Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2015

Cukrowy peeling do ciała Bloom Essence Organique │Body Sugar Peeling

Witajcie,

Z przyjemnością pokażę Wam dziś produkt, który w mej komodzie dłuuuugo nabierał mocy prawnej, zanim zajął zaszczytne miejsce na wannie:). Jupitery kieruję na Cukrowy peeling do ciała Bloom Essence, chyba wszystkim dobrze znanej marki Organique...



Producent:
Regenerujący peeling cukrowy do ciała o przepięknym zapachu świeżych kwiatów. Masuje skórę, delikatnie pobudza mikrokrażenie, złuszcza i odświeża naskórek. Uelastycznia, wygładza i delikatnie natłuszcza kórę, a wyciągi roślinne pobudzają ją do odbudowy. Doskonała propozycja dla skóry wrażliwej i wymagającej szczególnej pielęgnacji.


Skład:
Sucrose, Glycine Soja (Soybean) Oil, Ethylhexyl Cocoate, Cetearyl Alcohol, Beeswax (Cera Alba), Glycerin, Prunus Serrulata Flower Extract, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Aqua/Water, Plantago Lanceolata Leaf Extract, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Tocopheryl Acatate, Mica, Titanium Dioxide, Carmine, Parfum.



Uwielbiam cukrowe peelingi do ciała, dlatego powyższy, z góry otrzymał +. Tylko pytanie czy zasłużenie?
W plastikowym, stosunkowo niskim słoiku otrzymujemy 200 ml gęstawego mazidła. Całość, jak przystało na Organique, zamknięta metalową zakrętką z bardzo zachęcającą szatą graficzną. Oczy się po prostu mimowolnie uśmiechają, a ręka podczas kąpieli, automatycznie się wyciąga po kosmetyk :D.
To nie koniec radości, bo po otwarciu scrubu do moich nozdrzy dociera świeżo - słodki, delikatny aromat lata. Jakby ktoś zamknął w tym pojemniku płatki młodego, pachnącego drzewa owocowego. Kolor i zapach nasuwają mi kwiaty czereśni skąpane w porannej, letniej rosie...




Średniej wielkości drobiny są zanurzone w różowym kremie. Przed aplikacją całość delikatnie mieszam i dopiero nakładam na ciało. Ponownie uwalnia się piękny bukiet. Scrub nie jest szaleńczym zdzierakiem. Subtelnie sunie po ciele, pozostawiając cieniutki ślad w postaci lekkiej, bardziej bym powiedziała nawilżającej warstwy. Zdecydowanie czuję komfort na skórze, która po zabiegu jest gładka i miękka.
Zapach nie utrzymuje się zabójczo długo, ale kilka chwil po kąpieli jeszcze przebywamy w owocowym ogrodzie:D.
Scrub należy do kosmetyków, po które chętnie sięgam i zapewne jeszcze się spotkamy. Jeśli tylko wpadnie Wam w łapki - sprawdźcie, czy i Wam przypadnie do gustu...


Cena: ok. 60 zł


Z radością mogę zaanonsować, że niewielka część produktów Organique
jest już dostępna w moim sklepie. Seria Bloom Essence wkrótce się także pojawi:).
Serdecznie zapraszam - klik...


https://www.ecoeuphoria.com/index.php?route=product/manufacturer/info&manufacturer_id=21&page=1



Znacie ten peeling?
A może inny kosmetyk z serii?


pozdrawiam

piątek, 13 lutego 2015

Scrub do Ciała "Śmietanka i Ziarna Kawy" │ Receptury Babuszki Agafii

Witajcie,


Swego czasu rozbudziłam swą ciekawość kosmetykami rosyjskimi. Powoli ją zaspokajałam, aż doszłam do wniosku, że potrafię bez nich żyć;). Zwłaszcza w świetle wycofania jednej z maseczek, zaczęłam się zastanawiać, jak tak naprawdę może wyglądać produkcja kosmetyków w Rosji, kontrola naturalności etc.. Choć staram się unikać stereotypów, czasem niestety wkradają się wątpliwości. Pozostało mi kilka sztuk rosyjskich specyfików ze współpracy. Mam także bardzo dobre wspomnienia po Olejku do włosów Baikal Herbals - klik - i być może do niego wrócę. I mimo, że są często całkiem przyjemne w użyciu, mają ciekawe zapachy, które mój nos w pełni lubi, to jakoś tak ich ilość i różnorodność, dostępność i cena niekoniecznie jeszcze do mnie przemawiają. Pewnie czepianie się niskiej ceny brzmi zabawanie, bo fajnie, gdy jest tanio, tylko czy przy takiej cenie użyto na pewno naturalnych komponentów najwyższej jakości? Tym sposobem być może sporadycznie wyciągnę po coś jeszcze rękę, acz generelnie swoje zapotrzebowanie celuję na jakość i skuteczność, a często i tutaj pozostaje co nieco do życzenia.
Jeśli chcecie wiedzieć, jak się ma sprawa ze Scrubem do Ciała "Śmietanka i Ziarna Kawy" z Receptury Babuszki Agafii, zapraszam do dalszej lektury...




Producent:
Scrub do ciała został stworzony na podstawie oryginalnej receptury Agafii Ermakova. Ze względu na naturalne składniki doskonale oczyszcza skórę, poprawia jej oddychanie i stymuluje metabolizm. Złuszcza martwe komórki, usuwa zanieczyszczenia, poprawia ukrwienie i doskonale oczyszcza skórę. Pozostawia ją gładką, delikatną i aksamitną w dotyku oraz przywraca jej naturalny blask.


Skład:
Aqua, Saponaria Officinalis Extract, Acidum Cremor, Capulus Fabam, Akuzon, Betaine, Glycerol, Triethanolamine, Katon.





W plastikowym słoiku - beczułce (co wygląda całkiem ciekawie, tyle, że nie powala jakością), znajdujemy 400 ml ciemnych drobinek zatopionych w rzadkiej mazi.
Uwielbiam kawę, zatem zapach scrubu rozpieszczał me nozdrza przy każdorazowym użyciu. To jakby znaleźć się w towarzystwie aromatycznej latte z waniliowym puddingiem obok:). Trudno nie czerpać przyjemności.
Aplikując scrub na ciało, miałam wrażenie, że chwytam lejący budyń, dziwne uczucie, acz do zniesienia. Bardzo łatwo rozsmarować peeling na skórze, bo drobinki są małe i delikatne. Miałam raczej poczucie mycia żelem peelingującym niż porządnym scrubem cukrowym...




Co ciekawe, pomimo swej subtelności, ciało po takim zabiegu pozostawało niesamowicie gładkie,  wręcz aksamitne w dotyku. Lubiłam ten efekt miękkości, co w połczeniu z aromatem, naprawdę dawało wiele radochy. Od czasu do czasu taka odskocznia od prawdziwych twardzieli - zdzieraków jest sympatyczną odmianą:). Za ten zapach dałabym się czasem "pokroić":P. Oczywiście "stymulacji metabolizmu" nie odnotowałam, a przynajmniej nie dzięki scrubowi, mimo to myślę, że sporadycznie jest wart grzechu...


Cena: 29.90 zł



http://skarbysyberii.pl/pl/356-scrub-do-ciala-smietanka-i-ziarna-kawy--4607040311712.html



Znacie się ze scrubem Babuszki Agafii?
Jestem ciekawa też, jakie jest Wasze zdanie w temacie rosyjskich kosmetyków?


pozdrawiam


czwartek, 5 lutego 2015

Krem Fitness │ Femi

Witajcie,

Jak mija Wam prawie końcówka tygodnia? Powiem szczerze, że jestem ogromnie zadowolona i ślę do Was pierdyliard endorfin i masę energii, którą łapię dzień w dzień (tak, to nie pomyłka:P) na fitnessie. Moja radość sięga zenitu, że ponownie załapałam bakcyla i dzień bez mokrej koszulki i tyłka jest dniem straconym. Dopieszczam się sauną i sałatkami. Ostatnio odkryłam sałatkę Cezar - tak, wiem jestem za murzynami, ale lepiej późno, niż później;) - i tak się cieszę, bo jest niesamowicie pyszna. I w ten jakże zdrowo - sportowy krajoraz genialnie wpisuje się dzisiejszy bohater Krem Fitness dla odchudzających się z Femi...



Producent:
Krem Fitness przeznaczony jest dla osób odchudzających się, pragnących utrzymać swoje ciało w formie i jednocześnie zapobiegać negatywnym skutkom odchudzania.
Krem jest sporządzony na wodzie lipowej, bogatej w flawonoidy. Zawarte w kremie hydroksyprolina, ekstrakt z Peucedanum ostrutium i ceramidy mają działanie stymulujące; przyspieszają regenerację skóry i zapobiegają tworzeniu się rozstępów. Odżywcze biooleje z masłosza i migdałów uzupełniają brakujące w skórze kwasy tłuszczowe i minerały. Energetyzujące olejki eteryczne m.in. mandarynkowy, ylangowy i kusząca woń wanilii, wypełniają radosną harmonią, redukując stres i zmęczenie.
Regularne stosowanie kremu w połączeniu z wysiłkiem fizycznym, wspierającym sprężystość ciała, pomaga przywrócić jędrność i elastyczność skóry.


Skład:
Tilia Platyphyllos Flower Water, Biosacharide Gum-1, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Peucedanum Ostruthium Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Tocopherol , Dipalmityol Hydroxyproline, Soyabean Glycerides, Butyrospermum Parkii Unsaponifiables, Ceramide 3, Parfum , Vanilla Planifolia Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Nobilis Oil ,Canga Odorata Oil, Citrus Sinensis Oil, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Xanthan Gum, Limonene, Citral, Cironellol, Geraniol, Linalool, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Farnesol.



Nareszcie krem, który sam w sobie nie jest cudotwórcą :P - o czym najczęściej zapewniają nas producenci. Femi stawia sprawę uczciwie:).
220 ml mazidła w kolorze średniego beżu, wpadło w moje łapy w idealnym momencie. Formuła jest wycelowana w środek tarczy, nie za gęsta i świetnie się aplikuje, nie spływając z dłoni czy ciała. Wchłania się stosunkowo łatwo, ale najlepszą metodą aplikacji na me ciało jest wmasowanie, a następnie wklepanie...




Świetnie sprawdza się przy suchej skórze, pozostawiając ją dobrze nawilżoną i odżywioną, co szczególnie jest potrzebne w przypadku utraty masy ciała. Krem utrzymuje ciało w zdrowej, jędrnej kondycji. Faktycznie wraz z wysiłkiem fizycznym - i dodam jeszcze z pochłanieniem odpowiedniej ilości wody - stanowi trafiony dodatek wspomagający dietę, czy po prostu ruch.
Cudowny skład, skupiający w sobie wysokiej jakości komponenty pochodzenia naturalnego, dodtkowo przemawia na korzyść produktu. Po dwóch miesiącach użytkowania kremu, osiągnęłam zadowalające efekty:).
Zapewne zwróciliście uwagę, że nie wspomniałam słowem o zapachu. Celowy zabieg:P -  poczyniłam, by na koniec powtórzyć słowa Marty z Geometry of Nature - "zapachy Femi, są przeznaczone dla koneserów" - wybacz proszę, jeśli coś przekręciłam, cytuję pointę. Poznając kolejne produkty marki, uznaję je za trafione, jednak w tym wypadku marny ze mnie koneser;) - dlatego nie wrócę do kremu. Ku mojemu zdziwieniu mężowi aromat bardzo pasuje, zatem bez ogródek się nim maziałam:).
Wracając jeszcze do nut zapachowych Femi wspomnę, że najczęściej nie są rezultatem perfumowania kosmetyków, a wypadkową użytych składników, w szczególności olejków eterycznych, które poza zapachem dają pożądane działanie. Także aromaty są często złożone i konkretne... Krem, jak i inne skuteczne produkty Femi dostaniecie zarówno w Pl - sklep firmowy, jak i w UK - w EcoEuphoria...


Cena: 125 zł; £23


http://sklep.femi.pl/pielegnacja-ciala/krem-fitness-dla-odchudzajacych-sie



https://www.ecoeuphoria.com/femi-cream-fitness-weight-loss



Jakie specyfiki towarzyszą Waszym cielesnym rytuałom pielęgnacyjnym?
Dajcie proszę znać w komentarzach:).



A jeśli macie ochotę na rybę, to zapraszam do Zakątka Pieguski na Śledzia w  miodzie, tylko weźcie popitkę:P


http://pieguska.blogspot.co.uk/2015/02/sledzie-w-miodzie.html


pozdrawiam



edit:
Mam jeszcze do was prośbę. Już o tym pisalam, ale nie zaszkodzi powtórzyć. Dodawajcie swoje blogi w profilu Disqus, dzięki temu bez problemu będę mogła Was odnaleźć i myślę, że nie tylko ja;).
Czy ktoś wie, dlaczego niektóre komentarze się nie wyświetlają? Mam kilka miłych mi osób, które komentują, a ja w nijaki sposób się nie mogę odnieść, bo te komentarze są niewidoczne, ani na blogu, ani w komentarzach w Disqus...


piątek, 23 stycznia 2015

Lovely Jubblies Breast Cream │ Krem do pielęgnacji biustu Lush

Witajcie,

"Kobiece piersi są obiektem pożądania od początku dziejów ludzkości. Uwieczniano je na ścianach jaskiń, na ekranie, papierze, celuloidzie i kartach pamięci. Powstawały o nich wiersze, piosenki, rzeźbiono je w kamieniu, drewnie czy marmurze. Ukrywa się je lub odsłania, ubierając w nadające im odpowiedni kształt biustonosze, staniki i gorsety. Co jednak kryje się pod określeniem "piękne piersi"?"

źródło: http://www.yaacool-uroda.pl/index.php?article=1906

Zdaję sobie sprawę, że piersi są jednym z atutów kobiecego ciała. Odpowiednio zadbane, subtelnie wyeksponowane, poprzez dobranie odpowiedniego biustonosza i dekoltu, potrafią zdziałać cuda:P... Jestem przekonana, że wielkość, nie ma aż takiego znaczenia, jak to, że są wypielęgnowane.
Szukając odpowiedzi na pytanie z cytatu, skłonna jestem do zastosowania przymiotników: jędrne, gładkie, nawet aksamitne - bo wtedy są seksowne i nie potrzeba zbyt wielu zabiegów do smacznej ekspozycji:). Zatem warto o nie dbać, dokładnie tak, jak dbamy o inne sfery ciała: twarz, włosy, tyłek, czy stopy. Oczywistym jest, że nie wystarczy raz na tydzień wmasowywać ekstra krem ujędrniający, bo na pielęgnację składa się także dieta, ćwiczenia, a dopiero potem support w postaci ujędrniającego mazidła, jak np. Lovely Jubblies Breast Cream z Lush...



Producent:
Zadbaj o jeden z najpiękniejszych atutów swojego ciała, korzystając z najwyższej jakości składników pochodzących prosto od Matki Natury. Nasz genialny krem do pielęgnacji biustu jest pełen naprężającego wyciągu z wiązówki i ujędrniających płatków Tygrysiej Lilii, które pomogą walczyć z siłami grawitacji. Dodajemy mnóstwo organicznych olejów z pszczelego wosku, migdałów i awokado, które wygładzą Twój biust i nadadzą mu sprężystość. Wmasuj obfitą ilość w skórę, by pozostawić swój dekolt pachnący jak świeży kwiatowy bukiet z kwiatów pomarańczy, róży, jaśminu i ylang ylang.


Skład:
Meadowsweet Infusion (Spiraea Ulmaria), Fresh Rose Petal Infusion (Rosa Damascena), Organic Cold Pressed Almond Oil (Prunus Dulcis), Cocoa Butter (Theobroma Cacao), Organic Cold Pressed Jojoba Oil (Simmondsia Chinensis), Stearic Acid, Glycerine, Organic Cold Pressed Evening Primrose Oil (Oenothera Biennis), Organic Cold Pressed Avocado Oil (Persea Gratissima), Orange Blossom Honey (Citrus Aurantium Dulcis), Triethanolamine, Lemongrass Oil (Cymbopogon Citratus), Ylang Ylang Oil (Cananga Odorata), Jasmine Absolute (Jasminum Grandiflorum), Beeswax (Cera Alba), Phenoxyethanol, Cetearyl Alcohol, Tiger Lily Petals (Lilium Candidum), *Citral, *Geraniol, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, *Limonene, *Linalool, Perfume.


Producent, poza podaniem nam kuszącego opisu, zamknął krem w klasycznym, lushowym, czarnym słoiku w ilości 100g. I tak, jak lubię opakowania Lusha zaraz po nabyciu, tak po czasie użytkowania, drażni mnie niestetycznie pościerana etykieta. Pierdoła, ale większą radochę sprawia mi korzystanie z kosmetyku, gdy ten niezmiennie wygląda, jak nowy:).
Mazidło w kolorze ecru ma przyjemną, zwartą acz miękką konsystencję. Świetnie się rozsmarowuje i wchłania w tempie pozwalającym na krótki masaż...




W moim przypadku siła grawitacji jest prawdopodobnie zbyt duża, bo spektakularnych efektów "genialnego kremu" nie odnotowałam:P. I uwierzcie na słowo, bo na publikację zdjęć before/after się nie pokuszę;).
Zapewne, dekolt i biust stały się gładsze i nawilżone, jeśli nieco jędrniejsze, to bardziej za sprawą regularnych masaży, do których zresztą czas najwyższy powrócić;). I może nawet bym chętniej po niego sięgała, gdyby nie fakt, że mieszanka aromatyczna, zaserwowana przez markę, niestety mojego nosa nie uwodzi. Prawopodobnie, tak nań działa mix róży z jaśminem - za oboma średnio przepadam. Zatem przygodę z kremem uważam za zamkniętą, a Wam (w Pl), nie ma co być żal, że nie macie dostępu do Lusha;).
Teraz mam chrapkę na krem do pielęgnacji biustu z Pat&Rub - zresztą od dawna mi po głowie gdzieś tam chodzi...


Cena: ok. £17


A jak u Was z pielęgnacją biustu?
Jeśli macie ciekawe sposoby,
czy sprawdzone mazidła, dajcie proszę znać:)


pozdrawiam

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Hipoalergiczny Balsam do Ciała Pat&Rub │Hypoallergenic Body Balm Naturativ

Witajcie,


Ależ bardzo tęskniłam... Jak więsza część z Was wie, nasz sklep EcoEuphoria stoi otworem:). Jestem dumna i zadowolona. Wyrobiliśmy się z pracą, a całość praktycznie ogarnęliśmy sami. Ale Wam, także należą się ogromne podziękowania, za wszelkiego rodzaju wsparcie, także lubisiowe, dobre słowo, obecność:). Ma to ogromne znaczenie - było i jest kopem, motywacją. Mimo, że raczej dokładnie wiem czego chcę, bez Was byłoby to chyba jałowate. Rozpoczęłam produkcję eco wosków:). Dla mnie to coś nowego, ale niesamowitego! Uwielbiam komponować co ciekawsze bukiety aromatyczne i z młodym wymyślać nazwy. Na teraz dostępne są 3 kompozycje zapachowe wosków, a  w głowie już mam kolejne oczywiście:).
Acz nie o tym ma być - choć pokrótce, powiedziałam, gdzie byłam/jestem, jak mnie nie ma;). Dziś cofnę się kilka tygodni wstecz i opowiem o towarzyszącym mi na wakacjach Hipoalergicznym Balsamie do Ciała z Pat&Rub...


Wspomnień czar, który rozgrzewa nasze serca w mroźne dni;)


Producent:
Balsam wygładza i świetnie nawilża skórę. Kosmetyk naturalny wymaga chwili wmasowywania w ciało, za to efekt nawilżenia i ochrony utrzyma się przez cały dzień. Nie zostawia tłustej warstwy, pozwala natychmiast się ubrać. Zawiera substancje łagodzące podrażnienia i chroniące skórę przed wysychaniem oraz naturalny filtr UV. Naturalny balsam do ciała pachnie świeżością i morską nutą. Zastosowana kompozycja zapachowa jest hipoalergiczna. Produkty z serii hipoalergicznej zostały opracowane tak, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia reakcji alergicznych. Jednocześnie, zgodnie naszą filozofią, używanie kosmetyków naturalnych musi być przyjemnością. Z tego powodu kosmetyki hipoalergiczne mają delikatny świeży i hipoalergiczny aromat, a konsystencje naszych ekokosmetyków urzekają przyjemnością aplikacji i efektywnością.


Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Orbignya Oleifera Seed Oil, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Betaine, Butyrospermum Parkii , Cetearyl Glucoside, Stearic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Parfum, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, D-Panthenol, Parfum



200 ml mazi, w charakterystycznym eco kolorze, ukryto w plastikowym, smukłym pojemniku. Nie sposób nie wspomnieć, o komforcie korzystania z butli, typu air less -  o jej higienicznym rozwiązaniu, estetycznej szacie graficznej, która nawet w słonej kąpieli zachowuje nienaganny wygląd;).
Dalej również jest dobrze. Niesamowicie przyjemny, świeży aromat towarzyszył codziennej aplikacji balsamu. W upalne, słoneczne dni, nienachalny i subtelny bukiet rozpieszczał me nozdrza, sprawiając, że chciałam więcej i więcej lol...
Konsystencja idealnie wyśrubowana, gładko sunęła po ciele i błyskawicznie przenikała w głąb skóry, łagodząc ewentualne podrażnienia słoneczne. Balsam pozostawiał skórę "najedzoną" i "opitą" - dzięki czemu zdrowo się prezentowała, zwłaszcza taka muśnięta słońcem...
Seria hipoalergiczna, staje się moim faworytem na cieplejsze dni. Choć po balsam do rąk, czy stóp, chętnie sięgnęłabym i teraz. Jednak do ciała celowałabym w cieplejsze tony, jak seria otulająca. Po rozczarowaniu linią rewitalizującą - te dwie powyższe są moimi ulubieńcami na ten moment.
Oczywiście, warto choć raz w życiu pokusić się o spróbowanie kosmetyków P&R, bo są naprawdę niezwykle milusińskie w użyciu i w większości skuteczne - i pamiętamy o promocjach:P. A zdradzę Wam jeszcze (choć może część z Was już wytropiła:P), że wkrótce kosmetyki Pat&Rub (z nazwą na świat - Naturativ) będą dostępne w UK w EcoEuphorii :D.


Cena: 59 zł


 A jakie są Wasze ulubione serie z Pat&Rub?
Jestem też ciekawa, czy uchował się ktoś,
kto nie miał jeszcze nic P&R?


pozdrawiam

piątek, 17 października 2014

Żel pod prysznic truskawka Born To Bio │Maseczka do twarzy Terra Naturi │Płyn do higieny intymnej Organyc

Witajcie,

Prawda, że bywają momenty, że już tęsknimy za latem? Przynajmniej ja tak mam, bo jestem ciepłolubna;). Produkt, który idzie pierwszy "do analizy" właśnie jest takim zachowaniem lata, choć jeszcze chwilkę, choć jeszcze zapach, choć wspomnienie... Z przyjemnością przedstawiam Żel pod prysznic truskawka Born To Bio - czyli, jak zatrzymać lato:)...



Producent:
Delikatny kremowy żel pod prysznic o łagodnym działaniu  i naturalnym truskawkowym zapachu. Zawiera świeży sok z aloesu o kojącym i nawilżającym działaniu oraz mieszankę olejków eterycznych przywracających równowagę skórze. Zawiera też prowitaminę A (retinol) odpowiedzialną za utrzymanie prawidłowego stanu skóry.


Skład:
Aqua, Pseudotsuga Menziesii Water*, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Caprylyl/Capryl Glucoside, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Parfum, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Potassium Sorbate, Benzoic Acid.


W sporej pojemności (300ml) flaszce, otrzymujemy żel - niby pod prysznic, jednak nigdy tego specjalnie nie rozdzielam i używam, także siedząc w wannie. Co do designu, można by się czepiać, że za mało minimalistyczny, że brak szyku i tym podobne. Dla mnie jest radosny, żywy i po prostu cieszy me oko - lubię :).
Jednak kluczowym elementem produktu jest uwodzicielski zapach lata - o ile truskawki komuś się z nim kojarzą;). Mnie zdecydowanie przywodzi na myśl słońce, ciepło i słodkie, czerwone prawie kulki, za którymi ogromnie przepadam :D...
W połączeniu z wystarczającym oczyszczaniem skóry, bez zbędnych fajerwerków w postaci jakiegoś suszu, czy uczuleń jawi mi się idealnym, na cieplejsze jesienne dni - kiedy jeszcze wspomnienie lata jest całkiem świeże:).
Dostępność w UK niestety mierna, ale jeśli znacie jakieś tajemne miejsce, gdzie bez problemu można nabyć Born To Bio, dajcie proszę znać. Swój nabyłam w polskim sklepie internetowym...


Cena: ok. 20 zł - pamiętamy o promocjach :D


***


Przeciwzmarszczkowa maseczka nawilżająca Terra Naturi │ Pre-Age Feuchtigkeitsmaske Wildrose & Ginkgo...



Producent:
Przeciwzmarszczkowa maska ​​nawilżająca ze szczególnym przeznaczeniem do cery suchej. Oferuje skórze dodatkową porcję pielęgnacji. Olej sojowy, jojoba, sezamowy, oliwa i olej z owoców dzikiej róży są bogate w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. Po zastosowaniu skóra pozostaje miękka i elastyczna. Kwas hialuronowy wiąże wilgoć, pozostawiając skórę bardziej nawilżoną i jędrniejszą. Olej z wiesiołka ma wysoką zawartość kwasu gamma-linolenowego i ułatwia budowanie płaszcza lipidowego skóry. Wyciąg Ginkgo przeciwdziała starzeniu skóry wywołanego światłem.

Tłumaczenie własne [z Googlem znaczy;)], zatem w razie co śmiało mnie poprawiajcie.


Skład:
Aqua, Glycine Soja Oil*, Glyceryl Stearate Citrate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Sunflower Seed Oil Glyceride, Butyrospermum Parkii Butter, Olea Europaea Fruit Oil*, Sesamum Indicum Seed Oil*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Oenothera Biennis Oil, Rosa Canina Fruit Oil*, Sodium Levulinate, Parfum**, Sodium Anisate, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Tocopherol, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Linalool**, Citronellol**, Geraniol**, Limonene**, Citral**.

* Składniki z upraw ekologicznych.
** Składniki z naturalnych olejów.


W podwójnej saszetce jest 2 x 3.5 ml białej, gęstej emulsji. Tym razem, całą pojemność zużyłam na twarz szyję i dekolt.
Zapach jakoś mnie ani nie zauroczył, ani nie powalił - zważywszy, że lękałam się róży. Niestety, po zmyciu mazidła twarz ma była cała zaogniona, po prostu podrażniona. I cóż tu mogę  dodać więcej. To nigdy nie jest przyjemne. Nie wiem, co sprawiło ogień, zastanawiam się nad alkoholem, bo zauważyłam, że preparaty do twarzy, mające wysoko w składzie alkohol, traktują ostro me lico - ale głównie marki własne Alterra (Rossmann), Alverde (DM) i teraz do zespołu dołąyła Terra Naturi pochodząca z niemieckiego Mullera...
A okazję do przetestowania miałam dzięki Toni - jeszcze raz muua :).


Cena: ok. 1 Euro

***


Płyn do higieny intymnej Organyc...



Producent:
Dzięki zastosowaniu odpowiednich składników, intensywnie oczyszcza, chroni i nawilża skórę. Innowacyjna formuła ekstraktu z ekologicznego nagietka i czarnej borówki w połączeniu z ekologicznymi olejami z lawendy i nasion bawełny, posiada intensywne właściwości nawilżające, działa przeciwzapalnie, bakteriostatycznie, neutralizuje wolne rodniki.
Olejek bawełniany regeneruje podrażnioną, suchą skórę, a także rewitalizuje naskórek i skórę właściwą.
Płyn zawiera jeszcze jeden, niezbędny składnik - kwas mlekowy, który pomaga stabilizować pH, jeszcze bardziej łagodząc podrażnienia.
Płyn nie zawiera parabenów (konserwantów) tj. SLS (Sodium Lauryl Sulfate) oraz SLES(Sodium Lauryl Ether Sulfate) - środków drażniących, wywołujących uczulenia, potencjalnie szkodliwych dla zdrowia. Wykluczone zostały syntetyczne środki powierzchniowo czynne, fosforany, barwniki i substancje zapachowe.
Płyn chroni delikatną oraz wrażliwą skórę, podatną na podrażnienia i reakcje alergiczne.


Skład:
Sorbitol, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Caprylyl/Capryl Glucoside, Lactic Acid, Disodium Capryloyl Glutamte, Xanthan Gum, Glycerin, Lavandula Hybrida Oil*, Vaccinum Myrtillus Extract* Calendula Officinalis*, Gosspypium Herbaceum Seed Oil*, Linalool.

* z upraw organicznych.


Niestety, przedstawiam starszą wersję płynu Organyc (już ubolewam), która jednak jeszcze jest dostępna w Pl. Ubolewam - gdyż nowy, niby lepszy egzemplarz - został pozbawiony kwasu mlekowego, a "wzbogacony" o nowe komponenty. Jeszcze nie mam porównania, jak  mocno zmiana składu wpłynęła na działanie specyfiku. Jeśli posiadacie tę wiedzę, proszę napiszcie o tym.
Przechodząc do "starego" płynu, zamkniętego w okrągłej butelce - w ilości 250 ml - mówiąc zwięzłowato - to było to. I nie wiem, jakim cudem o nim zapomniałam i więcej nie kupiłam... Teraz "gorzkie żale":P
Sprawdził się, w moim wypadku, koncertowo. Pięknie mył, pozostawiając odczucie świeżości i komfortu. Łagodził podrażnienia. Nie pamiętam zapachu, zatem raczej był subtelny, albo przyjemny;).
Do tego wszystkiego wygodna aplikacja z butelki, która na środku nakrętki miała otwierany klik, w postaci wąskiego prostokąta (a w nim dziurkę) - wiem trudno sobie wyobrazić, ale nie zrobiłam fotki... nie mniej było wygodnie.


Cena: ok. £7/ w Pl ok. 30 zł, nowa wersja zdaje mi się nieco tańsza



Znacie cokolwiek z powyższych produktów lub marek?


pozdrawiam


środa, 15 października 2014

Olej z pestek opuncji figowej ♥│Wyniki konkursu z Femi

Witajcie,

Zacznę dziś od wyników konkursu z Femi:). Na wstępie jeszcze raz dziękujemy za udział w zabawie i tak, jak obiecałam, wszyscy uczestniczy otrzymają voucher na - 20% do sklepu. Spodziewajcie się jeszcze dziś w poczcie mailowej:).
Spośród wielu, różnorodnych  odpowiedzi na pytanie konkursowe, Pani Hania wybrała najulubieńsze - słowa autorek, którymi są:


Mariola W.
- marzenia się czasem spełniają, promieniej nam:)

Monika D.
- o tak, Femi, a właściwie twórcy marki
i kosmetyki w akcji, odwzajemniają miłość;)

Łucja
- masz szansę  zapomnieć o "szarych dniach":)


Dziewczyny, serdecznie gratuluję!
Proszę o przesłanie swoich adresów na maila:


Do Was także lecą vouchery oczywiście... A Pani Hani z Femi serdecznie dziękuję za współudział w zabawie i zapewnienie tak wspaniałych nagród:)


edit:
Uwaga!
Ewelina W. i Korneliowe zapiski - proszę o kontakt mailowy (adres powyżej), gdyż dostaję informację,  że do Was nie dotarła poczta.

***


Ostatnimi czasy, chętnie sięgam po oleje, nawet bardzo chętnie. Co więcej, dostrzegam ich tajemne moce:D. Niezliczone zastosowania, szerokie spektrum działania. Co szczególnie mi się podoba - dla każdego znajdzie się coś olejowego;). Po prostu, jeśli ten olej Ci nie pasuje, szukaj dalej... Prędzej czy później znajdziesz taki, który zamieszka z Tobą na stałe:). Nie wiem, jak mogłam wcześniej żyć? Na tę chwilę nie wyobrażam sobie nie mieć pod ręką olei, choćby kilku... oczywiście "mowa" o czystych, naturalnych olejach, bez zbędnych dodatków. I teraz nieco słów o Oleju z opuncji figowej - który akurat pochodzi ze stajni Saharacactus. Jeśli macie na nie ochotę, zapraszam...



Skład:
Opuntia Ficus indica seed oil


Producentów oleju z opuncji znajdujemy oczywiście całą radosną gromadę. Swój, zakupiłam we francuskim sklepie, jednak widzę, że Saharacactus dostępny jest bez problemu w Pl.

W zgrabnej, beczułkowatej, szklanej butli z "psikiem" otrzymałam 30 ml złotawej oleistej cieczy. Nie wyczuwam specjalnie zapachu i to zdaje się ogólna cecha tego oleju. Podobnie, jak fakty, o których poniżej...

Czy wyobrażacie sobie, że do produkcji 1 litra oleju z opuncji figowej (kaktusowata roślina pochodząca z gorących rejonów Ameryki Łacińskiej, Europy i Afryki), potrzeba około miliona pestek z ok. 500 kg świeżych owoców opuncji? - zapewne to uzasadnia cenę, bo to ponoć najdroższy kosmetyczny olej na świecie - choć nie weryfikowałam.

Olej charakteryzuje wysoka (90%) zawartość niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych, w tym ponad 60% kwasu linolowego  (omega-6), który odpowiada za naturalną barierę ochronną skóry, a także wpływa na jej odpowiednią elastyczność i jędrność. Jak i obecność unikalnej, najbardziej aktywnej formy witaminy E (gamma-tokoferolu), która jest najskuteczniejszym antyoksydantem chroniącym przed działaniem wolnych rodników. Ilość witaminy E w oleju z opuncji jest wyższa niż w oleju arganowym! - klik.
Poza cennymi kwasami i witaminami (A, E, F, K), zawiera również minerały - wapń, potas, fosfor, magnez, żelazo oraz cynk.

Tak fantastyczny skład oleju z opuncji figowej ma silne działanie:

  • wygładzające – obecność żelaza oraz cynku wpływa korzystnie na metabolizm kolagenu. Olej spłyca już powstałe głębokie zmarszczki,
  • antyoksydacyjne – wysoka zawartość karotenoidów oraz chlorofilu znacznie spowalnia procesy starzenia się skóry,
  • regenerujące – wzmacnia i odbudowuje zniszczoną barierę lipidową, uzupełnia niedobory składników tłuszczowych, w tym cennych ceramidów,
  • nawilżające – chroni przed przesuszaniem, zwiększa nawodnienie, reguluje czynność gruczołów łojowych,
  • ochronne – systematycznie stosowany wzmacnia układ odpornościowy naszej skóry, zdecydowanie zmniejsza podatność na procesy starzenia wywołane przez wolne rodniki, promieniowanie UV, czynniki klimatyczne, mikrouszkodzenia, otarcia, a nawet dym papierosowy czy stres. Działa naprawczo, przyśpiesza gojenie się ran.
  • łagodzące – poprzez silne nawilżenie łagodzi stany zapalne skóry, podrażnienia, obrzęki.

Zatem olej ów posiada m.in., mocne właściwości przeciwzmarszczkowe, dlatego zwany jest naturalnym botoksem.
Oczywiście, na zadziałanie należy poczekać - trudno zauważyć przeciwzmarszczkowe efekty kuracji po miesiącu stosowania - aczkolwiek dotyczy to wielu specyfików.

Można stosować do każdego rodzaju cery, także cienkiej i wrażliwej (poprawia krążenie krwi, łagodzi stany zapalne, przesuszenia, atopowe zapalenie skóry, dermatozy), dojrzałej, odwodnionej, suchej, ze zmarszczkami, o obniżonej elastyczności, wymagającej regeneracji, zniszczonej np. działaniem słońca.
Skuteczny również przy pielęgnacji delikatnych okolic oczu, ust, szyi oraz dłoni (miejsc gdzie objawy starzenia pojawiają się najwcześniej), a także zniszczonych końcówek włosów i przesuszonych partii ciała, jako olejek do opalania chroniący przed promieniowaniem UV. Wow! Prawda, że trochę tego jest?

źrodło: Internet



U mnie, olej z opuncji figowej, znalazł priorytetowe miejsce przy pielęgnacji twarzy - jednak po dłuższym stosowaniu, zdało  mi się, że przesuszał me lico. Dlatego dodałam go do Nawilżającego serum malinowego własnej produkcji - i teraz czerpię "pełną michą" z tego źródła piękności, młodości i chciałoby się prawie rzec wieczności:D.
Na włosach jeszcze nie próbowałam , ale uczynię to celowo, by wrócić tu i napisać, jak się sprawdził, acz nie sądzę, bym dłużej praktykowała kurację na czuprynie, bo mi go szkoda:P. Jest dla mnie prawdziwą perełką wśród olei i bardzo dobrze się czuję, kiedy mam go w zasięgu wzroku, bynajmniej nie na zdjęciach w sieci;).
Zostanie również składnikiem olejku do opalania, wraz z kompanami (olej malinowy, olej karotenowy i inne), który będę szykować sobie na wakacje... kropka:P


Cena: ok. £23 / w Pl 30 ml tego producenta widziałam za ok. 150 zł



Mieliście okazję zapoznać się, z tym szlechetnym olejem?
A może znacie jeszcze inne perły i cudeńka?
Dajcie proszę znać. A ja lecę wysłać vouchery...


pozdrawiam

środa, 8 października 2014

Dezodorant Alverde │Płyn do higiemy intymnej Organique │Balsam do stóp Saaf

Witajcie,

Przyznam się Wam, że polubiłam mini recenzje, czyli te swoją pigułkę prawdy;). Czasem zdecydowanie nie widzę potrzeby dłuższego rozwodzenia się nad produktem. Poza tym mam/mamy, 3 w 1 i w potrzebie, jak znalazł...
To do rzeczy - zacznę od kosmetyków, które - no cóż, zapraszam do lektury:P...

Dezodorant w kulce Mango i Papaja Alverde...



Producent:
Antyperspirant w kulce, o świeżym zapachu owoców papai i mango. Zapewnia 24-godzinną ochronę przed potem i nieprzyjemnym zapachem. Specjalny kompleks składników ochronnych nie uczula wrażliwej skóry, wyciąg z owoców łagodzi podrażnienia, pozostawiając ją zawsze czystą i świeżą.


Skład:
Aqua, Aloe Barbadensis Extract*, Zinc Oxide, Cellulose, Glycery Caprylate, Xanthan Gum, Triethyl Citrate, Zinc Ricinoleate, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Hydrogenated Palm Glycerides, Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrated Silica, Hydrogenated Lecithin, Mangifera Indica Seed Oil, Mangifera Indica Fruit Extract*, Carica Papaya Fruit Extract*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Citral**, Citronellol**, Farnesol**, Geraniol**

* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oilsl


50 ml dezodorantu otrzymujemy w solidnej szklanej butelce typu roll-on. Niezwykle przyjemny słodkawy aromat owoców, towarzyszy aplikacji. I to byłoby prawie na tyle, jeśli o zaletach wspomnieć;).
Niestety, nie ma mowy o skutecznej ochronie przed potem, zwłaszcza przez 24 godziny - to taki żarcik ze strony producenta.
Poza tym, nieprzyjemny w stosowaniu, ze względu na maziowatą - sprawiającą wrażenie klejącej i ciągnącej - konsystencję.
Broni się jeszcze składem i ceną, bo nawet z dostępnością wiemy jak jest - głównie drogerie DM. Nie wiedzę już go w ofercie i nie płaczę...


Cena: ok. 2 -3 Euro / na Allegro widzę ok. 26 zł




Płyn do higieny intymnej Organique...



Producent:
Łagodna emulsja do higieny intymnej Bloom Essence ORGANIQUE o zapachu japońskiej wiśni, stworzona z myślą o troskliwej pielęgnacji skóry kobiet. Emulsja zawiera wyciąg z japońskiej wiśni bogaty w witaminy A i C, botaniczny kompleks zawierający wyciąg z lili wodnej oraz wyciąg z babki lancetowatej. Składniki te mają właściwości przeciwzapalne i łagodzące, zapewniając świeżość i długotrwały komfort wrażliwych okolic intymnych.


Skład:
Aqua, Cocamiopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Plantago Lanceolata Leaf Extract, Prunus Serrulata Flower Extract, Xanthan Gum, Lactic Acid, Mica, Titanium Dioxide, Carmine, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum.


W plastikowym opakowaniu, z wygodną pompką, znajduje się 250 ml różowej, połyskującej emulsji. Cała seria Bloom Essence, przyciąga mnie nietuzinkowym wyglądem i ślicznym, świeżym aromatem.
Wygodny w użyciu, ale niestety w moim wypadku nie sprawdził się i kompletnie mnie nie porwał. Przy całej, ogromnej sympatii, jaką darzę markę, z żalem "kreślę" te słowa...
W momencie, kiedy miał łagodzić, odnosiłam wrażenie, że potęguje dyskomfort. Niechętnie "spotykałam się" z nim w miejscach intymnych. Zdecydowanie przyjemniejsze odczucia miałam myjąc ciało, czy choćby ręce - i tak, w tej roli rewelacyjny. Ale w końcu przeznaczenie oczywiste, bo do kąpieli zakupiłam nektar z tej linii - notabene cudne opakowanie :).

Cena: 30 zł



I na koniec miły akcent - Balsam do stóp, stosunkowo niszowej naturalnej marki Saaf...



Producent:
Balsam intensywnie nawilżający, zapewnia optymalne nawilżenie. Pomaga uspokaja, łagodzi i ożywia szorstkie, suche stopy na noc. Balsam zmiękczający do stóp działa jak karma dla stóp, odżywia skórę i tworząc barierę ochronną, aby zapobiega suchości.


Skład:
Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit oil*, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter*, Cera Alba (Beeswax)*, Nigella Sativa (Black) Seed Oil*, Melia Azadirata (Neem) Seed Oil*, Tocopherol (Natural Vitamin E), Backhousia Citriodora (Lemon Myrtle) Leaf Oil*, Rosmarinus Officiinalis (Rosemary) Leaf Oil*, Limonene1, Linalool1, Citral1.



W solidny, szklany słoik, zapakowano nam 40 g balsamu. Całość, podana w tekturowym kartoniku na miarę. Wchodząc właśnie na stronę sklepu zauważyłam, że firma zmieniła nieco design opakowań, rozjaśniając się trochę;).
Sam balsam, to treściwe mazidło, bez specjalnie wzruszających doznań zapachowych, ale też nie odrzuca. Jednak działanie rekompensuje nam brak fajerwerków. To jeden z najlepszych, naturalnych, nawilżających specyfików do stóp, jakie miałam okazję próbować. Fantastycznie pielęgnuje  stopy, odżywia, widocznie zmiękcza, ale co dla mnie najistotniejsze, świetnie i długotrwale nawilża - brawa:D.
Po kąpieli, kiedy me stopy są szczególnie spragnione, sprawdzał się rewelacyjnie. Dokładnie to czego szukałam i czego oczekuję.
Swój zdobyłam w TK Maxx - tam znajdziecie wiele eco pereł, niedostępnych na co dzień - takie przyjemne miejsce "odkryć":D

Cena: £15 / w Pl nie znalazłam, ale warto szukać



Ciekawi mnie, czy znacie, któryś z tych trzech produktów?
Jeśli tak, to jak się u Was sprawdził?

pozdrawiam


wtorek, 23 września 2014

Relaksujący Olejek do Kąpieli Pat&Rub │Off topic - deal życia

Witajcie,

Któż nie lubi (jeśli tylko czas pozwala), zanurzyć się w ciepłej, aromatycznej kąpieli z kieliszkiem wina w dłoni? Uwielbiam się tak taplać, co prawda po ten kieliszek, sięgam zdecydowanie rzadziej;). Nie mniej, każdą kąpiel nieco sobie umilam - przyjemnym zapachem, blaskiem świec etc.. Jednym ze specyfików po jakie wtedy sięgam, są różnego rodzaju (czasem i przeznaczenia) olejki. O jednym z nich możecie przeczytać poniżej, czyli tytułowy Relaksujący Olejek do Kąpieli Pat&Rub...



Producent:
Relaksujący Olejek do Kąpieli zapewnia błogie chwile pod prysznicem lub podczas kąpieli w wannie. Zapach duetu trawa cytrynowa i kokos odpręża ciało i zmysły.
Ekologiczny Olejek odświeża, odżywia i nawilża skórę. Tłoczone na zimno oleje z oliwek i słonecznika oraz naturalna witamina E nawilżają i ujędrniają skórę, a także łagodzą podrażnienia. Naturalny olejek z trawy cytrynowej poprawia wygląd skóry: wygładza ją i oczyszcza. Odświeża umysł i sprawia, że skóra przyjemnie pachnie.
Wlej do wanny nakrętkę (około 40 kropli) lub dwie relaksującego olejku do kąpieli. Pod prysznicem - pod koniec kąpieli - rozprowadź niewielką ilość kosmetyku na ciele, lekko spłucz ostatnimi strumieniami. Olejek doskonale nadaje się również do masażu ciała ostrą rękawicą.


Skład:
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Polyglyceryl-3 Palmitate, Glyceryl Caprylate, Parfum, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Cymbopogon Citratus Herb Oil, Citral, Linalool.



Swoje 200  ml olejku, zużyłam błyskawicznie. Ale przez czas, w którym stał na wannie w gotowości - zdecydowanie był "ozdobą". Porządna, oszroniona butelka, z nienaganną etykietą (mimo ciągłej styczności z wodą, do końca zachowała wygląd i fason) i barwa olejku, nie bez kozery przyciągały uwagę...

Na zdjęciu, kolor jest nieco intensywniejszy, niż w rzeczywistości...

 
Etykieta nie okala całkowicie flaszki, co daje możliwość podejrzenia, ile jeszcze nam tej przyjemności zostało;). Ogromnie chwalę estetykę i trwałość całości. Za to wielkie brawa dla firmy. Uwielbiam taką dbałość o szczegóły.
Przechodząc do części użytkowej - olejek wlewałam bezpośrednio z butelki i "na oko", w zależności od humoru. Przyjemny, subtelny aromat, podobny do pozostałych kosmetyków z serii (a przynajmniej do balsamu do rąk czy stóp), jednak delikatniejszy. Roznosi się po całej łazience, błyskawicznie wprawiając nas w dobry, leniwy, kąpielowy nastrój;)...

Aromat trawy cytrynowej i kokosa - tego drugiego osobiście prawie nie wyczuwam...


Mieszanka bazująca na oleju słonecznikowym i oliwie z oliwek świetnie pielęgnuje naszą skórę, podczas kąpieli i myślę, że także chwilę po;). Jednak olejek nie jest jakoś specjalnie tłusty, zatem, gdy chcemy osiągnąć porządny rezultat nawilżenia - dozujemy odpowiednio większą jego porcję. I właśnie tutaj w zależności od tego, czy miałam zamiar potraktować się potem masłem czy nie, manipulowałam ilością.
Po kąpieli, ciało otula delikatna woń, a samo jest przyjemne w dotyku, chciałoby się rzec "miękkie, jak aksamit":). Producent  poleca olejek także do masażu, jednak nigdy go tak nie używaliśmy...
Z ciekawostek to powiem Wam, że olejek ów jest niezwykle fotogeniczny, lol - też bym tak chciała - w każdym ujęciu mu do twarzy;).

Jeśli macie chrapkę na ten piękny i praktyczny kosmetyk, pamiętajcie o wielu, częstych promocjach w Pat&Rub. Ten oczywiście też nabyłam w takiej ofercie:), dlatego nie pamiętam już ceny...


Cena regularna: 69 zł


Znacie się z olejkami Pat&Rub?
Jeśli macie ochotę, mogę kiedyś spróbować odtworzyć recepturę,
tak, jak uczyniłam to z peelingiem - tutaj...
Dajcie proszę znać:).



Off topic - deal życia

A teraz coś Wam opowiem...
Zacznę od tego, że nie, wcale nie jestem z siebie dumna. Jednak zdaje mi się, że każdemu z nas zdarzają się różne, dziwne, wpadki czy przypadki  - nie wiem tylko czemu odnoszę wrażenie, że ja to się głównie po to urodziłam, by je kolejno zaliczać;).
Ale do rzeczy. W którymś momencie naszego życia, mąż zamawiał pokrowiec do swojego telefonu. Zbierając oleje do mikstury przeciw wypadaniu włosów, podpięłam się pod zamówienie i na szybko wyszukałam olej lniany. Dodatkowym atutem dołączenia czegoś do zamówienia, była darmowa przesyłka:).
Listonosz dziś mi dostarczył olej - super, błyskawica swoją drogą.
Oglądam, cieszę oczy...
Etykieta krzyczy Raw Linseed Oil. A w składzie widnieje 100% Pure Linseed Oil - i tak brzmiał tytuł kosmetyku na stronie. Wszystko cacy, tylko czemu doczytuję (po angielsku, bo zamawiam w UK), że po kontakcie ze skórą natychmiast zmyć wodą z mydłem? - tego jest więcej, ale to najszybciej skumałam.
Lol, olej z wiesiołka, to Ty? Dziwne - rozpoczął się intensywny proces myślowy i szczegółowe oględziny... Co to za olej lniany, którego nie mogę dodać do mikstury do włosów?! Jest jakiś certyfikat - hm. I jest info Cricket Bats (:P) - wkradł się niepokój. Co olej lniany ma wspólnego z krykietem i jak to możliwe, że dopiero to zauważyłam?

Zaczynając od końca: pośpiech, pewność, że olej lniany to albo do ust, albo na twarz (zanim kupiłam wiele naczytałam się o właściwościach, ale w moich rejonach tematycznych o krykiecie nie było mowy, bo zapewne wzmożyłabym czujność), roztrzepanie, brak doskonałej znajomości języka (dla mnie to często jeszcze obce słowa - zanim zrozumiem, muszę niestety często pomyśleć), okazyjne zamówienie, a nie w sklepie kosmetycznym  i wreszcie oszczędność - na przesyłce.
Dodatkowo, dotychczas -  pojęcia "pure" i "raw" - nierozłącznie kojarzyłam z kosmetykami i jedzeniem... a tu proszę, warto te horyzonta jednak poszerzać...
 
Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy przy pomocy Google doszłam do tego, że nabyłam olej do kijków krykietowych hahaha

A co ma wspólnego z krykietem? - Otóż ma bardzo wiele, ale, że ja sportowa nie jestem, poza stepowaniem (czy zumbą) i zerkaniem na piłkę, zresztą "kątem oka" (tylko mundiale etc.), to nie wiedziałam. Wzmiankę o tym znalazłam po wpisaniu "kije do krykieta" w Wikipedii...

Nie mogłam uwierzyć, serio? No ludzie, tego jeszcze nie grali... Jak można kupić sobie olej lniany, z przeznaczeniem do pałek od gry:P - co nie można? Kolejny raz widzę, że wiele można;)... A zabawę wzmożyła jeszcze Tanika, zadając mi pytania: "Do jakich kijków?, "Żartujesz?" etc... no ale suma summarum przyznała mi laur dealu życia:P - bezcenne.

:)


Wnioski się same nasuwają prawda?
A jeśli jeszcze nie, proponuję powrót do akapitu: "Zaczynając od końca".


pozdrawiam

czwartek, 11 września 2014

Otulające masło do ciała │Pat&Rub ♥

Witajcie,

Nie dalej, jak na początku wakacji opisywałam Wam scrub do ciała - tutaj, którego zapach i działanie mnie zdecydowanie zachęciły, ba wręcz rozochociły. Dziś natomiast mam przyjemność pokazać z tej samej serii i marki mało do ciała Pat&Rub...



Producent:
Masło o ciepłym, otulającym zapachu naturalnej wanilii, karmelu i cytryny oraz konsystencji tortowego kremu. Bogactwo i wysokie stężenie maseł i olejów roślinnych sprawiają, że nawet bardzo sucha skóra staje się znakomicie nawilżona i uelastyczniona. Efekt zauważalny jest już po pierwszym użyciu. Do stosowania od stóp po dekolt.


Skład:
Aqua, Butyrospermum Parkii , Caprylic/Capric Triglyceride, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Olive (Olea Europaea) Oil, Hydrogenated Olive Oil, Myristyl Myristate, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Squalane, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citral, D-Limonene, Linalool.


W zgrabnym, solidnym, plastikowym słoiku nabyłam 250 ml białej mazi z (wszystkim raczej doskonale znanej) naszej rodzimej firmy Pat&Rub.
Seria otulająca (bo z niej właśnie pochodzi rzeczone masło) została wypuszczona na rynek w 5 urodziny marki. Jednak sadzę, że powodzenie linii, przyczyniło się do - po pierwsze: wprowadzenia  oferty na stałe, po drugie poszerzenia asortymentu w jej obrębie. I tak, na dzień dzisiejszy poza podstawowymi: scrubem, masłem do ciała i balsamem do rąk, z serii otulającej mamy: żel, olejek, balsam do ciała i balsam do stóp, lol.
Wracając jednak do masła. Zapach, to jest to co w moim przekonaniu szczególnie mnie przyciąga do serii.  Jest to subtelna woń karmelu, z przebijającą się nutą waniliową złamaną cytryną. W efekcie otrzymujemy ciepły i przytulny aromat, umilający chłodniejsze popołudnia czy wieczory:). Konsystencja jest dla mnie idealna, bardziej rzekłabym zwarta, acz delikatnie i gładko sunie po ciele...






Wchłania się znakomicie, świetnie odżywiając, długotrwale nawilżając i delikatnie napinając naszą skórę. Ciało pozostawia aksamitne i niezwykle przyjemne w dotyku. Masło dosłownie otula nas ciepłą chmurką aromatu i mgiełki. Przyciąga owady... prrr się rozbujałam :P
A poważnie, jest tak jak być powinno, jest tak, jak marzymy by było:). Zapach, konsystencja, działanie na medal, ale nie byle który, a złoty. Fantastyczny, zielony skład - sama natura zamknięta w rozkosznym aromacie. W połączeniu z korzystnymi ofertami promocyjnymi P&R otulające masło do ciała, jawi się nam ideałem w swojej kategorii - jak na razie:).


Cena: regularna 75 zł, ale Pat&Rub często raczy nas licznymi promocjami:)


Ręka do góry, kto miał już okazję poznać tę serię...
Jakie są Wasze wrażenia?
A może znacie inne naturalne, tak dobre masła?


pozdrawiam

środa, 23 lipca 2014

Czyścik popkornowy - Let The Good Times Roll │Lush

Witajcie,

Nie uwierzycie, jednak zdjęcia dzisiejszego produktu, nabierały mocy prawnej na dysku kilka miesięcy hah. Ciągle nie mogłam się zebrać do opisania cudaka. Jednak zdecydowanie jestem do tego gotowa i przedstawiam Wam Czyścik popkornowy, czyli Let The Good Times Roll z Lush...



Producent:
Czyścik do mycia twarzy i ciała. Jest łagodną ucztą dla skóry, zostawia  ją miękką w dotyku z popcornowym, maślanym zapachem. Skrobia kukurydziana delikatnie złuszcza, natomiast cynamon pobudza i pozostawia uczucie świeżości i ożywienia, pozostawia piękną i miękką skórę. Łagodnie oczyszcza, koi i zmiękcza skórę, nadając jej naturalny blask.


Skład:
Maize Flour (Zea mays), Glycerine, Talc, Water (Aqua), Corn Oil (Zea mays), Polenta, Fair Trade Organic Cinnamon Powder, Perfume, Gardenia Extract, Popcorn.



Tradycyjny lushowy, czarny słoik zawiera 100 g żółtej pasty. Kluczowym elementem (poza zielonym, krótkim składem), jest tu zapach, który sprawia, że krew zaczyna szybciej krążyć i robię się głodna, a wręcz łakoma;). Zniewalający aromat karmelowego popcornu - zmiękcza nie tylko skórę, ale też moje zmysły.
W mazi zanurzone są kawałki najprawdziwszego popcornu, czego na zdjęciach u mnie nie zobaczycie, ale wystarczy poszperać w sieci;).




Wielką przyjemnością byłoby użytkowanie pasty, która skutecznie, ale jednak nie tak subtelnie - złuszcza i oczyszcza twarz. Niestety, z żalem musiałam przyjąć do wiadomości, że czyścik podrażnia moją delikatną i wrażliwą cerę:(. Zrobiłam trzy podejścia, z kilkudniowymi przerwami - za każdym razem historia się powtarzała.
Na szczęście to cudo, jest też do ciała i w ten sposób wykorzystałam pastę z powodzeniem. Aromat towarzyszący łazienkowym rytuałom obezwładniał - nawet mojego męża:). Ciało pozostawało fantastycznie oczyszczone, skóra mięciutka w dotyku i skandalicznie pachnąca przez jakiś czas. Jednak raczej się nie pokuszę o kolejny zakup, bo nabyłam z myślą o facjacie. A na tej zdecydowanie lepiej sprawdził się aniołek - Angels on Bare Skin, o którym już pisałam - klik. Oczywiście, jeśli macie dostęp, warto przetestować, każda cera może przecież zareagować inaczej.


Cena: £ 6.40



Ręce do góry, kto miał ten czycik i u niego się sprawdził?
Czy może też wolicie aniołka?


pozdrawiam

poniedziałek, 7 lipca 2014

Otulający scrub cukrowy ♥ │Pat&Rub

Witajcie,

Ciągle tyle spraw do wyjaśnienia i projektów do zrealizowania, że dawno nie było konkretnej recenzji;). Czas najwyższy nadrobić, co zaległe. Zatem z nieukrywaną przyjemnością pokażę Wam dziś Cukrowy Scrub Pat&Rub z serii otulającej - jak zapewne wiecie, specjalnie stworzonej na 5 urodziny marki...



Producent:
Karmel, Cytryna, Wanilia 500 ml
Cukrowy scrub do ciała o ciepłym naturalnym zapachu karmelu, wanilii i cytryny. Delikatnie złuszcza, ekspresowo nawilża i poprawia wygląd skóry. Nazywamy go "Twoja Nowa Skóra”. Kryształki cukru złuszczają martwy naskórek, a oleje i masła roślinne sprawiają, że skóra staje się nawilżona i odżywiona. Pięknie wygląda i pachnie. Po użyciu scrubu skóra nie potrzebuje już użycia balsamu, ani masła do ciała.


Skład:
Sucrose, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Decyl Cocoate, Butyrospermum Parkii , Cera Alba, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glyceryl Stearate, Olive (Olea Europaea) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Parfum, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citral, D-Limonene, Linalool.


Plastikowy, solidny słoik, niczym małe wiaderko, mieści w sobie pół litra produktu. Beżowa etykieta, w minimalistycznym stylu, jednak zawierająca niezbędne info dla nas, okala białawy pojemnik. Z obawą odchylałam po raz pierwszy wieczko. Lękałam się buchających oparów cytryny, a tu jakże miła niespodzianka! Z niedowierzaniem porządnie się zaciągnęłam raz, drugi, trzeci... i przepadłam całkowicie:). Połączenie słodkiego karmelu, wanilii i cytryny, która fantastycznie nadaje świeżości całości, zdecydowanie przemawia do mnie i koi zmysły. Seria rewitalizująca, to kompletnie nie moja bajka, ale otulająca swoim aromatem trafia prosto w mój uradowany nos;). Konsystencja kremowa, ale zbita, z sączącymi się naturalnymi olejami, co wyraźnie widać na zdjęciach...





Taka formuła, utrudnia nieco aplikację specyfiku na suche ciało (to dla wielbicieli hardcore'owego zdzierania), jednak po delikatnie zwilżonym, rozprowadza się wygodnie. I właśnie drugi sposób, jest moim ulubionym. 
Ale nie dajcie się zwieść, nie od razu było nam ze sobą tak dobrze;). Po raz pierwszy użyłam delikwenta w kąpieli, w wannie pełnej wody, standardowo przed depilacją - i to był podstawowy błąd. Ciało zbyt mokre, by peeling gładko sunął po skórze, raczej się kruszył i uciekał do wody. A maszynka do golenia dusiła się, pozostałą warstwą tłuszczu... Woda z zawiesiną, wanna w stanie krytycznym, zwłaszcza po wypuszczeniu wody... aaa lekka masakra...:P.
Trzeba było sposobem wypracować wspólny kompromis - dla chcącego nic trudnego - i wtedy scrub pokazał całą swoją moc. Po złotawe cudo, sięgam wyłącznie pod prysznicem, kiedy ciało lekko podeschnie, wtedy produkt się nie kruszy, a bezproblemowo masuje, dając maximum przyjemności i pełen relaks - to lubię:). Nienachalny aromat rozluźnia.
Po zabiegu, skóra pozostaje otulona warstwą tłuszczyku, jednak to sama dobroć, której nie ścieram wycierając się ręcznikiem. Raczej delikatnie przykładam, pozwalając ekologicznym olejkom zadbać o skórę.  Ta pozostałość jest przyjemna, nie wmasowuję już balsamu, czy masła - pozwalam, by natura wniknęła w głąb skóry i pozostawiła ją nawilżoną, odżywioną i delikatnie napiętą - co też czyni:). Teraz żyjemy zgodnie... i widzę, że jeszcze trochę ze sobą pobędziemy, bo skubaniec jest wydajany. Z czystym sumieniem proponuję Wam, przy okazji promocji (których firma nie szczędzi), zaopatrzyć się w jakowyś scrub Pat&Rub, by zobaczyć, czy i Wam się spodoba:).


Cena: 89 zł; swój nabyłam w ofercie - 50%



Znacie serię otulającą z P&R? Jestem też ciekawa, co sądzicie
o zapach stosowanych w Pat&Rub? Dajcie proszę znać w komentarzach:)


pozdrawiam


środa, 18 czerwca 2014

Olejek migdałowy

Witajcie,

Lubicie migdały? Ja bardzo, także jako główny składnik Rafaelo, Amaretto, syropu migdałowego do kawy czy kremów mniam, mniam:D. Zapach migdałowy jest też miły moim nozdrzom. A sam olejek migdałowy - jako "eliksir urody" - został już ponoć odkryty w starożytności.
Po raz pierwszy,  z tym olejkiem, zetknęłam się rok temu - zakupując w bułgarskiej aptece, pod szyldem Ikarov. Oczywiście olejki owe, firmuje wiele marek, najważniejsze jednak, by był nierafinowany, bo wtedy zachowuje najwięcej swoich właściwości...



Skład olejku Ikarov:
Prunus amygdalus dulcis oil, Rosmarinus officinalis extract - naturalny przeciwutleniacz.

Cena: ok 15 zł za 55 ml / w Pl - sklepy internetowe

Nie mogę znaleźć informacji, czy ów jest nierafinowany - jeśli coś wiecie dajcie znać proszę...


Olejek ze słodkich migdałów wyciska się na zimno (w temp. poniżej 50°), z nasion migdałowca pospolitego. Posiada żółtawy kolor, delikatny, słodkawy smak i ledwo wyczuwalny zapach. Należy do grupy olejków suchych, zatem nie pozostawia tłustego filmu na skórze.
Zawiera, m.in. wiele substancji odżywczych:

  • proteiny,
  • sole.
witaminy A, E, D oraz z grupy B, a także kwasy:

  • linolowy 20-30%,
  • oleinowy 60-70%,
  • palmitynowy,
  • stearynowy.

Dzięki tym składnikom: nawilża i ujędrnia, łagodzi podrażnienia i opóźnia procesy starzenia. Zatem skóry suche, wrażliwe, czy podrażnione, mogą bardzo skorzystać na spotkaniu z delikwentem:). Olejek migdałowy, często jest określany, jako "skóra w olejku", ponieważ bardzo dobrze się wchłania, a jego budowa, jest bliska strukturze ludzkiej skóry.

Olejek migdałowy jest bardzo wszechstronnym specyfikiem w dwojakim znaczeniu. Można nim pielęgnować już delikatną skórę niemowlaków, jak i pani w wieku dojrzałym i to "od stóp do głów". Mianowicie, sprawdzi się:

  • w kąpieli maluchów - wystarczy dodać kilka kropli do wanienki z wodą; jako naturalny emolient, zastępuje oliwkę do ciała dla dzieci; złagodzi też zaczerwienienia i podrażnienia pod pieluchą:),
  • podczas ciąży i odchudzania, uchroni przed rozstępami i zadba o skórę, zatem warto nim także smarować rosnący, czy malejący brzuszek - jest składnikiem ulubionej oliwki z Rossmanna Babydream:),
  • przy demakijażu oczu - nie podrażnia,
  • w pielęgnacji suchych, matowych i zniszczonych włosów,
  • w pielęgnacji paznokci,
  • w pielęgnacji twarzy - nawilża, działa przeciwzmarszczkowo, przywraca skórze młodość,
  • w pielęgnacji ciała po opalaniu, po poparzeniach UV - oczywiście do tego lepiej nie doprowadzać; przy stanach zapalnych skóry,
  • jako półprodukt w domowej produkcji kosmetyków.

U mnie, owa "skóra w olejku", nie sprawdziła się na włosach. Uparciuchy, rozkochały w sobie olejek arganowy;).  Nie stosowałam regularnie na twarzy. Natomiast najczęściej, jako komponent w samorobionych kosmetykach. Olej migdałowy znajdziecie w moim: kawowym peelingu do ciała, masełku pomarańczowym i peelingu a'la Pat&Rub. I tutaj uwaga: w temp. powyżej 70° C traci swoje właściwości.
Kiedyś przetestuję go na twarzy. Jestem ciekawa, jak się zachowa, bo gdzieś wyczytałam, że skubaniec może zapychać. Tak czy owak, jest niezbędny w mojej kosmetyczce i zawsze staram się by był pod ręką.

Natomiast z gorzkiej odmiany migdałów, pozyskiwany jest kwas migdałowy, jeden z najdelikatniejszych kwasów AHA stosowanych w kosmetyce.

Znalazłam jeszcze ciekawą informację o samych migdałach. Dla osób nie trawiących laktozy (i nie tylko), migdały mogą posłużyć do zrobienia mleka  - mleczko migdałowe. "Obrane migdały (w skórkach lub bez) trzeba pozostawić w miseczce z wodą na około 8 godzin lub całą noc, a następnie odcedzić i wrzucić do blendera razem z wodą w proporcji 1 szklanka migdałów na 2-3 szklanki wody. By uzyskać mleko, gotowy roztwór trzeba przecedzić przez gazę lub pieluchę tetrową." Ja czasami kupuję mleko/napój migdałowy Alpro - polecam jest przepyszne:).

A same migdały wcinałam pod koniec ciąży, kiedy trawiła mnie okrutna zgaga;)


żródło:
http://dziecisawazne.pl/olejek-migdalowy-niesamowite-wlasciwosci/
http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Olej-ze-slodkich-migdalow-ORGANICZNY/167



Jakie są Wasze doświadczenia z olejkiem migdałowym?


pozdrawiam


Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *