Glycerin, Alcohol*, Butyrospermum Parkii Butter*, Glyceryl Stearate Citrate, Myristyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Silica, Caprylic/Capric Triglyceride, Sambucus Nigra Flower Extract*, Acacia Farnesiana Flower Extract*, Citrus Aurantifolia Fruit Extract*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Persea Gratissima Oil*, Vitis Vinifera Seed Oil*, Sodium PCA, Mangifera Indica Seed Butter, Sodium Hyaluronate, Bisabolol, Hydrolyzed Jojoba Esters, Maris Sal, Xanthan Gum, Hydrogenated Palm Gycerides, Hydrogenated Palm Kernel Gycerides, Hydrogenated Lecithin, Jojoba Esters, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Beta-Carotene, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Limonene**, Linalool**

* składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego,
**  z naturalnych olejków eterycznych.


Oba produkty w ilości 50 ml, zapakowane w identyczne tubki (różnica wyłącznie w opisie) o przyjaznej oku szacie graficznej.
Jak zaznaczyłam na początku, stosowałam zawsze razem, rozpoczynając ten domowy zabieg od peelingu. Tarcie delikatne, ponieważ konsystencja specyfiku przyjemnie kremowa. Po osuszeniu rąk na ok. 5 min. nakładałam maskę, całość kończyłam wsmarowując krem w dłonie.
Pamiętam, że po którymś z produktów czułam swędzenie na rękach i to od początku użytkowania. Ponieważ nie było to jakieś drastyczne, kontynuowałam stosowanie preparatów. Ręce po nich były faktycznie gładsze i przyjemnie pachniały. Jednak nie uważam, aby te produkty były niezbędnikiem w mojej kosmetyczce. I też na tyle mnie nie zawojowały bym kiedykolwiek do nich wróciła. Ot taka nie do końca udana przygoda;).


Cena: każdy ok. 3-4 euro/ ok. 20 zł



Serum odmładzające Artdeco z serii Skin Yoga...



Producent:
99,8% naturalnych składników. To serum ujędrniające, ma delikatny teksturę, która wtapia się w skórę i jest doskonałym przeciwzmarszczkowym dodatkiem przy  pielęgnacji skóry. Olej buriti jest bogaty w witaminę A i odżywia skórę, zapewnia ochronę antyoksydacyjną, dając jednocześnie skórze długotrwałe nawilżenie i nadając elastyczności.
Aktywny składnik RevinAge to kompleks na bazie roślin, dba o naturalną syntezę kolagenu i elastyny ​​oraz zmniejsza zmarszczki; bogaty w witaminę E.
Serum Youga Skin ani-age pozostawia skórę odmłodzoną z blaskiem, a drobne linie i zmarszczki są wyraźnie zredukowane.

 
Skład:
Aqua (Water), Alcohol, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Triticum Vulgare (Wheat) Starch, Microcrystalline Cellulose, Glyceryl Caprylate, Cellulose Gum, Cetearyl Alcohol, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Sodium Hyaluronate, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Bidens Pilosa Extract, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Physalis Angulata Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Ormenis Multicaulis Flower Oil, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Mica, Ci 77891 (Titanium Dioxide).


30 ml białej mazi otrzymujemy w opakowaniu tylu airless - najbardziej higienicznym, co zdecydowanie lubię - z przyjazną szatą graficzną.
Zapach i konsystencja na plus. Podobnie aplikacja i wchłanianie. Jednak to już wszystkie zalety, ponieważ moim skromnym zdaniem to serum nie robi nic, a przynajmniej nie zauważyłam tych wszystkich efektów, o których wspomina producent.
Było mi kompletnie obojętnym czy serum stosuję czy nie, bo wszystko było tak samo. Nie widzę najmniejszego sensu powrotu do produktu.
Dodam jedynie, że dotychczas nie znalazłam serum w postaci kremowej czy żelowej, które dałoby na moim licu jakieś zauważalne, gołym okiem, rezltaty, co innego sera olejowe czy oleje...


Cena: w promocji zapłaciłam ok. £14/ w Pl ok. 90 zł




Żel do kąpieli z makiem i migdałami Alterra - edycja limitowana...



Producent:
Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Żel pod prysznic Alterra rozpieszcza skórę i delikatnie ją oczyszcza. Receptura z ekologicznym ekstraktem z kwiatów maku, migdałów i atlantycką solą morską dostarcza odprężenia pod prysznicem i uczucia zadbanej skóry. Wyjątkowy zapach czerwonych jagód porusza zmysły. Dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie. Produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego.


Skład:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Maris Salt, Parfum**, Betaine, Papaver Rhoeas Flower Extract*, Prunus Amygdalus Dulcis Extract*, Sodium PCA, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Alcohol*, Limonene**, Citral**.

* składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego,
** z naturalnych olejków eterycznych.


W klasycznym, alterrowym, plastikowym opakowaniu  otrzymamy 250 ml przeźroczystego żelu...




 Kluczowym elementem i powodem, dla którego sięgnęłam po ów, jest zapach. W przeciwieństwie do pozostałych żeli (jakie miałam oczywiście, czy wąchałam w sklepie), ten jeden nie trąci sztucznością:). Jest przyjemny i to na tyle, że chętnie po niego sięgałam. Nie wiem czy wysusza, na pewno myje, a to w moim wypadku wystarczy, jeśli chodzi o żele pod prysznic. Ponieważ i tak zazwyczaj biorę kąpiel w olejkach, czy kulach etc., używam scrubów, zatem dla mnie żel to przede wszystkim uzupełnienie pielęgnacji, choć bywa, że solo też po nie sięgam. Ale zmierzam do tego, że mnie wystarczy udany aromat i mycie, jeśli jakoś drastycznie nie wysusza, to nie mam z tym problemu...;). Kończąc już ten mętny wywód, po ten żel warto wyciągnąć rękę - oczywiście, jeśli Wam się zapach spodoba...


Cena: ok. 6 zł



Tonik z algami morskimi - Alvere...



Producent:
Tonik z wyciągiem z alg morskich. Odświeża i oczyszcza cerę. Przeznaczony dla skory normalnej i mieszanej. Zapobiega utracie wilgoci w skórze, poprawia ogólny wygląd cery. Naturalna gliceryna bardzo dobrze nawilża skórę.


Skład:
Aqua, Alcohol, Glycerin, Sodium lactate, Lactic Acid, Algae Extract, Parfum (Essential Oils), Limonene.

* składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego,
** z naturalnych olejków eterycznych.


W zwykłej butelce z plastiku zakupiłam 150 ml toniku. Alkohol na drugim miejscu składu robi swoje. Zdecydowanie wpływa na zapach produktu, może nie do tego stopnia, jak w toniku Alterry, który opisywałam tutaj, jednak wystarczająco, by mnie zniechęcić. Wystarczająco, bym miała poczucie, że sięgam po drinka - w dodatku taniego! Sam zapach dyskwalifikuje produkt w moich oczach.
Byłam jednak łaskawa i dałam mu szansę. Jednak moja wrażliwa twarz na takie specyfiki reaguje podrażnieniem - zaczerwienienia i pieczenie. Choćbym nie wiem jak bardzo chciała, nie mogę i nie zamierzałam się katować. Kolejny tonik wylądował w odpływie zlewu... Koniec opowieści;).


Cena: ok. 3 euro/ 12 zł



Znacie któryś z powyższych kosmetyków?
Co Was kosmetycznie zachęciło bądź zniechęciło ostatnio?


pozdrawiam

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Wakacyjne rozdanie na Wyspie │2014

Witajcie,

Tak, jak obiecałam, by nudno nie było, zostawiam Wam Wakacyjne Rozdanie. Jednakże, by zdobyć produkty ze zdjęcia...

► przedłużone do 13 września 2014 ◄


     
  • płyn do higieny intymnej Organique - 250 ml,
  • balsam do rąk Pat&Rub - 100 ml,
  • kapsułki Omega 3-6 Bio2 You - 60 sztuk,
  • kryształki kąpielowe Kneipp - 60g.

trzeba wykazać nieco kreatywności i odpowiedzieć na pytanie:

Z czym Ci się kojarzy Kosmetyczna Wyspa?


Autor/ka najciekawszej wypowiedzi zgarnia całą pulę:). Zabawa trwa od dziś, tj. 11.08.2014 do 31.08.2014 i przeznaczona jest dla Obserwatorów Kosmetycznej Wyspy, niekoniecznie posiadających swojego bloga.
Udostępnienie banera nie jest obowiązkowe, jednak będzie mi niezwykle miło, jeśli umieścicie go na swoich blogach, czy/i Fan Page'ch, dzieląc się tą radością z innymi. Podobnie z Newsletterem, jeśli chcecie otrzymywać powiadomienia na skrzynkę mailową, wystarczy subskrybować Newsletter, znajdujący się w prawym panelu bloga pod Obserwatorami, albo/i dołączyć do Obserwatorów na Bloglovin.

Ściąga - na czerwono oznaczone są warunki obowiązkowe:
Obserwuję, jako: 
Lubię Fb Kosmetyczna Wyspa, jako:
Baner na blogu - proszę podać link:
Udostępniam na Fb - proszę podać link:
Subskrybuję Newsletter - proszę podać adres e-mail:
Obserwuję Bloglovin, jako:
Z czym Ci się kojarzy Kosmetyczna Wyspa?:


Nagrody funduję od siebie i sama dla Was całość organizuję. Zastrzegam sobie prawo, do wyeliminowania osób posiadających blogi, czy Fan page wyłącznie w celach rozdaniowych/konkursowych, bądź łamiących zasady. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu kliku dni od daty zakończenia.


Zaraz frunę do Pl. A Wam życzę cudownego tygodnia
i wspaniałych pomysłów przy udzielaniu odpowiedzi na pytanie konkursowe:).

pozdrawiam

czwartek, 17 lipca 2014

Odżywka do rzęs Lash Booster │Alverde

Witam,

Ależ dziś u nas upał, to jednak nietypowe na UK - gotuję się we własnym sosie;). Wiem, że w Pl też praży. Taki czas to ja najchętniej nad wodą znoszę... też tak macie?
Dawno nie było słowa o Alverde, poza opisem samej marki - klik. Przy okazji, o jakiej kolejnej naturalnej firmie macie chęć poczytać?
A gościem specjalnym dzisiejszej notki jest Odżywka do rzęs Lash Booster Alverde...






Producent:
Rzęsy staną się dłuższe i grubsze. Kruche i łamliwe rzęsy zyskają siłę, i zostaną intensywnie wzmocnione. Zrozumiałam, że można stosować przy soczewkach - poprawcie mnie proszę, jeśli się mylę.


Skład:
Aqua (Water), Betaine, Glycerin, Sorbitol, Inulin, Betula Alba Juice, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Xanthan Gum, Betula Alba Leaf Extract, Cimicifuga Racemosa Root Extract, Euphrasia Officinalis Leaf Extract*, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Arginine, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Sodium Lactate, Lactic Acid, Alcohol, PCA Ethyl Cocoyl Arginate, Parfum (Essential Oils)**.



W plastikowym opakowaniu, nieco cieńszym od tuszu do rzęs, mamy 3 ml przeźroczystego żelu. Osobiście nie wyczuwam specjalnie jakiegoś zapachu.
Aplikuję rano i wieczorem jednak nie tylko na rzęsy, ale także na brwi. Wbrew opiniom, jakie znalazłam w sieci i obietnicy producenta, moje rzęsy się nie wydłużyły, chyba, że o długość niezauważalną gołym okiem;).  Dlatego nie wykopywałam z dysku zdjęć, które zrobiłam rozpoczynając przygodę z odżywką, bo i po co.
Aktualnie stosuję drugie opakowanie, jednak już po jednym zaobserwowałam pierwsze efekty - bo oczywiście takowe są:). Przede wszystkim rzęsy przestały mi całkowicie wypadać:). Zatem na pewno się wzmocniły i wyglądają zdecydowanie zdrowiej, jakby jędrniej (?), czy może nowe dorosły po prostu. Natomiast na prawej brwi mam naturalny (może kiedyś to sobie zrobiłam - nie pamiętam) ubytek włosków i to  miejsce, może nie całkowicie, ale zauważalnie się uzupełniło - to mnie też ogromnie cieszy.
Z aplikacją polecam ostrożność, mimo, że nie jest specjalnie skomplikowana, można łatwo pędzelek (podobny do linera) wpakować do oka. A odżywka trochę podrażnia.
Zdecydowanie będę wracać do produktu [trzecie opakowanie mieszka w komodzie;)] dla zachowania dobrej kondycji rzęs. Jeśli będziecie mieli okazję zahaczyć o DM, ten produkt mogę szczególnie polecić:).


Cena: ok 5 euro


Znacie tę odżywkę? A może inne naturalne specyfiki?
Dajcie proszę znać:).


Jeśli macie ochotę dowiedzieć się o mnie nieco więcej,
niż tylko, czym i jak maziam twarz, zapraszam do Zakątka Pieguski
- kolejny dzień wyzwania z Ulą przyniósł mi wiele emocji:).


pozdrawiam


sobota, 28 czerwca 2014

Katalog Naturalnych Marek │Alverde Naturkosmetik

Witajcie,

Wiem Moi Drodzy, że Katalog Naturalnych Marek, miał wystartować znacznie wcześniej. Może nawet ktoś z Was czekał;). Jednak z przyczyn, nie do końca zależnych ode mnie, zaczynam dziś. Jak to się mówi "lepiej późno, niż wcale" i mam nadzieję, że owy spis będzie nam dobrze służył. Zapraszam Was do zakładki KNM, gdzie znajdziecie informacje, na temat dodawania eko firm. Miło by też było, gdybym mogła skorzystać z Waszych, co ciekawszych opinii o danej marce, którą ujmiecie w komentarzach pod postami na Wyspie. Jeśli Wasza ocena, zawarta w kilku krótkich zdaniach, będzie wnosiła coś do tematu, pozwolę sobie zacytować w poście z charakterystyką konkretnej marki (podpisując Nickiem) - ufam, że nie będzie Wam to przeszkadzać.

Startujemy...
Zacznę od Alverde, bo jest na "A"... hehe, oczywiście to żart:P. Po prostu, w swoich zasobach mam najwięcej kosmetyków tej marki, zarówno pielęgnacyjnych, jak i kolorowych. Powoli wyrobiłam sobie zdanie w temacie, a łatwiej rozpocząć od tego, w czym się najlepiej orientujemy:).
W przygotowaniu materiału dla Was, pomogły mi dwie przesympatyczne osoby: Tonia i Marta. Serdecznie Wam dziękuję za pomoc – bez Was byłoby ciężko. A teraz już do rzeczy...


Alverde Naturkosmetik





Data powstania i kraj pochodzenia:

1989; Niemcy - tylko drogerie DM
Kosmetyki certyfikowane NaTrue


Historia:

1989 - firma wystartowała z 14 produktami do pielęgnacji twarzy, w tym również tonik z rumianku.

1995 - 6 lat po wprowadzeniu linii kosmetyków naturalnych, opakowania produktów pierwszy raz zostały całkowicie zmienione, i teraz są proste, głównie białe, z materiałów z recyklingu, przy zachowaniu jakości produktu.

1998 - w październiku kosmetyki kolorowe zmieniają wygląd. Ponadto, wzrasta jakość tej linii produktów. Przykładowo są nowe szminki, prasowany puder, róż i cienie.

2001 - w lipcu Alverde przedstawia nowoczesne receptury w 5 innowacyjnych produktach, z nowym przyszłościowym designem. Od października w asortymencie Alverde nowe miejsce zajmują wysokiej jakości mydełka z olejkiem roślinnym z Savona. Zmienia się nazwa, ale nie jakość. Aby uczcić to wydarzenie, pojawiają się na krótki okres próbki z zapachami dzikiej róży, kokosa, nagietka i oliwki z lawendy.

2002 - linię produktów Alverde uzupełniają z końcem czerwca pielęgnacyjne żele pod prysznic. W sierpniu dochodzą balsamy pielęgnacyjne w trzech atrakcyjnych odsłonach: kwiat pomarańczy i imbir, dzika róża i rokitnik, wodorosty i cytrusy.

2003 - latem pojawią się szampony: dzika róża i proteiny pszenicy do włosów zniszczonych, jojoba i proteiny jedwabiu do włosów farbowanych, oliwa i henna do włosów normalnych i cienkich. Dodatkowo odżywki pielęgnacyjne: dzika róża i proteiny pszenicy oraz jojoba i proteiny jedwabiu, dbające o błyskotliwe efekty.

2005 - firma startuje z nowym i nowoczesnym wyglądem. Opakowania otrzymują subtelny miętowy kolor,  nowe, jasno skonstruowane logo, znajduje się z boku produktów.

2007 - od października gamę marki Alverde uzupełniają lakier do włosów i żel do stylizacji. Dm jest zatem pierwszym producentem w Niemczech, który rozszerza markę handlową z naturalnymi kosmetykami o serię produktów do stylizacji włosów.

2008 - Averde jako pierwsza marka w Niemczech, proponuje  kosmetyki kolorowe, na których widnieje znaczek BDIH. Marka proponuje również krem pielęgnacyjny Ulta Sensitiv osobom z bardzo wrażliwą i skłonną do alergii skórą. Asortyment powiększa się o nową serię produktów oczyszczających i pielęgnacyjnych dla dzieci. Od początku listopada Alverde znowu występuje w nowej odsłonie. Zarówno logo, jak i opakowania produktów ukazują się z nowym wyglądem. Marka prezentuje się kolorowo i nowocześnie.

2009 - od połowy stycznia kosmetyki kolorowe liczą 72 produkty - prawie dwa razy więcej niż dotychczas. Wprowadzono kosmetyki naturalne dla mężczyzn. Alverde zostało odznaczone przez Deutschen Nachhaltigkeitspreises, jako jedna z trzech długofalowych marek Niemiec. 24 grudnia Alverde wystartowało z własnym kontem Facebook. A także przez Twitter mogą fani Alverde bezpośrednio komunikować się z zespołem firmy.

2010 - na początku roku asortyment się powiększył o serię Alverde SUN. Od maja pierwszy produkt marki nosi pieczątkę NaTrue. We wrześniu asortyment rozszerza się o produkty do pielęgnacji jamy ustnej i zębów. Jury ekspertów Deutschen Nachhaltigkeitspreises 2010 wskazało markę Alverde w listopadzie drugi raz jako jedną z trzech długofalowych marek w Niemczech.

2011 - nowa seria pielęgnacyjna Mamaglück dla mam Alverde, łączy wysokiej jakości składniki, w szczególnie intensywną pielęgnację, specjalnie dla wymagającej skóry przed i po ciąży. Kosmetyki kolorowe zajmują swoje miejsce w przestronnej, nowoczesnej i ukształtowanej szafie kosmetycznej, razem z nowymi produktami do pielęgnacji dłoni i paznokci rozpoczyna się nowy rozdział w historii.

2012 - dwa kolejne wyróżnienia: ponieważ Alverde od wielu lat umożliwiało szerokiemu kręgu klientów dostęp do jakościowych kosmetyków naturalnych w przystępnych cenach, marce przydzielono nagrodę Nawi Award za wzorcowe długoterminowe działanie gospodarcze. W lipcu Alverde, wybrano zieloną marką Niemiec 2012/13. W połowie roku firma, stawia kolejny ważny krok w kierunku długoterminowości jego opakowań: pudełka zawierają min 80% surowców z recyklingu.Opakowania mleczka do ciała Biała Herbata i Jaśmin oraz mleczka Oliwa i Aloe Vera, odtąd są produkowane w 100% z materiałów pochodzących z recyklingu.
W październiku następuje ostatnia wizualna zmiana - nowe logo błyszczy od teraz na wszystkich produktach Alverde Naturkosmetik.


2013 - firma, została dwukrotnie wyróżniona. Pierwsze wyróżnienie przez Deutschen Verpackungspreis w kategorii „opakowania kosmetyków i środków higieny”. Jurorów przekonały innowacyjne i ekologiczne opakowania marki.
W grudniu Alverde zostało uznane w ramach świątecznej Gali Zielonej Marki w Berlinie. Jako pierwsza drogeryjna marka w dziedzinie kosmetyków naturalnych, otrzymuje pożądany Gütesiegel (znak dobra) jako wyróżnienie.
Od roku 2011 angażuje się w zachodnioafrykańskiej Burkina Faso z inicjatywą zrównoważonego rozwoju. Inicjatywa ma na celu długoterminową pomoc ,dzięki której z głębokich studni od tego lata, płynie świeża i czysta woda która jest dostarczana do okolicznych wsi.

Aktualnie, z okazji powstania firmy, 25 lat Alverde - marka przyłączyła sie do kolejnego projektu verde który ma miejsce w Etiopii i ma na celu zmniejszenie zanieczyszczeń CO2 w Etiopii a dokładniej w Sodo projekt ma na celu zasadzenie 45.000 drzew na powierzchni 500hektarow Co 5 lat będzie sprawdzane, jakie efekty przyniósł projekt jeśli chodzi o składniki, to pochodzą z różnych krajów. Płatki róży z Maroka, Ekstrakty ryżu z Włoch, hibiskus z Egiptu, oliwa z oliwek z Hiszpanii Produkty pochodzą z przebadanych i kontrolowanych plantacji , są wolne od produktów pochodzenia mineralnego nie zawierają konserwantów nie są testowane na zwierzętach coraz więcej ich produktów wypada bardzo pozytywnie w testach oko test które są bardzo rygorystyczne.


 Tak zmieniał się wygląd na przełomie lat...




Filozofia:

Naturalne kosmetyki Alverde, są wolne od syntetycznych zapachów, barwników i substancji konserwujących.
Najwyższy priorytet w firmie mają długofalowe: myślenie i działanie. Dlatego Alverde pracuje nad recepturami, które dają skórze naturalną i efektywną pielęgnacje, i w procesie rozwoju i produkcji chronią naturalne zasoby.
Produkty, w pierwszej kolejności skomponowane są na bazie roślinnych składników. Surowce pochodzą z kontrolowanych, ekologicznych upraw. Wszystkie produkty są wolne od składników na bazie olejów mineralnych. Większość kosmetyków  posiada pieczątkę „dla Vegan”, która gwarantuje, że nie zawiera składników zwierzęcych. Ogólnie Alverde Naturkosmetik nie testuje na zwierzętach.

Od roku 1989 Alverde przekonuje naturalnymi i dodatkowo wysokojakościowymi produktami pielęgnacyjnymi. Niektóre z nich zostały uznane przez niezależne magazyny użytkowników, takich jak Öko-Test i Stiftung Warentest z najwyższymi ocenami.
Alverde jest, według Gesellschaft für Konsumforschung (stowarzyszenia badań konsumenckich), najlepiej sprzedającą się, certyfikowaną marką kosmetyków naturalnych w Niemczech. Ciągle rozwijająca się.

źródło:
http://www.dm.de/de_homepage/alverde_home/alverde_ueberdiemarke/alverde_historie/
http://www.dm.de/de_homepage/alverde_home/alverde_ueberdiemarke/


Opinie:

Jako, że Tonia miała największy udział w przygotowaniu dla Was tego materiału, pozwalam sobie Jej ocenę marki umieścić jako pierwszą.

Tonia Kosmetycznie

"Od Alverde zaczęłam przygodę z naturalnymi kosmetykami i choć byłam sceptycznie nastawiona to jednak firma pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że znajdę tyle dobrych produktów w takiej przystępnej cenie. Wiadomo, jak każda marka, ma swoje perełki jak i buble, więc trafiałam na oba rodzaje, ale na szczęście tych pierwszych było o wiele więcej.
Podoba mi się też to ze produkty pielęgnacyjne mają bardzo ciekawe, różnorodne i sporo z nich naturalne zapachy, czym jednak niezbyt wiele firm produkujących kosmetyki naturalne potrafi się pochwalić. Na dodatek produkty myjące, są bardzo przyjazne mojej skórze - nie mają sles/sls, a świetnie się pienią i nie wysuszają. Moimi hitami pielęgnacyjnymi są: żele pod prysznic, masła do ciała, masło do włosów, szampon familijny, mydełka w płynach. Brakuję mi tylko bardzo dobrze zdzierających peelingów.
Jestem również zadowolona z kosmetyków kolorowych:). Jako posiadaczka jasnej karnacji, mam problem ze znalezieniem bardzo jasnych odcieni podkładów, a na szczęście Alverde wyszło naprzeciwko potrzebom bladolicych:). Choć co prawda brakuje mi podkładów dla posiadaczek naprawdę tłustych cer. Cieszę się też że parę razy do roku, Averde wypuszcza edycje limitowane produktów do makijażu, większość których również wizualnie cieszy oko. Wśród nich znalazłam też swoje perełki, miedzy innymi najlepszy puder matujący jaki miałam. Prócz tego moimi hitami z kolorówki są: serum Lash booster do rzęs, kamuflaż oraz podkład w kompakcie."


Moja ocena:

Z Alverde zetknęłam się na początku swej drogi z naturalną kosmetyką i sądzę, że to bardzo dobry moment. Niestety produkty firmy, dostępne są głównie w Niemczech, jednak co raz więcej znajdziecie w polskich sklepach internetowych, czy na Allegro. Przyjazne składy i przystępne ceny, a także skuteczność w działaniu, sprawiają, że sięgają po nie wszyscy użytkownicy, nie tylko eko ukierunkowani. Moimi ulubieńcami m.in. są żele do kąpieli, szampony i odżywki (nie wszystkie oczywiście), masła, odżywka do rzęs Lash Booster, a z kolorówki - seria pomadek z odżywką, wypiekany bronzer duo (szkoda, że to ciepły odcień), wypiekane cienie - i te produkty polecam w szczególności.


Mam nadzieję, że znaleźlicie tu przydatne dla siebie informacje.
Czy taki projekt Wam się podoba?

pozdrawiam

niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdanie z Alverde

Witajcie,

Podług zapowiedzi, przychodzę do Was z rozdaniem. To Rozdanie z Alverde, na które serdecznie zapraszam wszystkich Czytelników bloga - obecnych i przyszłych:). Małe podziękowanie za obecność na Kosmetycznej Wyspie i udział w jej życiu;). Kilka drobiazgów, przywiezionych z urlopu...



Nagrody:

  • nagietkowa emulsja do twarzy - 150 ml,
  • masło do ciała 200 ml,
  • kawowy szampon do włosów - 200 ml,
  • krem do rąk - 25 ml,
  • wosk Yanke Candle - Mandarin - Cranberry,
  • róża - zostaje ze mną;).

W zabawie mogą uczestniczyć Obserwatorzy Kosmetycznej Wyspy, niekoniecznie prowadzący bloga - w tej sytuacji, baner możecie udostępnić na Fb. Udostępnienie banera nie jest obowiązkowe, jednak będzie mi niezwykle miło, jeśli umieścicie go na swoich blogach, czy/i Fan Page'ch, dzieląc się z innymi radosną nowiną. Podobnie z Newsletterem, jeśli chcecie otrzymywać powiadomienia na skrzynkę mailową, wystarczy subskrybować Newsletter, znajdujący się w prawym panelu bloga pod Obserwatorami, albo/i dołączyć do Obserwatorów na Bloglovin. Pretendenci do nagrody, proszeni są także, o udzielenie odpowiedzi na pytanie: Za co lubisz Kosmetyczną Wyspę? Nie ukrywam, że ciekawe odpowiedzi, zapewne skierują moją uwagę w stronę autora:D...

Ściąga - na czerwono oznaczone są warunki obowiązkowe:
Obserwuję, jako: 
Lubię Fb Kosmetyczna Wyspa, jako:
Baner na blogu (proszę podać link):
Kosmetyczną Wyspę lubię za...
Udostępniam na Fb (proszę podać link):
Subskrybuję Newsletter (proszę podać adres e-mail):
Obserwuję Bloglovin, jako:

Organizatorem i sponsorem rozdania jest autorka Kosmetycznej Wyspy - Patrycja Pieguska, czyli ja. Zabawa trwa do 31 lipca 2014 roku. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu kliku dni od daty zakończenia. Zastrzegam sobie prawo, do wyeliminowania osób posiadających blogi, czy Fan page wyłącznie w celach rozdaniowych/konkursowych, bądź łamiących zasady.


Życzę weny i udanej zabawy!
Mam nadzieję, że mieliście dobry weekend
i z nowymi siłami, radośnie powitacie poniedziałek:P.

pozdrawiam

sobota, 7 czerwca 2014

Orzeźwiający balsam do stóp │Alverde

Witajcie,

Czas na kolejną recenzję. Mam dziś przyjemność zaprezentować Wam produkt, z mojej dość ulubionej, choć nie łatwo dostępnej (jeszcze:P) w UK firmy Alverde. Jest nim Orzeźwiający balsam do stóp sosna i limonka...



Producent:
Balsam do stóp z ekstraktem z sosny i limonki idealnie pielęgnuje i zmiękcza skórę stóp, pozostawia ją delikatną i elastyczną. Połączenie zapachów sosny i limonki daje wrażenie chłodzenia i odświeża stopy. Produkt przebadany dermatologicznie, bez konserwantów, silikonów, olejów mineralnych, emulgatorów PEG, oparty na roślinnych składnikach z kontrolowanych upraw, nie zawiera silikonu. 


Skład:
Aqua, Glycerin, Alcohol*, Glycine Soja Oil*, Cetearyl Alcohol, Talc, Glyceryl Stearate Citrate, Cellulose, Caprylic/Capric Triglyceride, Persea Gratissima Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Sodium Cetearyl Sulfate, Zinc PCA, Citrus Aurantifolia Fruit Extract*, Salvia Officinalis Leaf Extract*, Hydrogenated Palm Kernel Glycerides, Hydrogenated Palm Glycerides, Xanthan Gum, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Limonene**, Citral**, Linalool**, Geraniol**, Citronellol**, Eugenol**, Farnesol**.
* Składniki z certyfikowanych upraw organicznych
** Z naturalnych olejków eterycznych



75 ml białej mazi, otrzymujemy w przyjaznej oku, kolorowej tubce, z zamknięciem na klik.  Aplikacji towarzyszy niezwykle przyjemny, orzeźwiający zapach młodego lasu, złamany delikatną nutą limonki. To miłe doświadczenie:). Konsystencja w sam raz, bardzo ładnie rozprowadza się na stopach...




Samo działanie jednak, jak dla mnie nie jest już tak spektakularne. Delikatnie nawilża, acz efekt nie utrzymuje się długo. Na pewno wspaniale odświeża i lekko dezodoryzuje. W moim wypadku, nie nadaje się po kąpieli, kiedy moje stopy potrzebują specjalnego nawilżenia - wręcz natłuszczenia. Dla osób o normalnej kondycji skóry stóp (nie za suchej) powinien być wystarczający w pielęgnacji. Niestety ja oczekuję zdecydowanie czegoś więcej. Dlatego balsam plasuje się w grupie średniaków i do niego nie wrócę. Aczkolwiek polecam, jako ciekawe doświadczenie. Może akurat dla Was będzie idealny:).


Cena: ok.  2-3 € / ok. 20 zł - sklepy internetowe


Jakie kremy/balsamy do stóp preferujecie?
Jak Wam mija sobota?
 Dajcie proszę znać w komentarzach:).

pozdrawiam
 

czwartek, 15 maja 2014

Nabytki kwietniowe - post dla cierpliwych

Witajcie,

Tak, jak zapowiadałam, dziś mam radochę podzielić się z Wami zakupami i upominkami, które wpadły w me ręce minionego miesiąca. W kwietniu odwiedziłam Pl [i nie tylko;)] i tam miałam przyjemność nabyć wiele ukochanych i nowych kosmetyków... Zostałam także szczodrze obdarowana, przy okazji wspaniałych spotkań - dziewczyny ogromnie dziękuję za wspólnie, cudownie spędzony czas, choć bywało, nieco za krótki: AgaAgata i Cholerne Cholery :D. Dla mnie wizyty w kraju, to naprawdę nie lada gratka i zawsze z utęsknieniem czekam na odwiedziny, nie tylko przyjaciół, ale także ulubionych sklepów:) Jeśli macie ochotę weźcie kubek kawy czy herbaty, rozsiądźcie się teraz wygodnie przed monitorami i startujemy...


Nie  byłabym sobą, gdybym nie zajrzała do Rossmanna :) Oto co zakupiłam w Polskim...



Wyjątkowo spodobał mi się zapach limitowanego żelu Alterry, jak i peelingu + oczywiście ulubiona odżywka. Wzięłam też olejek z limonki, którego na zdjęciu pominęłam. Miłym zaskoczeniem jest również błoto z Morza Martwego kompletnie nie znanej mi firmy White Flower's, ale o pięknym, naturalnym składzie:).


Niemiecki Rossmann i kilka drobiazgów, których nie widziałam w rodzimej drogerii, poza mydłem w płynie.
 


I tutaj kompletna nowość dla mnie, micel Alterry - bardzo go jestem ciekawa, emulsja do twarzy z granatem, chusteczki - które są inne niż w naszym Rossmannie i na pierwszy węch pachną zdecydowanie lepiej, a także pomadka pielęgnująca usta.



Oczywiście musiałam zaliczyć Organique - pokochałam ten sklep i produkty miłością gorącą. Fantastyczna obsługa i genialne mazidła. Wybieram te z Safe Formule, aczkolwiek robię chyba jedyny wyjątek w pielęgnacji i dopuszczam kilka brzydactw, jeśli chodzi o kule - bo te moi mili są najcudowniejsze na świecie!



Mamy tutaj zestaw SPA: masło  i peeling do ciała, maskę do włosów, peeling [ten pomogła mi nabyć Ines w promocji:)] i żele do higieny intymnej z serii Bloom Essence. Następnie krem do stóp, woski i oczywiście najukochańsze kule...



W osiedlowej aptece nabyłam olej migdałowy i arganowy, a także odkrycie roku - naturalne mydła z nanosrebrem:)





Jak pisałam we wstępie, miałam nie lada przyjemność spotkać kilka z Was:D Obdarowałyście mnie wspaniale, np. Agata podarowałaś mi wór słodkości - dosłownie i w przenośni:)



Między innymi znalazłam maskę, glinkę i kulę Organique :*, woski YC, masło kawowe :*, oleje ZSK, cudowne odlewki [acz chyba jedną mi wcięło u mamy:(], czarne mydło, lakier, zapach, najpyszniejszy miód lawendowy i prosto z Kanarów :P syrop, także do naleśników - dziękuję po stokroć za te cudowności!



Z Agatą właśnie wybrałyśmy się do "pobliskiej" drogerii DM - do Frankfurtu nad Odrą i popatrzcie ile cudów stamtąd przywlokłam...



Na zdjęciu m.in. micel Lavery (nie powiem uzbierałam ich - fajnie wybiorę faworyta), sole do kąpieli Kneipp, pomadka ochronna Weleda, balsam do rąk Dr. Scheller, maseczki Luvos, szamopn dla dzieci, który nabyłam do mycia pędzli:)



Nie mogłam wyjść z DM bez Alverde:D Na zdjęciu: mydła, olej, kolejny micel, masło, emulsja ochronna dla dzieci, pianka do włosów...



Szampony, odżywki, żele, masło:)



Żel, pianka do twarzy, produkty do pielęgnecji włosów, a z kolorówki pomadka, podkład, bronzer i odżywka do rzęs...



Kolejny przemiły podarunek wpadł mi w ręce od Czarnej Ines....



A tutaj, proszę: ulubiony olej arganowy, próbki z P&R, balsam Alverde - będzie do kompletu:), micel Caudalie - cieszę się, bo nawet nie wiedziałam, że firma ta ma micela, i miniatury kremów... Aguś całym małym sercem dziękuję za te dobroci!



Kolejny, cudowniasty upominek od Choler. Pierwsza moja "naturalna" książka opatrzona dedykacją na życzenie:) Dziękuję szalone kobiety!







A po powrocie, przypadkowo znalazłam się w Lushu, bo w mojej wsi niestety nie mam stacjonarnie owej drogerii... I przywlokłam kolejne dobroci:)



Dla każdego coś miłego: syn wybrał kulę do kąpieli, małż - balsam nawilżający po goleniu, dla mnie maseczka i balsam do pielęgnacji biustu...



Mam cichą nadzieję, że daliście radę dobrnąć do końca... uff...
Dajcie proszę znać, co mieliście i co się sprawdziło, tudzież przeciwnie?
I jak Wasze kwietniowe zakupy?

pozdrawiam

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *