Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ust. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2015

Zabawa dla Czytelników │ Regenerujące Serum do Ust Pat&Rub

Witajcie,

Zacznę wreszcie od nagrodzenia Czytelników... wiem, że długo czekaliście i dziękuję za cierpliwość. Jednak zanim wygrzebałam się z lenistwa trochę minęło;). Dodatkowo, miałam kłopot z wyborem. Nawet chciałam już go oddać w Wasze ręce, z racji własnego chwilowego wyłączenia się, acz ostatecznie po kilku przemyśleniach udało mi się:). Świąteczny, a z tego względu stosunkowo wyjątkowy upominek, trafi w ręce przemiłej osoby, która jest ze mną od dawna na Wyspie. Która mimo trudności była... i jest... Dziękuję Ci serdecznie...

Czerwona Filiżanko

GlamGlow trafia w Twoje łapki...




Drugi upominek - niespodziankę - z przyjemnością przekażę na ręce równie sympatycznej persony, która zwiększyła mą wiarę, w ten Nowy, lepszy Rok. Że jednak on-line da się dostrzec sporo i która rozpieszcza me oczy niesamowitymi kadrami - dziękuję z całego serducha...




Dziewczyny, proszę o kontakt na maila:




Ponieważ już prawie połowa stycznia (olaboga), kolejna Nagroda dla Czytelników obejmuje jednocześnie luty. Jest to Nawilżający krem na dzień Dr. Schellera - 40ml...






Dziś przedstawię Wam jeszcze produkt, który niejako nieco mnie zaskoczył - czy pozytywnie? - odpowiedź znadziecie poniżej - zapraszam:). Regenerujące Serum do Ust i Okolic Anty Aging Pat&Rub...




Producent:
Serum napina i nawilża skórę ust, regeneruje ją i ujędrnia. Może być stosowane również do pielęgnacji anty - aging skóry w okolicach ust. Działa natychmiast i długofalowo. Bezpośrednio po użyciu daje efekt wygładzenia, skóra jest napięta i gładsza. Stosowane długofalowo zmniejsza głębokość zmarszczek wokół ust i sprawia, że usta stają się pełniejsze. Zawiera Voluform - innowacyjny, naturalny surowiec, który stymuluje komórki tłuszczowe do wzrostu, przez co daje efekt napięcia skóry, ujędrnia i przywraca gęstość skóry. Wmasuj delikatnie w usta i w skórę nieco powyżej linii warg, a w razie potrzeby stosuj na zmarszczki w okolicach ust i nosa.


Skład:
Aqua, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Propanediol, Glycerin, Hydrogenated Olive Oil, Palmitoyl Isoleucine, Sodium Hyaluronate, Butyrospermum Parkii , Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Limonene.



Białe mazidło, otrzymujemy w miękkiej tubce, z wygodnym aplikatorem, o pojemności 15 ml. Serum jest niezwykle lekkie, a rzadka konsystencja, błyskawicznie wchłania się w usta. Faktycznie, bardzo dobrze je nawilża, nie pozostawiając tłustej czy dyskomfortowej powłoki...




Przy dłuższym stosowaniu, spełnia nie tylko rolę balsamu nawilżającego, czy ochronnego i regenerującego, ale świetnie ujędrnia. Pełniejsze pozostają usta, ale okolica wokół również wiele zyskuje - dokładnie, jak sugeruje producent:). Bardzo trudno jest mi znaleźć produkt o podonym spektrum działania, bo jednak balsamy do ust czy pomadki ochronne, nawilżające - tymi pozostają. Kojarzycie coś?
W tym przypadku otrzymujemy więcej, dlatego chętnie po serum sięgam. Przyjemny, subtelny, choć trudno mi określić jaki konkretnie zapach, tylko potęguje tę przyjaźń:).


Cena: 79 zł - jak zawsze w Pat&Rub jest mnogość promocji, które dodatkowo się ze sobą łączą:)


Znacie powyższe serum? Jestem ciekawa i ponowię pytanie: może
spotkaliście podobny produkt?

pozdrawiam

środa, 9 lipca 2014

Maseczka Lavera │Woda micelarna Phenome │Balsam do ust Alterra ♥

Witajcie,

Dziś przychodzę do Was z kilkoma recenzjami. Produkty, które przedstawię zdecydowanie zasługują na uwagę, jednak nie koniecznie na specjalne miejsce w osobnej notce;). Tym bardziej, że o jednym z nich krążą już legendy. I właśnie od niego zacznę, czyli Balsam do ust z ekstraktem z rumianku Alterra...






Producent:
Sztyft Alterra pielęgnuje usta dzięki cudownym składnikom zawartym w formule, znajdziemy tu olej rycynowy, kokosowy, jojoba, słonecznikowy, wosk pszczeli, wosk candelilla, oliwę z oliwek, olejek z marchwi oraz witaminy A i E. Pomadka nie zawiera syntetycznych barwników, aromatów i substancji konserwujących. Nie zawiera również silikonu, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. Surowce roślinne pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych i dzikich zbiorów. Tolerancja skóry potwierdzona dermatologicznie.


Skład:
Ricinus Communis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Candelilla Cera, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii, Olea Europaea Fruit Oil*, Tocopheryl Acetate, Aroma, Helianthus Annuus Seed Oil, Chamomilla Recutita Oil*, Daucus Carota Sativa Root Extract, Beta-Carotene, Tocopherol.

* z certyfikowanych upraw ekologicznych


Balsam otrzymujemy w wygodnym sztyfcie, w ilości 5 g. Nie będę rozwodzić się się zbyt wiele, bo jak już wspomniałam, o produkcie krążą pozytywne legendy. Moim zdaniem całkowicie zasłużone. Konsystencja pomadki pozwala na gładkie sunięcie po ustach, świetnie je nawilża i bardzo dobrze pielęgnuje. Skład jest fantastyczny po prostu! Na uwagę zasługuje fakt, że jednym z komponentów jest olejek rycynowy, o którym wiadomo, że potrafi zadbać o włosy. Dlatego pomadka Alterry często stosowana jest do pielęgnacji rzęs i brwi - z bardzo dobrymi efektami:D. Jeszcze tego nie próbowałam, ale zamierzam i Was gorąco namawiam. W tym przedziale cenowym, nie znajdziemy lepszej oferty do tak skutecznej pielęgnacji zarówno ust i rzęs:D.


Cena: ok. 5 zł




Kolejny kosmetyk, mimo wielu świetnych opinii, nie pomieszkał ze mną zbyt długo. Może Was zaskoczę, jeśli chcecie wiedzieć czemu, zapraszam do czytania dalej o Płynie micelarnym z Phenome...




Producent:
Łagodna woda micelarna polecana do oczyszczania wszystkich typów skóry, w tym wrażliwej, ze skłonnością do podrażnień i zaczerwienień. Może być stosowana również jako preparat do demakijażu delikatnej skóry wokół oczu i ust. Formuła bez zawartości mydła, oparta na naturalnej wodzie różanej i aloesowej, nie zawiera substancji zapachowych ani barwników, mogących podrażnić delikatne partie skóry. Jej skuteczność polega na wykorzystaniu miceli, czyli cząsteczek składających się z warstwy wodnej oraz tłuszczowej. W wyniku kontaktu ze skórą cząsteczki tłuszczowe łączą się z sebum i resztkami makijażu, a wodne z kurzem i pozostałymi zanieczyszczeniami. Właściwości oczyszczające preparatu zostały wsparte przez naturalne ekstrakty roślinne o działaniu nawilżającym i kojącym, które dodatkowo pielęgnują skórę, eliminując uczucie ściągnięcia naskórka.


Skład:
Rosa Centifolia Flower Water**, Aloe Barbadensis Leaf Water**, Betaine*, Decyl Glucoside**, Glycerin**, Polyglyceryl-4-Caprate**, Aqua**, Carica Papaya Fruit Extract*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Camellia Sinensis Extract*, Hamamelis Virginiana Leaf Extract**, Cedrus Atlantica Bark Extract**, Aloe Barbadensis Leaf Juice**, Mentha Piperita (Peppermint) Extract**, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract**, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract*, Ananas Sativus (Pineapple Plant) Fruit Extract**, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract**, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid**.

*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils



200 ml wody micelarnej, dostajemy w bardzo wygodnej, brązowej, plastikowej butelce z atomizerem - komfortowe rozwiązanie. I na tym - prawie - kończą się, jak dla mnie plusy;). Płyn ma okrutny zapach róży, po prostu mnie odrzuca. I to kluczowy powód naszego rozstania. Nie dałam rady, mimo kilku prób. Po aplikacji, miałam wrażenie lepkości na twarzy, co do przyjemności nie należało.
Mimo tego, woda jest skuteczna, radzi sobie z demakijażem oczu i lica. Jednak wymienione wyżej cechy, wpłynęły na awersję wobec produktu, do którego na pewno więcej nie powrócę. Jeśli jednak różany aromat Wam nie straszny, polecam zapoznać się z kosmetykiem, przy okazji promocji w Phenome - oczywiście też z niej skorzystałam;).


Cena: 80 zł




Ostatni kosmetyk, goszczący w notce - to Intensywnie pielęgnująca maseczka do twarzy z BIO wiesiołkiem Lavera...




Producent:
Przeznaczona do intensywnej pielęgnacji skóry suchej i alergicznej (z atopowym zapaleniem skóry). Pielęgnuje, łagodzi podrażnienia, głęboko nawilża i pozostawia przyjemne uczucie elastycznej i wygładzonej skóry. Wspomaga naturalne procesy naprawcze. W celu wyeliminowania reakcji alergicznych oraz interakcji nie zastosowano barwników, zapachów ani konserwantów.


Skład:
Water (Aqua), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Glycerin, Alcohol*, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Glyceryl Stearate Citrate, Rhus Verniciflua Peel Wax, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Sodium Lactate, Xanthan Gum, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Lauroyl Lysine, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil*, Glucose Glutamate, Dipotassium Glycyrrhizate, Hydrogenated Lecithin, Hydrogenated Palm Glycerides, Levulinic Acid, Lecithin, Lysolecithin, Brassica Campestris (Rapeseed) Sterols, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Cellulose.

* Składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych


W saszetce, znajduje się 10ml białej, przyjemnie pachnącej mazi, do jednorazowego użytku. Po nałożeniu pędzelkiem na twarz, szyję i dekolt, oddałam się swoim czynnościom na 15 minut. Bardzo komfortowe uczucie, towarzyszące podczas obecności maski na licu, przyniosło oczekiwany relaks. Po bezproblemowym zmyciu, twarz pozostała miękka i przyjemna w dotyku, a także odżywiona:). Z radością kiedyś powrócę do tej propozycji Lavery i Was również do niej zachęcam:).



Cena: ok. £1.60 / ok. 10 zł



To byłoby na tyle w temacie. Znacie zapewne pomadkę Alterry...
Lubicie się z nią? A co sądzicie o pozostałych produktach? Posiadacie?
Dajcie proszę znać:).

pozdrawiam

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Kawowy peeling do ust a'la Pat&Rub ♥ │Home Made

Witajcie,

Przy okazji recenzji peelingu kawowego Pat&Rub (znajdziecie tutaj), obiecałam, że zrobię podobny zdzierak. I oto jestem z recepturą - starałam się, by była bardzo zbliżona do oryginału. Na ile mi to wyszło, pozostawiam Waszej ocenie:). Tymczasem mam przyjemność przedstawić Wam sposób  na Peeling do ust kawowy a'la Pat&Rub...
 
Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że można wziąć cukier z miodem i też zadbać o usta... Acz myślę, że ekscytujące jest poczucie, iż mamy prawie oryginał, wydziergany własnymi łapkami i nie musimy polować na promocje:).

Ilość składników, opracowałam na 40 g peelingu - oryginał ma 25 g. Z całych sił starałam się , przybliżyć do sklepowego specyfiku,  jednak receptura, nie jest jego idealną kopią. Ale po kolei... Zacznijmy od rozszyfrowania składu peelingu z P&R:

Xylitol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Coffea Arabica (Coffe) Seed Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Mica, Iron Oxide.

Xylitol - dietetyczny cukier brzozowy. Mój peeling nie będzie odchudzony;)
Prunus Amygdalus Dulcis - olej ze słodkich migdałów.
Coffea Arabica Seed Oil, Hydrogenated Vegetable Oil - te dwa składniki razem, to nic innego, jak masło kawowe, dostępne w sklepach z półproduktami - nie widziałam w ZSK, ale  to się zawsze może zmienić;).
Tocopherol - witamina E, jej maksymalne stężenie w kosmetykach do 1%, zatem to miejsce w składzie, jest świetnym punktem odniesienia do ustalenia gramatury poszczególnych komponentów.

Beta-Sitosterol  - naturalny emolient roślinny.
Squalene - skwalen, dostępny w sklepach z półproduktami.

Dwa powyższe produkty, w moim peelingu, zastępuje olej jojoba - zawiera skwalen i przy okazji jest naturalnym emolientem.

Mica - mika.
Iron Oxide - naturalny barwnik, który można zastąpić zwykłym barwnikiem spożywczym w kolorze kawy. Do swojego kosmetyku, zamiast koloru, dodałam zapach kawy latte.
Można pominąć i kolor i aromat, bo masło kawowe samo w sobie już pięknie kawą pachnie. Aromat potęguje nasze odczucia, a że jestem kawoszem, nie mogłam odpuścić;).


Zatem potrzebne nam będą:

  • 28 g cukier brązowy,
  • 5.20 g olej migdałowy,
  • 5.20 g masło kawowe,
  • 0.40 g witamina E,
  • 0.40 g olej jojoba,
  • 0.40 g mika,
  • 0.40 g olejek o zapachu kawy latte.



Przed przystąpieniem do pracy, oczywistym jest zadbanie o higienę rąk, narzędzi i miejsca pracy. Już po sparzeniu zlewki i mieszadełka rozpoczynamy odmierzanie masła kawowego. Do niego dodajemy olej migdałowy i mieszamy (wszystko na zimno), do uzyskania jednolitej konsystencji. I teraz po kolei: kropla oleju jojoba, witaminy E, szczypta miki. Następnie cukier i po ponownym wymieszaniu, na samym końcu, kropla aromatycznego olejku kawa latte. Ostatecznie połączyłam wszystkie składniki i przełożyłam do pojemnika po peelingu z P&R - idealnie się zmieścił:).


I oto nasz cudaczek...




Skład - uwielbiam to robić:P
Dark Sugar, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Coffe Butter, Tocopherol, Golden Jojoba Oil, Mica, Fragrance Oil Caffe Latte.




Podoba Wam się taka podróbka?
Kto podejmie się zadania i wyprodukuje ten peeling?
A może ktoś z Was zrobi pomarańczowy na modłę Pat&Rub?
Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, proszę pytajcie:)

pozdrawiam



Dostępne też na Przepis na Kobietę.

wtorek, 20 maja 2014

Kawowy peeling do ust │Pat&Rub

Witajcie,

Jestem ostatnio bardzo zadowolona i nadrabiam wiele zaległości (także w domu), bo głowa już tak nie boli:). Przy tej sposobności, dziękuję Wam za słowa otuchy, współczucia i rady...
Pokażę Wam dziś produkt, który zdecydowanie powinien być w kosmetyczce każdego z nas - obojętnie czy samokręcony, czy gotowy ze sklepu, ale powinien. Mój kosmetyk jest wyhaczony z promocji w Pat&Rub - Kawowy peeling do ust...



Producent:
Piling do Ust Kawowy to kosmetyk naturalny, który delikatnie złuszcza skórę ust, a następnie nawilża ją i wygładza. 100% natury tak ważne na ustach! Piling jest kompozycją zdrowego cukru z brzozy oraz olejów i maseł roślinnych. Zawiera ksylitol – cukier z brzozy o działaniu przeciwpróchniczym.
Kolor nadaje masło kawowe i naturalny pigment. Aromat pilingu pochodzi od masła kawowego. Kosmetyk błyskawicznie wygładza i odżywia usta. A ile przy tym przyjemności! Naturalne aromaty uwodzą, ksylitol osładza dzień.

Skład:
Xylitol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Coffea Arabica (Coffe) Seed Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Mica, Iron Oxide.


W zwyczajnym, plastikowym słoiczku otrzymujemy 25 ml pilingu. Całość opatrzona papierowym kartonikiem na miarę, zawierającym niezbędne informacje.
Kolor raczej kakaowy, zapach - hmm mam pewien problem, bo jestem kawoszem i znam doskonale zapach kawy, jednak ten produkt wedle mnie bardzo minimalnie ową kawą pachnie... Konsystencja zbita, rzekłabym nawet, że zbyt sypka, przez co, przy aplikacji, nieco produktu lubi umknąć...



Jednako stosowanie pilingu jest dla mnie wielką przyjemnością. Jak zapewne wiecie, produkt ów jest jadalny, acz wolę skubnąć ze słoika [prawie cały zjadłam - słodka i bezkarna rozkosz, bo ksylitol to dietetyczny cukier brzozowy:)] niż zlizywać z ust ze startym naskórkiem;).
Po tym smacznym rytuale moje usta są wygładzone, ukrwione i natłuszczone. Bardzo lubię ten efekt i dodatkowo po zastosowaniu pilingu nakładam serum ujędrniające usta - także z P&R:). Taki zabieg stosuję co drugi dzień i przyznam, że dawno nie miałam tak zadbanych ust. Może, kiedy się nadarzy świetna promocja zakupię owy piling, a pewna jestem, że zrobię... o zapachu prawdziwej kawy latte...:D


Cena: regularna 49 zł - oczywiście warto korzystać z licznych promocji


Lubicie peelingi do ust? Chętnie go przygotuję...
Macie chęć na domowy peeling kawowy a'la Pat&Rub?
Dajcie proszę znać...

pozdrawiam

sobota, 18 stycznia 2014

Olej kokosowy

Witajcie,

Zapewne, nie umknęło Waszej uwadze, że w tagach, znalazłam miejsce na kategorię: Masła, Oleje i Suplementy. I faktycznie, w tym miejscu odnajdziecie, opis takowych. Dzisiejszym niekwestionowanym bohaterem, zostaje kolejny olej - olej kokosowy. Jestem przekonana, że warto nań zwrócić uwagę i to nie tylko na walory, jakie wnosi do naszej urody:).




Producentów oleju kokosowego jest mnogość. Jednak, bez względu na wytwórcę, najcenniejszy jest nie rafinowany, z zimnego tłoczenia - extra virgin. Moje autorskie określenie, to "białe złoto" - ze względu na barwę - które w tej formie, ma wyraźnie wyczuwalny zapach kokosa:) Charakteryzuje się stałą konsystencją (też czasami, nazywany jest masłem kokosowym), jednak już w temperaturze ok. 25° C topnieje.






W postaci stałej, swoim wyglądem, troszkę przypomina mi smalec i też podobnie się zachowuje, bo nawet po roztopieniu, tworzą się, np. w potrawie, zastygłe oka...
Olej kokosowy, otrzymuje się z kopry (wysuszony miąższ orzecha kokosowego, zawierający 70% tłuszczu) poprzez tłoczenie i rozgrzanie. Obecnie, nie należy do najdroższych, rafinowany jest oczywiście w niższej cenie, ale jednocześnie pozbawiony zapachu i uboższy w składniki.
Olej kokosowy to niesamowita mieszanka kwasów tłuszczowych (80 - 90%), witamin i naturalnych antyoksydantów. W składzie znajdziemy:

nasycone kwasy:
  • kwas laurynowy          50 - 60%
  • kwas mirystynowy      15 - 20%
  • kwas palmitynowy        7 - 12%
  • kwas kaprylowy            5 - 11%
  • kwas kaprynowy           4 - 9%
  • kwas stearynowy           1,5 - 5%
  • kwas kapronowy            1 - 1,5% 

oraz nienasycone kwasy tłuszczowe:
  • kwas oleinowy              4 - 10% 
  • kwas linolowy         ok. 2%
  • kwas linolenowy      do 0,2% 

witaminy: B1, B2, B3, B6, C, E, a także: kwas foliowy, potas, wapń, magnez, żelazo, fosfor i cynk...

źródło: http://www.planetazdrowie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=151&Itemid=178 


Moje pierwsze spotkanie z olejem kokosowym, miało miejsce na polu kuchennym:) Stało się to, za sprawą niesamowitych właściwości, sprzyjających chudnięciu. Jako jedyny, wchłania się od razu do komórek i zamienia w energię, a nie, jak inne tłuszcze nasycone, odkłada, w postaci tkanki tłuszczowej. Pobudza przemianę materii i wspomaga spadek wagi:) Przy zastąpieniu dziennej racji spożywanych tłuszczów olejem kokosowym, można zgubić  do 0,5 kg tygodniowo! Interesujący artykuł o właściwościach odchudzających oleju kokosowego, przeczytacie tutaj. Olej kokosowy, jako, że poniżej 25° C, ma dość gęstą konsystencję, można używać do smarowania pieczywa, ale też do smażenia i pieczenia. Bardzo ważnym jest, że ów, nie jełczeje i nie pali się, podczas podgrzewania. Tutaj znajdziecie właściwości dla organizmu - klik.
Od około 2 lat, z powodzeniem w ten sposób wykorzystuję olej kokosowy w kuchni.  Teraz nie wyobrażam sobie, innego tłuszczu do smażenia - jedyny wyjątek, kiedy obsmażam rybę do - po grecku lub - po żydowsku, ponieważ, po ponownym stężeniu, olej ten, nie wygląda atrakcyjnie i też takie zbite kawałki, za specjalnie nie smakują.
Olej kokosowy nieocenione znaczenie ma także w kosmetyce, o czym już na 100% większość z Was doskonale wie i z powodzeniem wykorzystuje:) Przede wszystkim ów olej:
 
  • posiada właściwości nawilżające,
  • wspomaga gojenie ran,
  • działa łagodząco przy chorobach skóry, np. egzemy,
  • opóźnia proces starzenia,
  • wygładza skórę,
  • jako jedyny olej, chroni włosy przed utratą protein - świetnie sprawdza się na końcówkach,
  • wzmacnia cebulki, zapobiegając wypadaniu włosów,
  • zwiększa ukrwienie skóry i pomaga w walce z łupieżem.

Czyli świetnie sprawdza się, przy suchej skórze na ciele, do ust i przy pielęgnacji włosów, a nawet twarzy. Jako, że moja przygoda z olejem kokosowym, zaczęła się od kuchni, nieśmiało podchodziłam do użytkowania kosmetycznego;) Zaczynałam delikatnie, od ust. Następnie stał się składnikiem moich maseł, peelingów do ust i ciała. Na włosy, nie stosowałam go nigdy, w czystej postaci. Jedynie jako składnik mieszanki olejów. Do twarzy nie używam wcale - wydaje mi się za treściwy i zbyt tłusty, tutaj zdecydowanie wybieram olej arganowy. Czytałam też, że może zapychać niektóre cery, także byłabym ostrożna, przy pielęgnacji twarzy tym olejem. Bez względu na to, nie wyobrażam sobie, by mi zabrakło w domu oleju kokosowego. Powiem wprost, kiedy widzę, że w słoiku mam go mniej, niż więcej, wpadam w panikę i szybko zamawiam :D


Cena: extra virgin - za ok 500 g ok. £10/ za 500 g/ ok. 50 zł


Jak u Was wygląda sprawa ze stosowaniem oleju kokosowego? Lubicie?
Czy ktoś z Was używa go także w kuchni?

pozdrawiam:)
 

sobota, 13 lipca 2013

Basis Sensitiv, Black Currant, Sun Sensitiv - ochronne pomadki - Lavera

Hej:)

Wiecie, że przechodzę na naturę. Bardzo wiele kosmetyków udało mi się wymienić, choć jeszcze nie wszystko. Między innymi, zużytą pomadkę ochronną z Nivea, zastąpiłam balsamami do ust z Lavery. Czy to dobra zamiana? Zapraszam do lektury.

Aktualnie w użyciu są u nas 3 pomadki ochronne:

Basis Sensitiv Balsam do ust z bio-jojobą i bio-migdałami



Skład:


Producent:
Dzięki zawartości olejku z bio-jojoba i migdałowego balsam działa kojąco na podrażnioną skórę ust i chroni wrażliwą skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Lecytyna zapewnia ustom niezbędne nawilżenie. Woski roślinne i masło shea zapewniają intensywną ochronę - niezbędną szczególnie zimą.


Owocowy balsam do ust - wersja czarna porzeczka


 Skład:


Producent:
Zawiera dziesięć naturalnych olejków i wosków z certyfikowanych ekologicznych upraw. O naturalnym smaku czarnej porzeczki. Odżywia i pielęgnuje usta, dodaje naturalnego połysku i miękkości, chroni usta.



Lavera Sun Sensitive - balsam do ust z filtrem 10



Skład:



Producent:
Balsam z filtrem 10 chroni przed promieniami UVA i UVB natychmiast po nałożeniu na usta. Wyjątkowe, naturalne minerały (krzemowe) chronią delikatną skórę na ustach w 100% naturalnie i niewidocznie. Oleje pielęgnacyjne z jojoby, migdałów i rokitnika zwyczajnego dodatkowo nawilżają usta pozostawiając je miękkie i delikatne. Do stosowania o każdej porze roku.

Lavera to niemiecka firma istniejąca od 1987 roku. Wykorzystuje surowce roślinne, jak najwięcej z certyfikowanych upraw organicznych, produkty są w 100% wolne od syntetycznych perfum, barwników i konserwantów. Firma posiada certyfikat BDHI, poza produktami do włosów i certyfikaty NaTrue i dla Vegan. Myślę, że firma jest godna zaufania.

Pierwsza pomadka, którą nabyłam to Basis Sensitiv. Naturalna, bezzapachowa i bezsmakowa. Powiedziałabym, że taka rodzinna. Najczęściej używa jej mój syn i bardzo sobie chwali. Wygładza i nawilża usta. Jestem ciekawa, jak się sprawdzi zimą.
Moją faworytką wśród tych trzech, jest porzeczkowa. Po prostu ją uwielbiam:) Nawilża i wygładza usta. Nadaje delikatny czerwonawy połysk. A do tego prześlicznie pachnie, niezwykle naturalnie i świeżo. Jest po prostu rewelacyjna! Ogromna przyjemność użytkowania. W ofercie Lavery są też inne owocowe zapachy, także każdy znajdzie coś dla siebie.
Ostatnia ma za zadanie chronić nasze usta przed słońcem. Mam do niej najmniej sympatii. Jest dość tępa w użyciu. Delikatnie barwi usta na biało, jednak swoje zadanie spełnia.
Żadna z pomadek, nie pozostawia nieprzyjemnej, tłustej warstwy, jaka zostaje po paraffinum liquidum i to jest mega zaleta.
Z czystym sumieniem mogę polecić wszystkie powyższe balsamy. Ta zmiana naprawdę się udała:)

Cena: ok. Ł4 każda/ok. 20 zł

A Wy jakich pomadek ochronnych używacie? Miałyście kiedyś balsamy z Lavery?


dostępne także na: Przepis na Kobietę


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Ochronna pomadka do ust Nivea Lip Care Classic

I ostatni  kosmetyk przed moją podróżą. Jutro skoro świt wybywam:) Ogromnie się cieszę na ten wyjazd... Jeśli tylko czas i możliwości będą dla mnie łaskawe obiecuję dodać jeszcze jakieś/ jakąś opinię i regularnie do Was zaglądać.
Tymczasem kilka słów o ochronnej pomadce Nivea w wersji klasycznej.





Informacja producenta:
Pomadka Nivea Classic skutecznie chroni usta przed wysychaniem i zapewnia im długotrwałą pielęgnację. Dzięki nawilżającej formule z olejkiem jojoba i masłem shea sprawia, że usta stają się gładkie i zadbane.
Pielęgnuje Twoje usta i chroni je przed utratą wilgoci sprawiając, że stają się miękkie i gładkie.

Składniki:
Cera Microcristallina, Octyldodecanol, Hydrogenated Polydecene, Cetyl Palmitate, Ricinus Communis Seed Oil, Myristyl Myristate, VP/Hexadecene Copolymer, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii Butter, Cocoglycerides, Pentaerythrityl Tetraisostearate, VP/Eicosene Copolymer, C20-40 Alkyl Stearate, Cera Carnauba, Simmondsia Chinesis Oil, Panthenol, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Cera Alba, Aqua, Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Citral, Parfum.


Według mnie:
Produkt godny polecenia.  Pomadka o lekko kremowej konsystencji i delikatnym cytrynowatym zapachu. Dobrze rozprowadza się na ustach i pozostaje na dłużej. Skutecznie chroni usta przed chłodem i pierzchnięciem. Olejek jojoba zapobiega wysuszeniu skóry ust, ładnie je nawilża. W moim wypadku zdaje egzamin przy podrażnionych, zaczerwienionych ustach. Nie zauważyłam efektu wygładzającego.
Wygodna aplikacja, trwałe opakowanie, pomadka nie pęka i nie łamie się. Jest wydajna. W porównaniu z tego typu kosmetykami ochronnymi z Avonu (tylko te jeszcze używałam do ust) wychodzi dużo korzystniej;) Kiedyś zapewne ponownie kupię, choć chętnie spróbuję innych firm, albo jej rodzeństwa...

Co polecacie?

Cena: nie pamiętam już ile płaciłam/ ok. 7 zł

niedziela, 31 marca 2013

Krem uniwersalny Tender Care │Oriflame

Witam:)

Jak Wam mijają Święta? Korzystając z okazji, że jest dużo wolnego i że wkrótce wybywam na odpoczynek,  mam dla Was kolejny kosmetyk.
Jak w tytule krem uniwersalny Oriflame, którego używam właściwie od lat i zawsze lubię go mieć na podorędziu:)







Informacja producenta:
Zawiera wyciąg z plastra miodu oraz olejki roślinne. Cudownie koi skórę, przywraca jej miękkość i gładki wygląd. Idealny do pielęgnacji miejsc szczególnie narażonych na wysuszenie i pierzchnięcie. 15  ml

Skład:
petrolatum, caprylic/capric triglyceride, paraffinum liquidum, cera alba, paraffin, acetylated lanolin, cetyl alcohol, tocopheryl acetate, propylparaben


Według mnie:
W tym niewielkim, beczułkowatym opakowaniu mieści się naprawdę fantastyczny produkt. Jest to jeden z niewielu kosmetyków Oriflame, do którego zawsze wracam. Świetnie spisuje się przy użyciu na spierzchnięte usta, podrażniony katarem nos - jest ukojeniem w tej sytuacji:)
Sprawdza się także przy skórkach i suchych, a zwłaszcza podrażnionych miejscach na skórze. Wyciąg z miodu świetnie nawilża i przez jakiś czas utrzymuje to nawilżenie. Ma też działanie antybakteryjne...
To produkt, do którego na pewno będę wracać. Ma jeden niewielki feler, opakowanie, choć bardzo estetyczne (i niewielkie - zmieści się do każdej torebki), nie sprawdza się przy sięganiu po krem. Jest na tyle nieporęczne, że zawsze część kremu znajduje się pod paznokciem. Rekompensując niekoniecznie praktyczne opakowanie powiem, że jest bardzo wydajny:)

Sezonowo występuje w Oriflame pod innymi postaciami:
  • karmelowy,
  • waniliowy,
  • migdałowy,
  • czekoladowy, 
  • wiśniowy,
  • kokosowy - aktualnie w katalogu, jako nowość
Nigdy rzadnego z nich nie miałam, jestem wierna matce;)

A Wy używałyście kiedyś powyższy krem? Jakie macie wrażenia?

Cena: £3.95 / ok. 10 zł - podane ceny są cenami promocyjnymi - uwielbiam promocje:) - cena regularna 25 zł

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *